"Pierwsze dwa tygodnie wojny były ciche. Żadnych walk, żadnych przemarszów wojsk. Każdy siedział na swoim miejscu i liczył siły, sprawdzał stan wojsk, uzbrajał się w cierpliwość i miecze. [...]"
Przeczytaj o dalszych losach wojny domowej w Waldgrossen.

Alea Iacta Est – Rozdział I

Do tego archiwum trafiają wszystkie zakończone przygody. Wyjątkowo interesujące tomiszcze, dzięki kartom którego każdy może się przyjrzeć dawnym dziejom.
Awatar użytkownika
Rajner
Człowiek
Posty: 60
Miano: Rajner Rass
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: http://novrahi.pl/viewtopic.php?f=14&t=134
Narrator: Ren
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 15/15
Korony: 100

sob kwie 21, 2018 3:09 pm  

Ostatni post na poprzedniej stronie:

  Rajner obserwował wszystko ze swojego podium. Pierwsze co zrobił gdy zapoznał się z sytuacją, to zawołał do obojętnych gladiatorów, licząc na to, że przekona ich do walki u swojego boku.
Lepiej chwytajcie za broń! Jeśli teraz się stąd nie wydostaniecie, to nikt nie będzie Was pytał czy pomagaliście w ucieczce czy nie. Będą karać każdego gladiatora.
Nie zamierzał jednak z nimi dyskutować. To była tylko jego dobra rada, chociaż fakt faktem, liczył na jak największe wsparcie. Skoro już się wmieszał w bitwę, to należało doprowadzić do zwycięstwa. Wciąż trzymał się z tyłu, zaciskając w pięści trzon jednej z kos. Należało wywalczyć sobie drogę na zewnątrz. Jeśli polityczne gierki w mieście i pogłoski mówiły prawdę, to strażnicy miejscy powinni zajmować się teraz czymś innym niż krycie Koloseum. Główną przeszkodą gladiatorów byli laniści.
Ci z długą bronią lub tarczami, ustawić się w rząd i trzymać ich na dystans! Reszta, łapać się za stoły i barykadować wejścia do stołówki!
Musieli przesunąć stoły tak, aby utrudnić przejście nadciągającym do pomieszczenia oponentom. Należało wyrobić sobie jakąś przewagę, postawił więc na umiejętności kolegów.
Ci co umieją dobrze rzucać! Łapcie noże, stłuczcie i połamcie talerze, kufle i tace! Wejdźcie na stoły i ławki! Nie dadzą rady jednocześnie kryć głów przed gradem śmieci i przed ciosami naszych ludzi!
Cóż, wszystko zależało od tego na ile siły przebicia miał w tym momencie Kosiarz. Posłuchają jego planów? W głębi duszy czuł, że adrenalina wszystkim uderzyła do głowy. Nikt teraz nie myślał trzeźwo (chociaż sam próbował), wszyscy dali ponieść się walce...
Ilość słów: 313

Awatar użytkownika
Magnot
Narrator
Posty: 232
Miano: Juliusz Magnowiecki
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Karta Postaci: http://novrahi.pl/viewtopic.php?f=14&t=237
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak

sob kwie 21, 2018 4:15 pm  

Narrator

  Zamieszanie było okropne. Przede wszystkim gladiatorzy bez ładu i składu, nie czekając na jakiekolwiek polecenia od Rajnera rzucili się na nadchodzących lanistów, wylewając się tłumnie z pomieszczenia, potykając o siebie, a wkrótce i siebie ranić. Słowa Rajnera zostały zagłuszone przez dźwięki mieczy uderzających o tarcze oraz wrzasków atakujących. Walka bardzo prędko przeszła na korytarze, gdzie rozjuszeni gladiatorzy poczęli spychać swoich nauczycieli i tak naprawdę nikt prócz paru jednostek nie słyszał rozkazów Rassa. Te same jednostki albo po szybkiej kalkulacji ruszyły do boju, albo zostały w pustoszejącym pomieszczeniu.
  Tymczasem inna sytuacja miała się z niechcącymi się buntować gladiatorami. Ci mieli miny, jakby co najmniej połknęli coś niezwykle gorzkiego. Słyszeli "radę" Rajnera, owszem, ale widzieli też swoich martwych braci, którzy nie chcieli walczyć przeciw lanistom. Było ich dziewięciu. W tym czasie stołówka opustoszała i zostali tylko oni oraz dźwięk walki dochodzącej z korytarzy, oddalający się, jakby walka była spychana ku bardziej otwartym przestrzeniom, może na zewnątrz? Gladiatorzy spojrzeli po sobie, potem po Rajnerze, jakby się nad czymś zastanawiali. W końcu jeden z nich powiedział:
  – Nie, jeśli dostarczymy im głowę podżegacza – powiedział jeden z nich, rzeczywiście chwytając za broń i patrząc po reszcie niezdecydowanych kamratów. Większa część z nich przytaknęła i również wyciągnęła bronie, po czym zamiast iść w stronę drzwi, gdzie ważyły się losy całej szkoły gladiatorskiej, ruszyli w stronę Rassa, w dziewięciu. Miny mieli niepewne co prawda, ale kto wie – może i nagrodzą ich za lojalność? Rajner aktualnie stał na jednym ze stołów, dosyć daleko od frontowych drzwi. Za sobą miał zamknięte drzwi do kuchni, za którymi nie wiedział, co się kryje. Wokół siebie stoły i ławki z resztkami jedzenia i ani jednego żywego człowieka, który mógłby mu teraz pomóc. W końcu sam zagrzał resztę do walki, a ona za jego przykładem ruszyła do boju i właśnie przelewała krew za sprawę, o której zarówno oni, jak i Rajner nie mieli zielonego pojęcia...
Ilość słów: 392

Awatar użytkownika
Rajner
Człowiek
Posty: 60
Miano: Rajner Rass
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: http://novrahi.pl/viewtopic.php?f=14&t=134
Narrator: Ren
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 15/15
Korony: 100

śr maja 16, 2018 9:13 pm  

  Rajner stał dumnie na stole obserwując dziewiątkę, która zwróciła się przeciw niemu. Taki obrót spraw był mu oczywiście nie na rękę, odruchowo więc przygotował jedną z kos do walki. Wymierzył ją w argumentującego.
Nie wiem czy zauważyłeś, ale ta banda nawet mnie nie słucha – wypowiedział to szorstko i dosadnie – Moja głowa warta jest tyle, co wolnego obywatela, szlachcica z domu Rassów, który zginął z rąk rebeliantów. Ale ryzykujcie życie i ryzykujcie, czy w ogóle dostaniecie za to nagrodę, czy karę. Zabijecie mnie, ale według moich kalkulacji, zginie was co najmniej pięciu. Takie walki w Nerdii to standard.

  Prychnął opuszczając broń. Serce mu waliło. Jeszcze parę chwil temu, na arenie, czuł się niezwyciężony. Został sprowadzony na ziemię. Zrobił mały skok w tył, by zeskoczyć ze stołu. Postanowił na wszelki wypadek działać szybko. Wiedział, że i tak spróbują, że nawet jeśli przekonał ośmiu z nich, to ostatni z powrotem przekona resztę. W takich sytuacjach słowo nie było aż tak potężne, jak mentalność grupy. Zaraz po zeskoczeniu przycisnął do siebie swój bagaż i odwrócił się do kuchennych drzwi, by spróbować je otworzyć. Jeśli otwierały się w dobrą stronę, miał szansę zaryglować się w środku jakimś meblem, albo znaleźć drogę ucieczki. A nawet jeśli byłby to ślepy zaułek, to szukałby nawet sztućców, by rzucać nożami w szturmujących go przeciwników i przed śmiercią zabrać wraz ze sobą jak najwięcej żyć.
Ilość słów: 273

Awatar użytkownika
Ren
Narrator
Posty: 163
Miano: Adelruna Wasserberg
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: http://novrahi.pl/viewtopic.php?f=14&t=112
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 30/30

śr maja 16, 2018 9:45 pm  

Narrator

  Stojąc jeszcze na stole, niedawno zachęcając współbraci do włączenia się do sprawy, o której nie mieli zielonego pojęcia, Rajner wypowiedział dosyć znamienne słowa. Przyznał się z powrotem do rodziny, od której odwrócił się wiele lat temu, wybierając ciężki żywot gladiatora oraz samozwańczego egzekutora prawa. Powrócił do swego nazwiska – wypowiedział je dumnie, zawsze przecież go unikając. Można więc powiedzieć, że to kamień milowy w jego historii. Przekroczył symboliczną linię, z gladiatora stając się wolnym człowiekiem, jak sam tak siebie nazwał. Tak więc, jak mówi stare waldgrosseńskie przysłowie: alea iacta est – kości zostały rzucone. Rajner Rass właśnie zadecydował o swoim losie. I zapewne wiedział już w duszy, że nie wróci tutaj więcej...
  Cofając się, mógł widzieć, że gladiatorzy niepewnie idą za nim. Delikatne drżenie dłoni dzierżących broń oraz dziwne spojrzenia mówiły mężczyźnie, że nawet pomimo znacznej przewagi liczebnej obawiają się go – wielkiego wojownika, gladiatora, który wrócił z Nerdii i pokonał całkiem niedawno czterech innych wielkich wojowników. Mimo tego, kiedy odwrócił się plecami i ruszył w stronę kuchni, tamci także to zrobili. Drzwi otwierały się do środka, więc Rajner mógł wpaść do środka z niemałym impetem. Ledwo zamknął je za sobą, ktoś w nie walnął raz, potem drugi. Na całe szczęście pod ręką miał jakieś krzesło, którym zablokował klamkę. Niestety było to słabe oparcie i wiedział, że brakowało mu sekund, aby tamci przebili się do środka. Był to jednak jego szczęśliwy dzień – w kuchni było okno, ona sama zaś znajdowała się na parterze. Omijając palenisko, dotarł do drugiego końca niewielkiego pomieszczenia, gdzie rozwarł okiennice, wdrapał się na blat i w tym właśnie momencie usłyszał, jak krzesło z hukiem przeleciało przez pół kuchni, a drzwi uderzają o ścianę. Gladiatorzy wtoczyli się do środka, lecz Rajner już gramolił swe potężne cielsko przez wąskie okno, aby wylądować na tyłach budynku.
  Nie miał dużo czasu na ucieczkę, bo tamci nie zamierzali zaprzestać. Mógł więc próbować ich eliminować, podczas gdy ci będą wychodzić bądź po prostu zniknąć, nim przemkną. Właściwie to pozostało mu skręcić za róg, aby przedostać się na przody szkoły, skąd dalej droga prowadziła do miasta, z którego dochodziły gdzieniegdzie dymy oraz nawet tutaj szczęk broni. Słychać go było także bliżej, ale to prawdopodobnie byli gladiatorzy, którzy się zbuntowali i przeszli walczyć na otwartym terenie.
Ilość słów: 462

Awatar użytkownika
Rajner
Człowiek
Posty: 60
Miano: Rajner Rass
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: http://novrahi.pl/viewtopic.php?f=14&t=134
Narrator: Ren
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 15/15
Korony: 100

śr maja 16, 2018 10:00 pm  

  Kosiarz będąc już za okiennicą zaczaił się tuż przy ścianie, trzymając w prawej dłoni przygotowaną kosę. Jako że sam przed chwilą przeszedł przez otwór w ścianie, to mniej więcej wiedział, że wymagało to swego rodzaju "wgramolenia się" i oponenci musieli robić to pojedynczo. Gdy tylko usłyszał, że ktoś wdrapuje się do wyjścia, zamachnął się i dźgnął mniej więcej powyżej przewidywanej wysokości, na której mogła znaleźć się klatka piersiowa jednego z goniących. Chciał trafić czubkiem ostrza w twarz lub gardło jednego z nich. Raniony lub zabity powinien przez chwilę utrudnić przejście przez okno pozostałym, a być może nawet ich zniechęcić do dalszej gonitwy. Zaraz po tym manewrze miał bowiem zamiar rzucić się biegiem przed siebie, w stronę walczących gladiatorów, których jeszcze przed chwilą namawiał do walki. Po części z ciekawości, po części liczył, że w razie dalszego pościgu znajdzie tam kilka pomocnych dłoni.
  Mimo wszystko starał się nie wychylać. Był zbyt rozpoznawalny. Jeśli "jego" rebeliancki oddział przegrywał, Rajner naprawdę mógł być już przez kogoś wzięty za podżegacza. Musiał przede wszystkim rozeznać się w sytuacji. Kto i gdzie walczy. Kto ma jakie szanse. Którędy była szansa na ucieczkę. W dodatku cały czas był czujny, by nie zostać zaatakowanym od strony pleców.
Ilość słów: 237

Awatar użytkownika
Ren
Narrator
Posty: 163
Miano: Adelruna Wasserberg
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: http://novrahi.pl/viewtopic.php?f=14&t=112
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 30/30

śr maja 16, 2018 10:14 pm  

Narrator

  Przyczajony Rajner poczekał chwilę. W końcu, po kilku sekundach oczekiwania wychynął jeden z gladiatorów. I on musiał mało zgrabnie przechodzić przez futrynę, acz był sporo mniejszy od Rassa i szło mu to prościej. Tak czy siak mężczyzna oberwał ostrzem prosto przez oczy i czoło, po czym wrzeszcząc, gdy wręcz zjawiskowo kraniec kosy przejechał mu po prawej gałce, która nie wytrzymała tego i poczęła się wylewać z oczodołu, zawisł w połowie, by po chwili rzucania się niczym ryba w wodzie, runąć na glebę. Kosiarz nie czekał na reakcję jego kolegów, nie widząc w tym głębszego sensu. Jego zainteresowały odgłosy walczących.
  Wychynąwszy zza rogu, mógł jako tako rozeznać się w sytuacji. Walczący co i rusz wylewali się z głównego wejścia, bezwładną masą napierając na lanistów, którzy próbowali odpierać atak. Rajnerowi zdawało się, że wśród walczących widzi swoich dobrych znajomych, ale nie było to w tym momencie najważniejsze. Trupy padały co i rusz i właściwie to ciężko było określić dominującą w tej małej bitwie stronę dominującą, dopóki Rass nie dostrzegł na drodze z centrum miasta... patrolu straży miejskiej prędko zmierzającej do szkoły. Laniści do tej pory bardziej defensywnie działający zauważywszy to z większą ochotą natarli na buntowników. Było ich mniej i padali, ale strażnicy wręcz biegli truchtem. Gladiator, były można by wręcz rzec, widział także, jak jakiś rebeliant zobaczywszy ich, zaczął się wycofywać, przestraszony. Niestety okazję ujrzał nauczyciel, który momentalnie wbił mu ostrze w plecy. Wyglądało na to, że ta walka była przegrana, a laniści już nieco wcześniej musieli powziąć odpowiednie środki. Interesującym było, iż zamieszki, jak sądził Rajner, nie dotarły tutaj, chociaż niektórzy ze straży mieli zakrwawione ubrania. Jeśli Rajner chciał uciec, mógł próbować iść okrężnie, chyłkiem, licząc, że nikt nie zauważy go i nie weźmie za buntownika... ale nie miał wiele czasu do namysłu, bowiem za sobą usłyszał krzyki. Jego dręczyciele nie rezygnowali z jego głowy.
Ilość słów: 394

Awatar użytkownika
Rajner
Człowiek
Posty: 60
Miano: Rajner Rass
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: http://novrahi.pl/viewtopic.php?f=14&t=134
Narrator: Ren
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 15/15
Korony: 100

śr maja 16, 2018 10:28 pm  

  "Nie dadzą sobie spokoju, co?" – pomyślał Rajner analizując sytuację. Bitwa była przegrana, ze względu na nadciągającą straż miejską. Jeśli ścigający go gladiatorzy spotkają strażników, albo lanistów, mogą powiedzieć, że to Rajner namówił ludzi do tej małej rebelii. Zaraz po odzyskaniu wolności mógł znowu stać się banitą, poszukiwanym za zbrodnię przeciwko miastu. Przez chwilę miał zamiar zawołać straż, zwrócić na siebie ich uwagę. Krzyknąć, że za nim są inni rebelianci. Ale wtedy Ci walczący u wejścia szkółki, przegrywający, mogli pomyśleć, że Kosiarz obrócił się przeciwko nim.
Miał jedną, malutką przewagę. Ubrany był już w strój mieszczucha. Słysząc nadciągających zza pleców gladiatorów, krzyknął:
ZDRAJCY, TUTAJ!!!

  I rzucił się biegiem między pierwszymi lepszymi budynkami. Dlaczego akurat "zdrajcy"? Ponieważ obie strony konfliktu mogły to zinterpretować inaczej. Gladiatorzy mogli dostrzec, że byli to ich pobratymcy, którzy nie chcieli ich wspomóc, a straż miejska oraz laniści mogli pomyśleć, że ósemka ta była częścią gladiatorskiej rebelii. Istniała szansa, że zostaną rozdzieleni. Albo wpadną w wir walki i zginą, zanim zdążą coś wytłumaczyć. Albo pobiegną za Rajnerem. Ten po prostu starał się zwiększyć sobie szansę na przeżycie.
Ilość słów: 221

Awatar użytkownika
Ren
Narrator
Posty: 163
Miano: Adelruna Wasserberg
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: http://novrahi.pl/viewtopic.php?f=14&t=112
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 30/30

czw maja 17, 2018 12:36 pm  

Narrator

  Decyzja Rajnera była raczej zadziwiająca. Bardzo szybko, czując powiew wolności, zmienił swoje priorytety, nagle dbając tylko o siebie samego. Z drugiej strony i tak był stracony, tak jak jego pozycja, jak wszystko, co do tej pory osiągnął, jak w tej chwili mogłoby się zdawać – miasto, potężny, bogaty Kinkengard, ten sam, którego nikt nigdy nie zdobył. Teraz zaś szarpało nim od wewnątrz, wykrwawiał się od ran zadanych przez samego siebie.
  Straż, która właśnie włączała się do walki, usłyszała wołanie Rassa, który tuż po tym zaczął uciekać tak szybko, że ciężko byłoby zauważyć broń u jego boku. Odwracając się, widział jedynie, jak kilku gladiatorów zatrzymuje się gwałtownie, gdy paru strażników zaczyna na nich napierać. On jednak biegł dalej, przed siebie, zdawałoby się, że prosto do rzemieślniczej dzielnicy. Gdyby się jednak zatrzymał i obrócił, mógłby zobaczyć, co się dzieje pod szkołą gladiatorów.
  Nadciągająca straż właśnie dotarła na pole walki i rozprawiała się krwawo mieczami oraz włóczniami z rebeliantami wraz z lanistami. Rajner widział, jak jeden po drugim, walcząc do samego końca, padają, nieprzyzwyczajeni do starć, gdzie widowni nie ma, zamiast piasku pod stopami jest trawa i gleba, zaś ich przeciwnikami są ludzie prawa. Nie byli przyzwyczajeni do walki o wolność, o własne potrzeby. W tak dużym zamieszaniu nie potrafili ze sobą współpracować, potykając się o ciała własnych współtowarzyszy, strażników, lanistów. Strażnicy i mentorzy spychali ich coraz bardziej, aż można było zauważyć pierwszy poważniejszy wyłam. Parę osób rzuciło broń i padło na kolana, kilka innych odbiło się od grupy i ruszyło do ucieczki, paru nawet w stronę Rajnera. Gdyby się odwrócił, widziałby, jak Myszoszczuj biegnie w jego stronę, przerażony, zdeterminowany by przeżyć, jak upada, a z jego pleców sterczy strzała. Widział chyba gdzieś nawet Gilberta, który walczył do samego końca, mordując jednego za drugim, aż w końcu gladiusy i włócznie przebiły na wylot jego ciało, które pierw osunęło się na kolana, by potem niepodtrzymywane przez broń, upadło i stoczyło się ze wzniesienia. Gdyby się za siebie obejrzał, widziałby jak brutalnie potraktowano jego małą rebelię. Gdyby jednak bał się tam spojrzeć, za sobą zostawiałby wrzaski zabijanych gladiatorów.
  Alea iacta est. Kości zostały rzucone, zaś Rajner porzucił w potrzebie tych, których sam poderwał do boju, wybierając ucieczkę. Lecz czy nie było to mądre posunięcie? Po cóż ginąć za sprawę przegraną, skoro można było nadal żyć? Przecież Rajner miał tyle spraw niezałatwionych nadal. Był młody, miał przed sobą całe życie. Może to i lepiej...? Nawet gdyby wrócił, byłby stracony. W Kinkengardzie nie było dla niego miejsca.
  Dotarłszy do dzielnicy rzemieślniczej, zastał tutaj chaos. Wszystkie domy były pozamykane na cztery spusty, po ulicach walały się jakieś płótna, owoce, słowem – wszystko, czego nie zdążyli zabrać ze sobą do domów ludzie. To było prawie tak, jakby szedł przez opuszczone miasto, lecz nie na długo. Bez względu na to, czy Rajner chciał iść do bram miasta, czy pragnął coś jeszcze załatwić, na swojej drodze napotkał dwa oddziały bijące się między sobą. Jeden z nich, jak słusznie mógł zauważyć, był w barwach Hansa Schleichera. Czarno-złote mundury biły się z szaro-błękitnymi, których ten już raczej nie kojarzył. Walka była zaciekła, a aktualnie wygrywał niebieski oddział. Aby przejść dalej, Rajner musiałby zacząć kluczyć pomiędzy budynkami, bądź mógłby zawrócić. Wiedział jednak, że ci właśnie żołnierze, a raczej ich niedobitki, którzy właśnie mordowali ostatniego mężczyznę z legionu Hansa, tarasowali przejście w stronę dzielnic biedoty, gdzie było najbliższe wyjście. Cóż, może i dobrze byłoby wspomnieć, że zauważywszy Rajnera, trójka zakrwawionych legionistów ruszyła na niego z uniesionymi mieczami?
Ilość słów: 720

Awatar użytkownika
Rajner
Człowiek
Posty: 60
Miano: Rajner Rass
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: http://novrahi.pl/viewtopic.php?f=14&t=134
Narrator: Ren
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 15/15
Korony: 100

czw maja 17, 2018 9:25 pm  

  Z deszczu pod rynnę. Rajner analizując przebieg wydarzeń w mieście, jednocześnie zastanawiał się nad swoimi działaniami. Pochopnie podjęte decyzje zaprowadziły go w sam środek pobojowiska. Udało mu się rozpoznać tylko jedną z dwóch walczących stron. Pech chciał, że Ci, którzy mogliby mu sprzyjać, właśnie przegrywali. Były gladiator nie zdążył nawet ruszyć im na pomoc. Zdobycie jakiegokolwiek sojusznika w takiej sytuacji mogło uratować mu życie. Nawet jeśli taki sojusznik był tylko tymczasowy.
  Nie miał szans przeciwko trzem legionistom, którzy na niego ruszyli. Nie wiedział, czy go rozpoznali, widział tylko, że ewidentnie stał się ich kolejnym celem. A najgorsze było to, że nie miał szans. Uzbrojony tylko w kosy, naprzeciw trzem w pełni wyposażonym i wyszkolonym żołnierzom? Uciekać? Nie. Zrzucił torbę i dobył swoich broni. Nie był przyzwyczajony do ucieczek. Był wojownikiem. Był stworzony do przelewu krwi. Zabij, albo zostań zabitym.
  Zmieniła się tylko arena. Brakowało widowni. Do stawki nie wliczała się już sława. Tylko i wyłącznie zdrowie i życie. Przeciwnikiem nie był już nikt ważny...
  Kosiarz kopnął swoją torbę na bok, by mu nie przeszkadzała. Podbiegł dwa kroki do nadciągających i analizował ich reakcje. Uniósł kosy, by zablokować nimi nadciągające uderzenia. Jeśli miał zginąć, to w walce, nie podczas ucieczki.
Ilość słów: 233

Awatar użytkownika
Ren
Narrator
Posty: 163
Miano: Adelruna Wasserberg
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: http://novrahi.pl/viewtopic.php?f=14&t=112
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 30/30

pn maja 21, 2018 3:09 pm  

Narrator

  Troje legionistów było ubranych kropla w kroplę tak samo, nawet uzbrojenie posiadali identyczne. Krótkie gladiusy dzierżone w dłoniach i jeszcze krótsze sztylety u prawego boku, w dodatku pod szaro-niebieskimi ubraniami widoczne były ich skórzane pancerze, co mogło sugerować ich niski stopień ze względu na tak marną ochronę. Na głowach większość miała hełmy, a z tego, co mężczyzna mógł zauważyć, owe pancerze chroniły ich torsy, nogi do połowy ud oraz ręce. Nie było jednak niczego, czego nie dałoby się pokonać.
  Ich odzież była okrwawiona, lecz nie tylko posoką swych wrogów, lecz i własną. Rajner widział, jak próbują go otoczyć, dzięki czemu zauważył, że ten z jego prawego boku kuleje, a plama krwi nadal rozrasta się na wewnętrznej stronie uda. Ten z lewej nie posiadał hełmu, który odtoczył się gdzieś między ciała żołnierzy Schleicherów, natomiast mężczyzna na środku dziwnie trzymał lewą rękę, jakby miał ją ranioną – przyciskał ją do boku. Mimo tego i Rajner nie był w pełni sił. Nadal kuśtykał na lewą nogę, co mogło mu nieco utrudnić zadanie. I gdy tak stał między nimi, szykując się na potyczkę na pustej ulicy, środkowy żołnierz krzyknął: — Za Republikę! — i z uniesionym gladiusem on oraz pozostała trójka ruszyła na potężnego gladiatora, chyba nie zdając sobie sprawy, że walczą z wytrenowanym wojownikiem. Każdy z nich chciał ciąć Rassa szybko, aby go powalić, wbić miecz w jego trzewia i ruszyć dalej szerząc swoje dziwne wartości. Dla kogoś stojącego z boku ta walka mogła się wydawać dziwna oraz komiczna. Troje niskich żołnierzy atakowało chodzącą górę. Niczym w opowieściach, Rajner stał się Goliadem, a legioniści Davidami. Wszyscy natomiast znają tę historię. Podobno żył sobie pewien szalony człowiek imieniem David, któremu ubzdurało się, że jest dzieckiem Onych i próbował szerzyć herezję. Aby to udowodnić, wyzwał na pojedynek Goliada von Ausschwarza, potężnego zakonnika z Zakonu Niebieskiego Płomienia. Różnica wzrostu oraz budowy była spora, ale David uznał, że pokona go samą procą. Cóż, nie pokonał go, a połamanego chłopaczka Ausschwarz spalił potem na stosie, robiąc z tego niemałe widowisko. Jeśli więc Rajner miał być Goliadem, to nie miał się czym martwić. Problem był w tym, że w jego opowieści Davidów było trzech.
Ilość słów: 430

Awatar użytkownika
Rajner
Człowiek
Posty: 60
Miano: Rajner Rass
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: http://novrahi.pl/viewtopic.php?f=14&t=134
Narrator: Ren
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 15/15
Korony: 100

pn maja 21, 2018 8:35 pm  

  Rajner nauczył się w swoim zawodzie jednej bardzo ważnej zasady. Nie lekceważ przeciwnika. Szczególnie gdy przeciwnik ma przewagę liczebną. Kosiarz uniósł swoje bronie tak, by zostały zauważone. Może dotrze do legionistów, że jeszcze parę godzin temu Rass walczył z większą grupą, choć Ci teraz mieli tą przewagę, że nie żarli się też między sobą. Były gladiator przygotował się na szarżę trójki przeciwników. Skrzyżował ramiona przed sobą tak, że łokciami zasłonił sobie twarz, a ostrza kos znajdowały się za jego plecami. Wykonał wymachy poziome dwiema kosami jednocześnie, prostując maksymalnie ręce. Manewr ten miał plusy i minusy. Na jego korzyść przemawiało to, że sprytniejsi przeciwnicy będą zmuszeni uskoczyć, albo się skulić, czyli przerwać atak. Ci, którzy biegli na niego, mogli z impetem oberwać kosą na wysokości swoich barków. Musiał popisać się refleksem, jeśli chciał przy okazji uchylić choćby głowę przed jakimkolwiek ciosem. Dopiero po takim ruchu miał zamiar zbliżyć kosy do siebie i zaatakować któregoś legionistę w słaby punkt. Wszystko zależało od tego, który jak zareagował. Priorytetem był ranny w nogę. Jeśli uchylił się lub zatrzymał, to właśnie on jako pierwszy powinien dostać sztychem w udo. Wyłączyłoby go to z potyczki. Drugi, który powinien oberwać (jeśli ten pierwszy oberwał manewrem wymachu) był osobnikiem bez hełmu. On oberwałby lewą kosą spod spodu, w szczękę, druga natomiast służyłaby w tym momencie do obrony z prawej strony.
Ilość słów: 267

  •   Informacje
  • Kto jest online

    Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości