"Pierwsze dwa tygodnie wojny były ciche. Żadnych walk, żadnych przemarszów wojsk. Każdy siedział na swoim miejscu i liczył siły, sprawdzał stan wojsk, uzbrajał się w cierpliwość i miecze. [...]"
Przeczytaj o dalszych losach wojny domowej w Waldgrossen.

300 mil nawodnej przygody

Gdy tylko twoja Karta Postaci zostanie zaakceptowana – trafisz tutaj. Ten dział to miejsce, w którym toczą się wszystkie aktualne rozgrywki.
Awatar użytkownika
Everold
Posty: 161

wt gru 19, 2017 12:35 pm  

300 mil nawodnej przygody

Kippek
Cesarstwo Czterech Wysp, Anjō, 1527 rok


  Poboczny port rodu Yashiro i prawdopodobnie jedna z ich najskuteczniejszych stacji przeładunkowych. Dzięki bliskości rzeki wpływające tratwami towary z głębi kraju mogą być szybko i tanio załadowane na statki w dokach. Port znajduje się w dość ciasnej zatoczce co chroni go przed sztormami. Cumują tu raczej małe jednostki jako że jest to poboczny port. Nad dokami góruje twierdza patrząca w stronę zatoki bateriami dział. Co prawda niewieloma ale jednak stanowi zagrożenie. Kamienne mury zamku skutecznie zniechęcają atakujących. W obrębie zamku znajduje się też siedziba rodu i mała świątynia.
  Na planu na środku miasta można spotkać kupców jak i dość znaczną liczbę straganów. Dominują ryby ale z kilku okolicznych farm znajdą się też inne towary. Jak przystało na port jest tutaj porządna tawerna urządzona w zachodnim stylu jako że część tutejszych marynarzy to Jaksarczycy a pojawiają się tu rożne jednostki nawet z Nerdii. W porcie zazwyczaj stoi kilka statków lecz większa część woli by nie uiszczać opłat zajmować miejsca na redzie. Jako że wody zatoki są spokojne jest to całkiem rozsądne. Z resztą zapewnianie bunkru takim jednostką jest jednym z ważniejszych interesów okolicznych mieszkańców. Część rybaków wręcz żyje z zaopatrywania okrętów i przeładunku. Niezależnie od tego wszystkiego to miejsce przynosi znaczne zyski.
  Jeśli chodzi o zakup uzbrojenia można się zawieść aczkolwiek kowal z pewnością oferuje coś ciekawego. Poza tym często na brzegach można natknąć się na prowizoryczne stocznie więc teoretycznie można by tutaj kupić nawet statek jeśli dobrze popytać.
  Zwiedzający mogą zaś ucieszyć się legendą związaną z tutejszą studnią na środku rynku. Legenda głosi że zamieszkuje ją mushii który potrafi za drobną opłatą przynieść marynarzom szczęście na morzu a także daje błogosławieństwo do gry w karty. Ile w tym prawdy nie wiadomo aczkolwiek marynarze często wrzucają tutaj drobniaki które tworzą na dnie migoczącą mozaikę.
  Jest położony na wschodzie Shihon w zatoce nieco powyżej stolicy wyspy. Na południe od wschodniego krańca gór Akarsuhi z których wypływa przepływająca przez miasto rzeka Zlin. Na zachód znajduje się gęsty las zamieszkały ponoć przez stada groźnych wilków.

Mapa:
Obrazek

Legenda:
  1. Kowal
  2. Sprzedawca
  3. Rynek
  4. Karczma
  5. Zamek
  6. Farmy
  7. Doki
Ilość słów: 445

Awatar użytkownika
Kociebor
Narrator
Posty: 133
Lokalizacja: Gliwice
Miano: Kociebor
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Narrator: Eirlys
Na sesji: Tak

wt gru 19, 2017 8:12 pm  

Narrator

  Dwudziesto trzy letni młodzieniec obudził się na swoim posłaniu, o ile można nazwać tak mapę na ziemi lecz tak właśnie spano w Cesarstwie. Wbrew pozorom było to dość wygodne, przynajmniej na tyle że Kenji nie miał najmniejszej ochoty wstawać. Cóż winne temu było też jego nocne czytanie. Na jego piersi spoczywała książka o geografii "O morzach południowych" jakiegoś jaksarczyka. Cóż o Jaksarskie księgi było w Cesarstwie najłatwiej jeśli chodzi o obce księgozbiory. W księdze zawarte były opisy południowych mórz i mapy. Całość opowiadała o przedarciu się do Portu Gawron od południa wyruszając ze śnieżnej przystani. Zapytacie więc po co, a więc temu by po drodze zawitać do Nerdii i dokonać znacznego wzbogacenia na wymianie ładunku. O ile do Nerdii płynie się z żywnością o tyle z niej wraca już z ładownią pełną kunsztownej broni i ozdób. W ten sposób jednym kursem zbiera się spore zarobki a wiatr zawsze sprzyja. Zapytacie więc czemu nie wrócić do śnieżnej przystani, a no bo tam za bardzo sprzedać broni nie idzie gdyż miejscowi są w tym całkiem nieźli, można nawet rzec że lepsi pod wieloma względami. Z drugiej strony wracając można zabrać z Portu Gawron ogromne ilości torfu do Królestwa w którym załaduje się dobra luksusowe i nowoczesne maszyny. Je zabiera się już prosto do Nardii i tym razem kupuje kość słoniową. I ta jako niezły towar na rękojeści schodzi w Śnieżnej Przystani jak świeże bułeczki.
  Coś było jednak nie tak. Mianowicie było już dość jasno jak na ranek. Dopiero gdy wychylił swoją głowę dalej młody Yashiro zorientowal się że zaspał. Już za raptem kwadrans jego wuj miał mu przekazać ważna misję od samego ojca. jak się domyślał chodziło o coś związanego z zagranicą. Zapewne kurs do Jaksaru z ładownia pełnią ryb. Nieco niewdzięczne ale konieczne zadanie. Tak już to było że głównym towarem eksportowym Cesarstwa były ryby.
Ilość słów: 369

Awatar użytkownika
Kippek
Człowiek
Posty: 21
Lokalizacja: Szczecin
Miano: Kenji Yashiro
Pochodzenie: Cesarstwo Czterech Wysp
Karta Postaci: http://novrahi.pl/viewtopic.php?f=14&t=139
Narrator: Kociebor
Na sesji: Tak
Korony: 80
Szylingi: 0
Pensy: 0

śr gru 20, 2017 10:24 pm  

  Moje nocne eskapady z książkami przeciągały się ostatnimi czasy bardzo długo. Zaczynając książkę pod wieczór po sytej kolacji kończyłem ją przy wschodzie słońca. Przez co cały kolejny dzień chodziłem z worami pod oczami. No ale nie było się tutaj czego dziwić. Moja rządna wiedzy głowa sama zmuszała mnie do czytania. Przerywając książkę w pół nie mogłem zasnąć i chcąc nie chcąc po kilku minutach wracałem do lektury i dalej robiłem to samo. W taki oto sposób stałem się istotą bardziej nocną aniżeli dzienną przez co wszystkie ważne sprawy załatwiałem o stosunkowo nietypowych godzinach. Niestety tej sprawy nie mogłem załatwić o innej godzinie.
  Nawet teraz się nie opamiętałem i wiedząc że nazajutrz czeka mnie pierwsza poważniejsza misja zasiedziałem się z książką i przerobiłem ją całą od deski do deski nie pomijając żadnego istotnego szczegółu. Tak to już ze mną było. Los jednak chciał by, te dzień był jeszcze bardziej wymagający dla mnie niż wszystkie wcześniejsze. Przeważnie po skończonej książce spałem do godzin popołudniowych tym jednak razem nie było mi to dane. Wygramalając się z łóżka by, ukoić potrzeby fizjologiczne wyjrzałem przez okno. No i tutaj zaczął się pożar mojej tylnej części ciała.
  Znając się mniej więcej na nawigacji i czytaniu z darów nieba wywnioskowałem że moje spotkanie biznesowe z wujem ma się odbyć za jakieś piętnaście minut. To było stanowczo mniej niż zakładałem kładąc się wczoraj. Tak też olewając nie naglącą potrzebę fizjologiczną poleciałem do swej komnaty. Zamieniając szlafrok i typowe dzienne ubrania w bojowy strój z czarnym płaszczem. Sprawdziłem pas oraz to co było do niego zamocowane. Katana, pistolet i sakiewka były na miejscu co od razu napawało mnie optymizmem. To były moje talizmany na szczęście których pilnowałem jak niczego innego. Kolejnym szybkim ruchem schowałem swoją maskę do wewnętrznej poły płaszcza. Nie musiałem zasłaniać swej twarzy w domu w sumie poza nim też nie ale, nie chciałem na wstępie zdradzać wszystkiego o sobie. Podbiegłem do plecaka i sprawdziłem jego zawartość, wszystko zdawało się być w idealnym porządku tak jak to wczoraj zostawiłem. Zarzuciwszy plecak na barki ruszyłem dalej do wyjścia. Założenie butów z całym rynsztunkiem zawsze było trudne ale powoli opanowywałem to do perfekcji. Ruszyłem do dobrze znanego mi portu. Tam miał czekać mój wuj, a może i ojciec się zjawi. Z resztą nie był to jakiś wybitny ładunek ot ryby. Jednak i to jest ważne w gospodarce, a jeśli mogę coś sprzedać to to sprzedam. Kto wie może wynegocjuję lepszą stawkę niż inni handlarze dotychczas i nadmiar pieniędzy wydam na jakiś ciekawy okaz który sprzedam jeszcze drożej w kolejnym porcie. Pens do pensa, szyling do szylinga i zobaczycie będę najbogatszym człowiekiem w Cesarstwie!
Ilość słów: 546

Awatar użytkownika
Kociebor
Narrator
Posty: 133
Lokalizacja: Gliwice
Miano: Kociebor
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Narrator: Eirlys
Na sesji: Tak

czw gru 21, 2017 3:27 pm  

Narrator

  Kenji gdy tylko zdał sobie sprawę jakie są skutki przeciągnięcia nocnej eskapady zrozumiał w jakim jest położeniu. Zignorował poranną potrzebę fizjologiczną i ruszył pędem przebrać ubrania. Miał na sobie typowo domowe odzienie czyli tradycyjną yukatę. Na potrzeby wyjścia ubrał swój podróżny strój, w końcu wyruszał do innego kraju a taki był bardziej odpowiedni. Nie zeszło mu z tym długo jako że zachodnie stroje były o wiele prostsze. Mimo że tutaj nie potrzebował maski i tak schował ją w poły płaszcza.
  Wychodząc zabrał pełny plecak zawczasu przygotowany jak i rynsztunek po czym wyszedł na zewnątrz. Uderzył go mocny zapach soli i widok bezkresnego morza gdy tylko znalazł się na kamiennym fundamencie twierdzy wznoszącym się majestatycznie nad wybrzeżem. Mógł stąd dostrzec zarówno port jak i miasteczko. A miasteczkiem w stronę portu wędrował już jego wuj w towarzystwie jakiegoś zachodniego, sądząc po twarzy i stroju Jakasrskiego kupca. Gdy zbiegał z murów strażnik na bramie zawołał – Młody paniczu Pan nakazał ci stawić się w 2 doku, jeśli chcesz zdążyć lepiej biegnij, mówił coś o bogatym kontrahencie.
  Kenji przyśpieszył mknąc do portu niczym wiatr, mijał stragany na rynku i przebiegł mniejszym mostem. Wiedział że 2 dok to ten z trzema pomostami i nie ma do niego dobrego dojścia. Tamci szli szerszą drogą od zachodu, młodzik zaś popędził między budynkami. Wąskie przejścia i zaułki błyskawicznie doprowadziły go do tylniego wejścia do magazynów portowych. Kilka sekund potem był już przy środkowym pomoście. Miał czas złapać oddech i uspokoić kołatanie serca. W tym czasie wój dopiero co wyszedł zza rogu. Udało się idealnie.
  Gdy tylko Wuj Kenjego a zarządca Anjō, Iseki znalazł się przy nim przedstawił mu idącego z nim kupca. –Witaj bratanku, oto jest Zimowit, główny zarządca kniazia, chciał omówić z nami ilość ostatnich transportów. Kniaź zbiera solone ryby dla wojska toteż prosił byśmy nieco zwiększyli eksport. Tak więc to jest twoje zadanie, masz odwieść Zimowita do Śnieżnej Przystani i sprzedać ten ładunek ryby, oczywiście jeśli ci się uda to było by wskazane żeby otrzymała je Jaksarska armia ale to już że tak pwoiem prawo wolnego runku. – Ziemowit słysząc to wybuchnął śmiechem – Mówiliśmy o przyszłych transportach choć co prawda i tym nie pogardzimy, tylko że tym...
wskazał na dżonkę przy pomoście – Na raz naszego zamówienia nie zrealizujecie. – uśmiechnął sie potrząsając swoją jasną blond grzywą.

  Wuj dodał – Statek jest twój a ty zostajesz kapitanem.– wręczył mu list od ojca na którym ten przekazał mu okręt – Jednostka nie jest nowa ale możesz być jej pewien. Idź ją obejrzeć i zbierz załogę. Na razie zebraliśmy ci 6 najważniejszych ludzi ale jeśli chcesz zrekrutuj więcej. No i jeśli masz pytania pytaj.
Nie można było ukryć rozbawienia na twarzy starszego już mężczyzny. Wyglądał jakby właśnie sprawił bratankowi ogromnego psikusa. Chyba lepiej było nie wnikać czemu choć mocny zapach ryb chyba był wskazówką.
Ilość słów: 556

Awatar użytkownika
Kippek
Człowiek
Posty: 21
Lokalizacja: Szczecin
Miano: Kenji Yashiro
Pochodzenie: Cesarstwo Czterech Wysp
Karta Postaci: http://novrahi.pl/viewtopic.php?f=14&t=139
Narrator: Kociebor
Na sesji: Tak
Korony: 80
Szylingi: 0
Pensy: 0

czw gru 21, 2017 5:01 pm  

  Moje szybkie ruchy jak i wcześniejsze przygotowania sprawiły że wybyłem z domu w idealnym momencie. Po przekroczeniu progu w oddali na trakcie ujrzałem idącego wuja z jakimś nieznanym mi dotąd mężczyzną. To chyba będzie mój główny rozmówca za kilka chwil. Ruszyłem szybszym krokiem w kierunku bramy napawając się widokiem mojego kochanego morza i zapachem jodu i soli które na wyspach były czymś normalnym. Docierając już do bramy strażnik przekazał mi informacje i kazał się śpieszyć. To sprawiło że zagęściłem ruchy jeszcze bardziej. –Dziękuję Ci! Już biegnę do portu. Jak wrócę przypomnij mi się. Wynagrodzę Cię za te informacje! – nie wiedziałem czy jegomość usłyszał ostatnie słowa mojej wypowiedzi bo, kilka chwil po pierwszym zdaniu ruszyłem pędem ku miejscu spotkania.
Miałem nie lada szczęście bo, dotarłem na czas. No ale, po kolei. Wykorzystując moją wręcz idealną wiedzę na temat miasta i jego budowy przemykałem uliczkami na skróty. Mimo iż, mój plecak trochę mi ciążył posuwałem się skutecznie do przodu skracając dystans jak najskuteczniej. Przeliczając szybko w głowie ile trwa droga traktem oraz biorąc pod uwagę prędkość moich rozmówców wywnioskowałem że zdążę. No i się nie myliłem. Wpadłem do drugiego doku mając jeszcze całe dziesięć sekund by, się ogarnąć. Szybko zdjąłem plecak i położyłem go w adekwatnym miejscu nieopodal mnie. Rytmicznymi wdechami i wydechami uspokoiłem puls no i stojąc wyprostowanym jak gdyby nigdy nic czekałem na wtargnięcie wuja i kontrahenta. Mam nadzieję że wyglądam wiarygodnie w tym że czekam tutaj od kilku minut.

  Witam szanownego Pana i Ciebie wuju. Miło mi że to własnie mnie wybraliście do tego zadania. Wykażę się sumiennością i wykonam zadanie w stu procentach, możesz na mnie liczyć. – kończąc wypowiedź ukłoniłem się serdecznie i wysłuchiwałem dalszych słów moich aktualnych kompanów. – Co do jednostki może być Pan, panie Zimowicie w pełni spokojny. Może nie wygląda ale, jej ładownie są przeogromne. Ponadto z tego co słyszę jest to jeden z wielu transportów tak więc powiedzmy że ten rejs i to zamówienie jest tylko wersją próbną. Jeśli będzie pan zadowolony z moich, z naszych usług postaram się zwiększyć predyspozycje naszego taboru a, co za tym idzie spełnić wymagania Pana przełożonego w sposób satysfakcjonujący. – Mówiłem spokojnym i oficjalnym sposobem. Dzięki moim lekcja w klasztorze potrafiłem brzmieć i ukrywać emocje w każdej chwili. No a, co do tej chwili byłem PRZERAŻONY! Własnie się dowiedziałem że zostałem pieprzonym kapitanem. Do tego płynę na własną odpowiedzialność, a moimi jedynymi doradcami będzie szóstka załogantów których nawet nie znam. Nieźle się wujek zabawił. Nie chce dostarczyć ryb samemu bo, mu zapaszek przeszkadza i wysyła mnie. Gościa który teoretycznie jest Bogiem handlu ale, praktycznie nadaję się do prowadzenia straganu o ilości ryb z osiemnaście razy mniejszym niż to zamówienie. No ale nic walcząc ze sobą w głębi musiałem myśleć i planować. Od tego zadania zależała moja dalsza przyszłość. No nic pływać też się nauczyłem wrzucony na głęboką wodę więc i tym razem musi mi się udać i nie mogę się opić wody.
  Analizując wszystko w głowie pochwyciłem pismo od wuja. Chwyciłem i zarzuciłem plecak na ramię i ruszyłem w kierunku mojej nowej własności jaka była ta oto dżonka. Widziałem ją już kilka razy ale nie przypuszczałem że kiedykolwiek będzie moja na własność. Wszedłem na pokład i rzuciłem plecak w miarę bezpiecznym miejscu. Zacząłem przyglądać się mojemu koronnemu okrętowi. Musiałem poznać go tak samo jak znałem wioskę i port, BA! musiałem ogarnąć go nawet lepiej bo to moje podstawowe źródło dochodu na ten moment. Przyglądając się zacząłem zadawać pytania, a było ich troszkę wiele. –[b] Kim będzie moja załoga? Znam ich, to zaufani ludzie, pracowali pod tobą Wuju?
– przechadzałem się dalej. Znalem się jako tako na statkach ale wiedziałem na co zwracać głównie uwagę. – Kogo twoim zadaniem brakuje w obstawie statku, możesz mi kogoś doradzić? – po całym obejrzeniu dotarłem do wuja i jego bogatego kontrahenta. – No i co najważniejsze, ile mam na razie kursów do wykonania?
Ilość słów: 799

Awatar użytkownika
Kociebor
Narrator
Posty: 133
Lokalizacja: Gliwice
Miano: Kociebor
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Narrator: Eirlys
Na sesji: Tak

pt gru 22, 2017 4:51 pm  

Narrator

  Oficjalne słowa chłopaka nieco rozśmieszyły zarządce ale można było to dostrzec tylko w oczach gdyż przybrał pokerowa twarz jak gdyby wpasowując się w teatr chłopaka. Widać było że jest zadowolony z przemowy chłopaka. –Będzie z niego dobry mówca, nieco sztywny ale dobry. – odparł wujowi.
  Przerażony wewnętrznie młodzik nie dał po sobie jednak nic poznać i nikt nie podejrzewał jaki jest wystraszony. Właśnie został rzucony od razu na bardzo głęboką wodę. Widział tę dżonkę i wiedział nawet jak się nazywała – "Słoneczna barakuda" – była legendą tego miejsca. Stała na redzie od roku i nikt jej nie chciał kupić ponieważ jak mówiono byłą pechowa. Poprzedni kapitan opuścił okręt przeklinając go po tym jak podczas jednego kursu stracił połowę załogi, zapytacie jak? Otóż wszyscy się struli i pochorowali. Mówiono że podczas ścinania drewna pod statek umarło kilku drwali. O wodowaniu lepiej nie mówić, matka chrzestna statku następnego dnia utopiła się osieracając pięcioro dzieci.
  Jak można było opisać ten okręt, trój masztowiec o dość dużej nośności 200 ton. Żagle były żebrowane, a reja znajdowała się w połowie. Rozmieszczenie masztów i żagli rozwiązane było w ten sposób, żeby inne żagle nie zabierały wiatru z rufy grotżaglowi. Z tego powodu grot znajdował się w tylnej części pokładu, a dwa mniejsze żagle przed grotem, natomiast najmniejszy znajdował się na końcu do góry wygiętego i ostrego dziobu. Osiąga prędkość do 15 węzłów bez ładunku i dobrym wietrze. Wnętrze statku jest podzielone na grodzie utrudniając zatopienie i jednocześnie dość dobrze separując towary.
  Przyglądającemu się młodzikowi pomagał wuj odpowiadając na jego pytania – Tak to moich 6 zaufanych ludzi,
masz sternika, 3 marynarzy, pierwszego oficera i kucharza. Przydał by ci się jeszcze w moim ujęciu nawigator bo tak ty zostajesz z tym zadaniem jak i kilku oficerów no i więcej marynarzy. Nie pogardziłbym też jakimiś najemnikami do obrony na twoim miejscu ale to powoli w tej misji nie będą raczej potrzebni. Jeśli chcesz kogoś zrekrutować popytaj na mieście ale ostrzegam wielu chętnych nie będzie.
Ilość słów: 402

Awatar użytkownika
Kippek
Człowiek
Posty: 21
Lokalizacja: Szczecin
Miano: Kenji Yashiro
Pochodzenie: Cesarstwo Czterech Wysp
Karta Postaci: http://novrahi.pl/viewtopic.php?f=14&t=139
Narrator: Kociebor
Na sesji: Tak
Korony: 80
Szylingi: 0
Pensy: 0

pt gru 22, 2017 7:34 pm  

  Mój nowy statkowy kompan był uradowany moją przemową i chyba mu się spodobała nawet rzucił jakiś taki pozytywny komentarz w stronę wuja. Bardzo mnie to podniosło na duchu mimo dalszych wydarzeń w kolejnym punkcie tego dnia.
Rekonesans szedł gładko. Statek wyglądał na stary ale solidny taki któremu można w pełni zaufać. Niby wszystko szło z górki i napawało optymizmem dopóki dopóty nie zauważyłem nazwy jednostki. Taaak.... to bardzo ważne ale, po kolei. Jako że wszyscy marynarze są zwolennikami zabobonów. Czy to tych pozytywnych czy negatywnych z czego tych złych bardziej. Okazało się że moim okrętem został okryta średniej renomy sławą "Słoneczna barakuda". Jednak nie dajmy się zwieźć tej pięknej napawającej radością nazwie. Statek miał wiele legend na swoim koncie, zaczynając od najbliższej naszym czasom gdy to połowa załogi zniknęła podczas rejsu przez jakieś tam zatrucie no, a na najstarszej kończąc. Gdzie to podobno paru drwali zmarło przy budowie, a opiekunka wyskoczyła w słone odmęty osieracając jakieś horrendalne ilości dzieci. Nie ważne trzeba było grać na zwłokę dalej. Od tego zależała moja wiarygodność która miała odegrać tutaj największą rolę.

  Po oględzinach i rozpoznaniu wszystkiego co było jak dla mnie interesujące wypadało wysłuchać porad wuja. No i tym razem się nie zawiodłem. Dowiedziałem się że moją załogą, a raczej jej trzonem są zaufani ludzie mojego krewniaka. Miałem wszystkie najważniejsze stanowiska obsadzone prócz nawigatora. Tak więc chyba czekała mnie kolejna wyprawa w głąb miasta w celu dalszych zadań. – Jako że prócz ważnego stanowiska jakim jest nawigator nie potrzebuję zbyt wykształconych ludzi. To nie powinno być problem, a o rekrutację nie musisz się martwić, już ja to załatwię.– Uśmiechnąłem się po tych słowach gdyż po głowie już przebiegł mi wybitnie cwany plan który bardzo mi pomoże, znaczy takie miałem wrażenie. – Co do tego nawigatora wuju. Mógłbyś mi kogoś polecić, ewentualnie powiedzieć gdzie szukać kogoś kompetentnego kto na pewno mnie nie oszuka. – Czekając na odpowiedź mojego wuja musiałem wykorzystać ten czas. No i w sumie w mojej głowie narodziła się kolejna myśl. Może mi się uda dorobić i dzięki temu wrócić tutaj z dodatkowymi miedziakami przy sakwie. – Panie Zimowicie, jeśli mogę? Czy prócz ryb jest w moim kraju, a dokładniej w porcie coś co w twoim kraju mogło by, być chętnie kupione i stanowi ogólno przyjęte dobro luksusowe? Chodzi mi po głowie jakiś materiał, coś do jedzenia albo, konkretny rodzaj materiału? – miałem nadzieję że nie wykażę się nietaktem. W sumie byłem handlarzem. Kupcem który chce się wzbogacić jak najszybciej i jak najwięcej. To oczywiście nie był mój główny cel ale, na pewno mi nie przeszkodzi. No bo gdyby mi tak Zimowit powiedział co się u niego w kraju sprzeda, mógłbym wziąć trochę z tego towaru wsadzić gdzieś na koniec ładowni i przewieźć na spokojnie do jego kraju. Wiedząc że się na tym wzbogacę mógłbym zwerbować nowych marynarzy albo już okładać na nowsza jednostkę która to będzie miała ciekawszą historię niż to bydlę na którym stoję. Poza tym wujaszek wspomniał o najemnikach ich przecież też trzeba czymś opłacić. – Wuju, a jaki budżet jest przewidziany na załogę i całą obsadę statku? Chcąc nie chcąc mój kapitał równa się okrągłemu zeru. Gdybym wiedział przygotował bym się zawczasu handlując czym popadnie. – Spojrzałem na wuja poważnie. Potrzebowałem teraz pieniędzy i to jak najwięcej by, je pomnożyć. Mama nadzieję że rzuci jakąś konkretną sumkę, a nie jakieś ochłapy. Już mnie tym okrętem wystarczająco zaskoczył.
  Jako że muszę zwerbować kolejnych ludzi zabieram się do roboty i niestety muszę was opuścić. Przekaz proszę twoim, ykhym moim ludziom że będę tutaj za jakąś godzinę. Niech przez ten czas obejrzą czy wszystko jest w porządku i pod żadnym pozorem nikt ma nie wchodzić na moją łódź! – uffff... odsapnąłem gdyż jedną część miałem za sobą ciekawe jak dalej rozwinie się sytuacja. Miałem nadzieję że znalezienie załogi i nawigatora nie będzie horrendalnie trudnym zadaniem bo, mnie wyśmieją jak przyprowadze jakichś obsrańców!
Ilość słów: 772

Awatar użytkownika
Kociebor
Narrator
Posty: 133
Lokalizacja: Gliwice
Miano: Kociebor
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Narrator: Eirlys
Na sesji: Tak

pn gru 25, 2017 12:39 pm  

Narrator

  Młody handlarz gdy tylko zapytał się wuja usłyszał – No niestety to jest problem, postarałem się byś dostał wszystkich ludzi jakich mogłem załatwić lecz nawigatora nie mamy na podorędziu. Jedynym wyjściem jest byś poszukał w tawernie. Zazwyczaj pije tam kilku marynarzy lecz o ich uczciwość nie mogę ręczyć. Jeśli poszukasz znajdziesz i nawigatora pewnie. Tym bardziej że ostatnio rozwiązano tu kilka załóg. – Starszy już mężczyzna opanował się i mówił teraz spokojniej. Tymczasem po słowach skierowanych do zarządcy ten uśmiechnął się serdecznie – Zasadniczo to każdy rodzaj sprzętu magicznego poddanego rytuałom ale to chętnie kupią wszędzie. A tak to w Śnieżnej Przystani chętnie kupią wszystko do produkcji narzędzi i broni, w głębi kraju kupią wszystkie dobra luksusowe. U nas za to możesz kupić konie taniej niż na innych ziemiach. W Mirosil skupują dużo towarów ale to chyba zbyt daleko od wody dla ciebie przyjacielu. Najbardziej przyda ci się chyba wiedza o Śnieżnej Przystani gdzie zmierzamy. Na twoim miejscu zabrałbym jedwab i tkaniny, kości waleni i zęby zwierząt morskich. –
Niestety wujek słysząc słowa o pieniądzach posmutniał – Masz swoje 80 koron, na pierwszy żołd musi wystarczyć. A i jak posłuchasz naszego przyjaciela trochę zarobisz. Daliśmy ci już statek i załogę, trochę na wyrost było by prosić jeszcze o pieniądze, zarobić musisz już sam. W ostateczności sam możesz nawigować.
Po tym wuj najwyraźniej był nieco rozzłoszczony toteż dobrze przyjął gdy jego bratanek ruszył dalej. I pożegnał się z nimi. Obcokrajowiec zaś na odchodne powiedział do ich obojga kierując słowa do starszego mężczyzny – Młody i zapalczywy jest, nie chciał od was żebrać tylko pożyczyć pewnie żeby zarobić więcej i zwrócić z nawiązką. Ale młody Yashiro poradzę ci dobrze byś nigdy nie prosił o pieniądze innych jeśli nie musisz. Da droga wiedzie w długi częściej niż w bogactwo. – Po pożegnaniu się chłopak znalazł się w porcie i polecił swoim załogantom sprawdzić łódź, ruszył w stronę miasta poszukać kogoś. Jako że nie miał konkretnych pomysłów ruszył do tawerny.

  W środku pachniało jak w ściekach a tutejsi mężczyźni byli w większości obcokrajowcami. Widział z 10 Jaksarczyków i Nerdyjczyka i kogoś kto deklarował się jako pochodzący z Endenbergu. Deklarował tak jednak schlany do takiego poziomu że nie było wiadomo czy mówi prawdę, czy kłamie, czy zaraz padnie na podłogę i zwymiotuje. aktualnie starczyło że ku uciesze gawiedzi się poszczał. Za ladą stał gospodarz w rzeźnickim fartuchu i lał piwo Nerdyjczykowi. Czworo Cesarskich stało w ciemnym koncie sali i nie śmiało się nawet odezwać. Po przyjrzeniu się bliżej można było dostrzec że jednej z nich ma wpięte w strój kunaii. Słowem w tej spelunie był najgorszy element tego miasteczka dopełniony pijanymi zagranicznymi marynarzami.

 
Treść wiadomości dostępna jedynie dla Narratorów oraz upoważnionych do tego użytkowników.
Ilość słów: 536

Awatar użytkownika
Kippek
Człowiek
Posty: 21
Lokalizacja: Szczecin
Miano: Kenji Yashiro
Pochodzenie: Cesarstwo Czterech Wysp
Karta Postaci: http://novrahi.pl/viewtopic.php?f=14&t=139
Narrator: Kociebor
Na sesji: Tak
Korony: 80
Szylingi: 0
Pensy: 0

czw gru 28, 2017 11:31 pm  

  Słuchałem słów moich rozmówców bardzo uważnie w głowie analizując każde słowo robiąc przysłowiowe Aha, yhym, dobrze, zapamiętam. Miałem zamiar zapamiętać jak najwięcej by, przygotować się jak najlepiej i zarobić jak najwięcej. To było aktualnie moim priorytetem. Musiałem jak najszybciej zarobić gdyż kolejne zdania wuja bardzo mnie rozzłościły i zdziwiły. Przecież wiedział że nic ni mam. gdybym wiedział o tym zadaniu trochę wcześniej postarał bym się zarobić trochę grosza zawczasu by, mieć na najbardziej podstawowe wydatki. No ale nic. Skoro chciał się złościć jeszcze przed rozpoczęciem misji to jego sprawa. Nie zamierzałam go irytować tym bardziej że i tak już wiele mi pomógł i zawdzięczałem mu chyba nawet więcej niż ojcu. – Dziękuję za wasze rady.Wyciągnę z nich jak najwięcej. No, a co do pieniędzy Wujaszku, to wypatruj łodzi z oddali. Przybędę i oddam Ci je z nawiązką. – Mówiąc to miałem szeroki uśmiech na twarzy. Odwracając się na piecie udałem się ku następnemu celu podróży. Wierzyłem w siebie i wiedziałem że musi mi się udać. Nie mogłem zawieść ojca który tyle dla mnie zechciał zrobić i załatwił pomoc Wuja.
  Przemierzając świetnie znaną mi dzielnice portową analizowałem wszystko co miałem do zrobienia. Po pierwsze to że jak wspomniał wuj, sam mogłem nawigować. W prawdzie przeczytałem o tym jakieś księgi ale nie wiedziałem czy będę umiał wykorzystać zawartą w nich wiedzę w praktyce. W sumie pal to licho. Wszystko co miałem zrobić miało być jedynie w teorii łatwe. Tak więc postanowiłem od razu. Jeśli ktoś mnie na prawdę przekona co do swoich umiejętności i do tego że zna się na swojej robocie wtem będę skory wziąć go na łódź i zapłacić za wszystko. Kolejnym krokiem było obstawienie reszty załogi. Myślałem nad tym dłuższą chwilę. Mógłbym wziąć na okręt tylko ludzi z mojego kraju co wydawało mi się najbardziej atrakcyjne. Na szczęście myślałem przyszłościowo. Wiedziałem że mogę tracić celowo lub przypadkiem do innych zakątków świata, a tam przyda mi się pomoc miejscowych tak wiec wybór był oczywisty. Sama moja znajomość języka mi nie zbyt pomorze tak więc przyda się Nerdyjczyk, jakiś Wasgarczyk, no w sumie każdy. Sam dobór Nerdyjczyka mogłem odłożyć jednak inni byli mi potrzebni na już. Wolałem się ubezpieczyć.
  Kończąc swoją wstępną analizę ocknąłem się w okolicach głównego placyku który chciałem podświadomie odwiedzić nadkładając za to kawałek drogi. Był tam wszak kowal i największy sprzedawca w całej miejscowości. Musiałem zweryfikować ceny i rozplanować ile jestem w stanie zabrać towaru na pokład. Sam zleceniodawca mówił o rzeczach do tworzenia broni, które najpewniej znajdę u kowala. Dodatkowo na placu na pewno będą sprzedawali jakieś części mniejszych lub większych zwierząt morskich. Ponadto jakieś jedwabie czy inne tkaniny też muszę tam dostać. To przecież oczywiste. Rzuciłem przelotnie wzrokiem i udałem się w mój punkt docelowy jakim byłą karczma.
Do samego pomieszczenia nie wszedłem zbyt pewnie. Nigdy wszak tutaj nie byłem, a słyszałem liczne opowieści o tym miejscu które nie napawały optymizmem. Samej atmosfery wnętrza łatwo było się spodziewać. Od cuchnąca dymem, piwem i zgnilizną tawerna. Nic specjalnego. można tutaj dostać w pysk, ale znaleźć też kilku wykwalifikowanych załogantów. Znaczy taką miałem nadzieję i zaraz już miałem się o tym przekonać. Przekraczając próg szybko zweryfikowałem na co mogę liczyć. Towar był stanowczo niższej kategorii niż ten na rynku jednak to mnie nie odepchnęło. Musiałem dokonać uzupełnienia załogi, a nigdzie indziej raczej tego nie zrobię. Oczywistym pierwszeństwem był barman. On wiedział raczej najwięcej o tutejszych zgromadzonych. – Witam Pana właściciela. Poszukuję informacji i jestem pewnie że będziesz ich dobrym źródłem. – Mówiąc to położyłem dwu krotność tego co zaraz miałem zamówić. – Proszę dwa kieliszki sake, dla mnie i mojego nowego kolegi. – mówiąc to spojrzałem na Nerdyjczyka który siedział nieopodal. – Szukasz może pracy? – rzuciłem w jego stronę w jego ojczystym języku którego nauczył mnie Islam. Miałem nadzieję tylko że nie zdzieli mnie po ryju, albo co gorsza, że moi Cesarscy koledzy są rasistami i zaraz od nich dostaniemy za spiskowanie. Boże tyle złych scenariuszy, a ja dalej twardo tu przebywam i próbuję załatwiać swoje sprawy. W razie czego miałem Katanę, no i pistolet od mojego przyjaciela.
Ilość słów: 836

Awatar użytkownika
Kociebor
Narrator
Posty: 133
Lokalizacja: Gliwice
Miano: Kociebor
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Narrator: Eirlys
Na sesji: Tak

sob gru 30, 2017 2:50 am  

Narrator

  Nasz młody świerzo upieczony kapitan udał się na rynek by rozeznać się w cenach, gdy tylko dotarł do kowala odpowiedziano mu – Mam tylko części na własny użytek a i tak o wiele za mało, mogę ci tylko polecić rozejrzeć się po rynku. – tymczasem jednak na placyku było dość sporo innych sprzedawców. Na przykład wielorybnicy , tak mu się udało namierzyć fiszbiny po cenie 10 koron za skrzynkę, na oko w Śnieżnej przystani dostanie za to około 20 koron. Sprzedawca ma jednak tylko 4 skrzynki towaru. Udało mu się też znaleźć kły morsów ale jak podpowiadała mu wiedza o świecie tego towaru w Jaksarze nie brakuje a przynajmniej łatwo go sprowadzić z północnych krain państwa.
  Jeśli chodzi o tkaniny był i jedwab, niemniej dość drogi, akurat na tym zarabiano tu od dawna i o ile różnica cen była niewielka ale pozwalająca na zarobek o tyle cena beli wysoko ponad normą. Dawało to zysk około 5% z uwag na dość dużą eksploatację szlaku i dużą liczbę kupców.
  Kenji nie wzbudził wielkiego zainteresowania, cóż dało się nawet słyszeć w tle drobne przechwałki – A nie mówiłem że dla młodego tą przeklętą łajbę szykowali. Dopiero co wrócił ze szkolenia i już chcą go testować. – można było więc przypuszczać że tutejsi bywalcy nie są rasistami. Cóż sama ta instytucja od tego odstraszała biorąc pod uwagę klientele. Po jego słowach barman przewrócił oczami i podał trunek, Nerdyjczyk popatrzył na chłopaka z zaintrygowaniem – Tak wszyscy w porcie wiedzą że potrzebny ci nawigator, w zasadzie siedzą zanim ty to wiedziałeś . Sam jesteś ponoć niezłym swoją droga. Tak szukam pracy i znam się na nawigacji ale nie będę znosił czyjegoś gramolenia że zrobił by to lepiej. Tak więc bądź łaskaw przedstawić swoją ofertę. Możesz przyjąć że okazuje pewne zainteresowanie. – Rozmówca kapitana pod koniec rozmowy był bardziej zainteresowany szklanką niż kapitanem i skłaniał się bardziej ku lekkiemu olewaniu. Cóż chyba zbytnie wykształcenie nie było za dobrze odbierane przez typowych załogantów. W każdym razie miał jakieś szanse na przedstawienie swojej oferty.
Ilość słów: 382

  •   Informacje
  • Kto jest online

    Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość