"Pierwsze dwa tygodnie wojny były ciche. Żadnych walk, żadnych przemarszów wojsk. Każdy siedział na swoim miejscu i liczył siły, sprawdzał stan wojsk, uzbrajał się w cierpliwość i miecze. [...]"
Przeczytaj o dalszych losach wojny domowej w Waldgrossen.

Spadająca Gwiazda

Gdy tylko twoja Karta Postaci zostanie zaakceptowana – trafisz tutaj. Ten dział to miejsce, w którym toczą się wszystkie aktualne rozgrywki.
Awatar użytkownika
Vitav
Administrator
Posty: 235
Miano: Vitav Sechmann
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: http://novrahi.pl/viewtopic.php?f=14&t=149
Narrator: Eirlys
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 17/17
Korony: 47
Szylingi: 0
Pensy: 0

pt mar 30, 2018 5:14 pm  

Ostatni post na poprzedniej stronie:

Narrator

  Zniszczyć ogniem dział — Burknął pogardliwie, spluwając przy tym na nieprzytomnego mężczyznę. Smok przyglądając się miejscu, w którym doszło do awantury, mógł śmiało stwierdzić, że ciało kupca trochę polatało po pomieszczeniu. Wymowna szkarłatna plama na kamiennej ścianie sugerowała potężne zderzenie z licem tegoż to jegomościa, zaś połamane krzesło wskazywało na kontakt pierwszego stopnia z klatką piersiową wiadomego człowieka. Sam Macher łapy miał całe ubabrane w krwi zbyt gadatliwego człeka.
  Pieprzone szczury lądowe, nawet się nie kryją — Trącił czubkiem buta ciało. — Wpływają prosto w paszczę wilka — Odparł i odwrócił się w stronę Smoka, obnażając swoje oblicze. O dziwo wyglądał dość normalnie. Opalona twarz, głębokie niebieskie oczy, nos raczej normalnych rozmiarów oraz kościste poliki. Gdzieniegdzie dostrzec można było ciemne plamy na skórze mężczyzny. Wyciągnął szablę i położył na ramieniu. Popatrzył się dziwnie na Tariyakiego i zagwizdał. Po chwili do wnętrza wpadło dwóch postawnych piratów – nie zmierzali jednak w stronę kapitana Cesarzowej, a stale krwawiącego handlarza. Podeszli, złapali za nogi i ręce, podnieśli i zaczęli wynosić.
  Podwieście go na dziobie Bękarta, przestroga dla sukinsynów. A to nie koniec, kurwa ich mać — Wydał rozkaz. Po chwili jego ludzie zniknęli, a on został sam na sam z Ryu. Macher jednak niezbyt się tym przeją i zaczął strącać szablą rzeczy z półek. Przyglądał się zawartości kuferków, zdobionym naczyniom, księgom. Obecność Smoka nie robiła mu większej różnicy, w końcu tak samo był piratem. A to, że kierował się nieco innym kodeksem nie miało żadnego znaczenia.
  Szlag by to — Wymamrotał. — Zapomniałem zabrać mu sakwę — Wyjaśnił swoje zirytowanie. W końcu jednak udało mu się odnaleźć coś wartościowego – srebrny kuferek z wygrawerowanymi kulistymi wzorami, miejscami pozłacanymi. Pięknie mienił się w świetle lamp, a jeszcze ładniej odbijała je jego zawartość: biżuteria w postaci pierścieni, łańcuszków, amuletów, oraz po prostu kilka dziesiątek złotych koron. Chwilę później okazało się, że takich pojemników jest więcej — Skurwysyn, ale nic mu jak będzie wisiał po tym. Chciałeś się śmieciu dorobić na Nijimie to teraz stracisz. Kurwa, życie — Zaśmiał się pod nosem. — Przechodź do rzeczy, nikt by mnie nie szukał, żeby porozmawiać o cesarskiej flocie i tym co przewożą. Jak powiedziałeś, atak w pojedynkę to pierdolone samobójstwo. W dwójkę też. I w trójkę. Skośnookie skurwysyny się sekkiego nawet nie boją — stwierdził, nieco pogardliwie, ale przy okazji doceniając odwagę marynarzy z Czterech Wysp.
Ilość słów: 465

Awatar użytkownika
Smok
Posty: 25
Miano: Ryu Tariyaki
Pochodzenie: Cesarstwo Czterech Wysp
Karta Postaci: http://novrahi.pl/viewtopic.php?f=14&t=193
Na sesji: Nie
Punkty Wytrzymałości: 35/35
Korony: 65

sob mar 31, 2018 10:26 am  

  Macher zdecydowanie nie był kreatywny w wymierzaniu tortur. Nie umniejszało to jednak jego skuteczności. Ostatnie chwile kupca musiały być bardzo, bardzo bolesne. Choć Smok nie gustował w tak pokazowych metodach pozbywania się niewygodnych ludzi, to odczuwał pewien rodzaj szacunku dla wyjątkowo brutalnych pokazów siły. Były niezbyt wykwitne, niezbyt cywilizowane, za to jakże skuteczne. Wiszący kupcy będą dosadną sugestią tego, co może czekać obcych w Najimie. Ci mądrzejsi na pewno się tego spodziewali i poszukali innego schronienia. Do Gwiazdy dotarły największe szuje wśród kupców. Ci, którzy z racji swej przebiegłości współpracowali z korsarzami w nadziei że wzbogacą się na tym i jednocześnie będą bezpieczni. Głupcy.
  Ich strata, nasze zyski. – Stwierdził krótko.
  Zdanie to było do bólu prawdziwe. Macher właśnie przejął łup większy niż przewoził niejeden statek. Jeśli wchodzenie w siedlisko rozbójników było głupstwem, to Drewnooki po prostu nie miał mózgu. Złoto zmieniało swoje właściwości w Wolnym Mieście. Nie było wyznacznikiem bogactwa wśród wszystkich, a jedynie oznaczeniem tego, kogo należy się pozbyć. Jedynie miejscowi mogli czuć się bezpiecznie nosząc przy sobie sakwę pełną koron, choć i od tej zasady zdarzały się wyjątki. Wśród tutejszych o wiele bardziej liczyła się renoma. Piraci liczyli się ze swoimi, liczyli się z tymi którzy byli im znani. Obcych zaś traktowali tak jak powinni.
  Pora zasiać strach w ich sercach. – Zaczął. – Wojny pustoszą Jaksar i Waldgrossen. Sułtan będzie mierzył się z nieustannymi atakami naszych pobratymców. Zaś jeden handlowiec Cesarza jest wart więcej niż dziesiątka statków płynących z Nerdii. Kundle podnoszą łby, więc przyszła pora wskazać im ich miejsce. Wraz z Tobą jest nas czwórka najlepszych kapitanów z całej Gwiazdy. Jest to wystarczająco by stawić czoła cesarskim okrętom, nawet jeśli będą miały eskortę.
  Przeszedł kilka kroków po pomieszczeniu by zebrać myśli i kontynuował.
  Do tej pory każdy z nas działał samotnie i już wtedy władaliśmy morzami. Zjednoczeni nie będziemy mieli wielkich problemów ze stawieniem czoła Ministerstwu Wody. Resztki znajdujące się na nerdyjskich zostawmy psom. – Pod koniec odniósł się jeszcze do kwestii, której jego rozmówca musiał lękać się najbardziej. Przybrał przy tym delikatny, zawadiacki uśmiech. – Ewentualnymi magami zajmę się osobiście.
Ilość słów: 430

Awatar użytkownika
Vitav
Administrator
Posty: 235
Miano: Vitav Sechmann
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: http://novrahi.pl/viewtopic.php?f=14&t=149
Narrator: Eirlys
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 17/17
Korony: 47
Szylingi: 0
Pensy: 0

sob mar 31, 2018 11:00 am  

Narrator

  Macher założył rękę na rękę i oparł się o ścianę. Przegryzł wargę, aż do krwi. Najwidoczniej coś musiało mu się nie spodobać, bądź wręcz przeciwnie. Napaść na cesarskie statki może i była głupotą, ale gdyby tylko się powiodła, piracie mogliby zarobić więcej, niż przez cztery miesiące rabowania pomniejszych okrętów.
  Czterech kapitanów — Zaczął. — To dość spory podział łupów — Stwierdził. I od razu było wiadomo o co mężczyźnie chodzi. Potwierdziła się więc kolejna plotka na temat charakteru pirata, chciwość i żądza złota stała na pierwszym miejscu. Nawet nie zapytał o kogo chodzi, liczyły się tylko pieniądze. Wziął w ręce osiem koron. Cztery z nich ułożył na jednym stoliku, tak że gdyby połączyć je liniami tworzyłyby kwadrat. Resztę odłożył tuż obok nich, tworząc małą górkę.
  Zastanówmy się nad podziałem, a ja zastanowię się nad swoimi grabieżami — Rzekł. W jego oku można było dostrzec pewien błysk, rozochocenie. Mimika twarzy wskazywała zresztą na to samo. — Potem pomówimy o innych, ewentualnych korzyściach z naszego, możliwego, jakby to... Sojuszu? To chyba złe słowo. Z naszej umowy o nieagresji wobec nas, ale wobec innych, tych nie naszych — ostatnie dwa słowa przeciągnął. Prawie jakby widział w tym dodatkowe złoże złota.
Ilość słów: 244

Awatar użytkownika
Smok
Posty: 25
Miano: Ryu Tariyaki
Pochodzenie: Cesarstwo Czterech Wysp
Karta Postaci: http://novrahi.pl/viewtopic.php?f=14&t=193
Na sesji: Nie
Punkty Wytrzymałości: 35/35
Korony: 65

sob mar 31, 2018 12:01 pm  

  Takiej reakcji Ryu mógł się spodziewać. Macherowi oczywiście chodziło tylko o to, by się jak najskuteczniej wzbogacić. Sława, postrach, prestiż – To wszystko było jedynie miłym dodatkiem do kolejnych kuferków pełnych koron. Tariyaki jednak wcale nie miał zamiaru oddać sporej części całości zrabowanych dóbr tylko po to, by ów zechciał do niego dołączyć. Abordaż był równie niebezpieczny dla każdego i każdy zasługiwał na adekwatny podział bogactw.
  Dość spory podział przeogromnych łupów. – Poprawił go. – Będziemy mieli handlarzy z archipelagu na wyłączność dla nas. Ja postuluję za równym podziałem zdobytych dóbr. Jeśli dla Ciebie to nie wystarczy, zawsze możesz spróbować przejąć handlowce Cesarza samotnie. Albo gryźć się o resztki pośród barek pełnych migrantów.
  Jaksarczyk na pewno doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że żadna z dwóch pozostałych opcji nie była specjlnie opłacalna. Propozycja Tariyakiego była jedną z najlepszych okazji by się wzbogacić. I przyjezdni zobaczywszy jaki los spotkał Drewnookiego szybko wyniosą się z wyspy, pozostawiając Najimę samą sobie. Smok był pewien swych słów do tego stopnia, że nie czuł potrzeby dalszego przekonywania potencjalnego towarzysza. Prędzej czy później Macher przekona się co do jego przewidywań odnośnie niezbyt już dalekiej przyszłości.
  Obcy nie są mile widziani w Najimie i przeze mnie. – Dopowiedział – Wolny port jest naszą stolicą, a nie schronieniem dla każdego bezdomnego kundla. Mam jednak ważniejsze zmartwienia niż grupka nic nie wartych skurwysynów. Prędzej czy później sami trafią na dno oceanu.
  Jeśli nic go nie zatrzymało, skierował się spowrotem do Szarego Kufla. Zakladał że Macher będzie potrzebował kilku chwil by oswoić się ze złożoną mu propozycją. Potem przyjdzie moment na przemyślenie i kalkulację potencjalnych zysków i strat. Był to zuchwały ruch, ale właśnie takie posunięcia zapisują sie na kartach historii.
Ilość słów: 334

Awatar użytkownika
Vitav
Administrator
Posty: 235
Miano: Vitav Sechmann
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: http://novrahi.pl/viewtopic.php?f=14&t=149
Narrator: Eirlys
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 17/17
Korony: 47
Szylingi: 0
Pensy: 0

sob mar 31, 2018 5:54 pm  

Narrator

  Macher krążył wskazującym palcem wokół czterech monet, stale wgapiając się w sam środek kwadratu, który tworzyły. Ewidentnie nad czymś myślał – być może kalkulował zyski. Po tym co powiedział, Smok na temat bogactwa, które można zyskać nawet mimo sporego podziału, sięgnął do jednego z kuferków i wyciągnął z niego jeszcze dwanaście koron. Rozłożył je równo na każdej monecie, dodając też te wcześniej leżące odłogiem. Teraz górki składały się aż z czterech krążków.
  Jeśli liczyć to w setkach, to powiedzmy, że to niegłupie. Ale jaką mamy gwarancję, że transportują złoto? Tej ich pierdolonej herbaty czy innego gówna nigdzie nie opchniemy. Ani tutaj, ani na kontynencie, który i tak zaraz cały pierdolnie. Tylko czekam, aż te ciemnoskóre debile wpieprzą swoje parszywe mordy do Waldgrossen. Magów to tam pies jebał, przed dziesiątkami kul armatnich to i sekki by spierdalał — Odparł, drapiąc się po bródce. — Muszę się zastanowić, ale jeszcze porozmawiamy. A teraz... — Zagwizdał raz jeszcze, a do pomieszczenia wpadł ostatni pirat, który pilnował wejścia do budynku. — Zabieraj to na bękarta, tylko się psubracie nie waż nawet korony gwizdnąć, bo obok Drewnookiego zawiśniesz i tak przez trzy dni będziesz dyndać — Rozkazał, a przy okazji zagroził marynarzowi. Ten się nawet nie odezwał, jedynie pochwycił za kuferki i wyszedł. — Mam nadzieję, że jak go ktoś z tym zobaczy to mu bełta w łeb nie pośle — Skomentował jeszcze i zabrał się za przeszukiwanie pozostałych części sklepu handlarza. Pozostawił Smoka samego, ale i ten miał już plany na resztę dnia – powrót do Szarego Kufla w celu sprawdzenia, czy jego towarzyszka przypadkiem czegoś nie narozrabiała.
  W karczmie jak to w karczmie – harmider panował. Pojawiło się jakby więcej ludzi, a i mordy nieco się zmieniły. Niekoniecznie oznaczało to wymianę samych osobistości przesiadujących w przybytku, ale ich stan. Choć Tariyaki nie przebywał poza nim wcale tak długo, to doskonale wiedział, że wystarczy nawet krótka chwila, by spić się jak zwierzę. Co zresztą widział chwilę temu dzięki Krwawej Damie. Ta jednak wydawała się być już w nieco lepszym stanie. Aktualnie dyskutowała o czymś z Sępem, który to co rusz uderzał pięścią w blat stolika i kogoś wyzywał. Ona zdawała mu się wtórować, ale w nieco mniej agresywny sposób. Gdy Ryu podszedł bliżej, mógł się śmiało domyślić, że rozmowa nadal dotyczyła kupców. Nawet Urwis jakby się rozgadał, bo czasem wtrącał do rozmowy swoje trzy pensy – zwykle po prostu powtarzając słowa po swoim kapitanie.
Ilość słów: 465

Awatar użytkownika
Smok
Posty: 25
Miano: Ryu Tariyaki
Pochodzenie: Cesarstwo Czterech Wysp
Karta Postaci: http://novrahi.pl/viewtopic.php?f=14&t=193
Na sesji: Nie
Punkty Wytrzymałości: 35/35
Korony: 65

sob mar 31, 2018 6:47 pm  

  Ryu zostawił Machera ze swoimi przemyśleniami. Transport złota można było rozpoznać bardzo łatwo. Płynął do Cesarstwa i był jako-tako eskortowany. Nikt bogaty przecież nie przejmował się przewozami takich pierdół jak herbata. Ludzie się tym zajmujący nie mogli pozowlić sobie na poważną ochronę, bowiem byłaby ona droższa niż sam handel. Musieli więc liczyć się z ryzykiem ataku piratów, które w przypadku owianej terrorem floty Cesarstwa było dosyć niewielkie. Na wspomnienie o legendzie potęgi marynarzy z archipelagu pokręcił głowa. Uważają się za panów morza, a lękają się sobie podobnych. Pora to zmienić.
  Macher zaczął robić porządki z niechcianymi gośćmi. – Powiedział, dołączając się do konwersacji towarzyszy, kiedy się przy nich zjawił. Objął wzrokiem całą karczmę by nieco bardziej przyjrzeć się poszczególnym twarzom i kontynuował. – Znalazł psubrata odpowiedzialnego za sprzedaż lokacji Najimy innym i przyjął go wedle swoich standardów. Być może i zacznie się tutaj rzeź, jeśli obcy nie zechcą się wynieść wystarczająco szybko. A na pewno kilku takich się znajdzie.
  Zrobił przerwę, by pozowlić innym się odnieść do jego wypowiedzi. Zasiadł do stołu, poprawił pas. Ocenił stan trzeźwości swych rozmówców i kiedy już nastała chwila ciszy, podzielił się innymi informacjami. Tymi znacznie ważniejszymi.
  Macher ma wątpliwości co do mej propozycji. Faktycznie do koron ciągnie go niczym ćmę do ognia. Myślę jednak, że nie minie długo nim się zgodzi na członkostwo w naszym małym sojuszu. Choć przed oczyma ma tylko monety, to nie jest głupi. W innym wypadku dawnoby już zatonął. Czy macie tu do załatwienia coś co zajmie więcej niż cztery noce?
Ilość słów: 295

Awatar użytkownika
Vitav
Administrator
Posty: 235
Miano: Vitav Sechmann
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: http://novrahi.pl/viewtopic.php?f=14&t=149
Narrator: Eirlys
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 17/17
Korony: 47
Szylingi: 0
Pensy: 0

pn kwie 02, 2018 11:01 am  

Narrator

  W momencie, gdy Smok dosiadł się do grupy i zaczął mówić o tym, co zastał w domu Drewnookiego, Sęp dosłownie zerował kufel. Wystarczyło "przyjął go wedle swoich standardów" by pirat dosłownie się zakrztusił i zaczął głośno kaszleć. Kiedy w końcu udało mu się opanować, wybuchnął raz jeszcze, tym razem donośnym śmiechem. Dołączyła się do tego też Zbroja, jak i Urwis.
  Tego się można było spodziewać po sukinsynie! — Skomentował, ocierając brodę rękawem bufiastej, białej koszuli. Kufel odstawił na bok, wyraźnie dając do zrozumienia, że już ma dość. Mimo sporej ilości piwa, jaką w siebie władował zdawał się nadal myśleć. Nie chwiał się, nie jąkał, ani nie seplenił. Jedynie był weselszy niż zwykle, o ile to w ogóle było możliwe.
  Jeśli rozpęta się tu rzeź, wolałabym być w towarzystwie naszych ludzi. Nie wiem czy zauważyłeś, ale jak szliśmy do Szarego Kufla, to minęło nas kilku ludzi z halabardami, a nawet w najmniejszym stopniu nie przypominali piratów — Odezwała się zbroja, opierając czoło na dłoni, a łokieć na stoliku. — Jeśli to nie zwykłe szczury lądowe, które jedynie wyglądają groźnie, to będą z tego problemy.
  Dziewczyna ma rację, od kilku dni kręci się tu kilkunastu takich. Póki co nie sprawiali problemów i trzymali się raczej siebie, ale chuj wie co im do głowy strzeli kiedy dowiedzą się, że Macher zaczął robić porządki w mieście — Odparł Walter. — Ale miejmy nadzieję, że nas już tu wtedy nie będzie. Nie trzymają mnie tu żadne sprawy. Urwis, leć sprawdzić czy chłopcy załadowali wszystko na statek i przy okazji porozglądaj się po Najimie
  Chłopak przytaknął i niemal wybiegł z karczmy, poprawiając jedynie pas, do którego dopięta była lekko zaokrąglona szabla. W międzyczasie ktoś zaczął przygrywać na lutni jakieś skoczne melodie. Pijanej pirackiej braci musiało to się nawet spodobać, bowiem spora część z nich zaczęła do tego układać słowa. Co prawda nie trzymały się one nawet siebie, a przepełnione były wszelkiego rodzaju wulgaryzmami, tekstami o chędożeniu kobiet z kontynentu oraz o zatapianiu cesarskich okrętów.
  A jeśli o Machera chodzi... Nie jest głupi. Pewnie widzi co się tu święci, a i sytuację polityczną zna dobrze jak nikt inny. Jeśli dobrze policzy możliwe zyski to pewnie tylko kwestia czasu, aż się zgodzi do nas dołączyć. Powiedzmy, że ja też jestem w stanie zwerbować dwa pomniejsze okręty pełne żądnej krwi braci. To już da nam całkiem pokaźną flotę. Gdyby się postarać, możemy spokojnie napadać na co bogatsze transporty eskortowane nawet przez Cesarskich — Powiedział, zacierając ręce. — Ale winniśmy wynosić się stąd jak najszybciej. Mam wrażenie, że coś niedługo zapłonie — Dodał. Wyprostował się i zakaszlał.
Ilość słów: 512

Awatar użytkownika
Smok
Posty: 25
Miano: Ryu Tariyaki
Pochodzenie: Cesarstwo Czterech Wysp
Karta Postaci: http://novrahi.pl/viewtopic.php?f=14&t=193
Na sesji: Nie
Punkty Wytrzymałości: 35/35
Korony: 65

pn kwie 02, 2018 4:43 pm  

  Smok także zaśmiał się cicho pod nosem. Był to śmiech jednak nieco mniej wesoły. Najima zawsze była bezpiecznym schronieniem, miejscem wolnym od wszelkiego plugastwa potocznie zwanego lądowymi szczurami lub prawymi ludźmi. Przybijając do Wolnego Portu w najgorszych nawet myślach nie przypuszczał że będzie musiał opuścić go tak szybko. Miał w planach załatwić sprawy dyplomacyjne w sposób pokojowy i przede wszystkim spokojny. Jego chłopcom przydałaby się odrobina luzu. Z rzadka się zdarzały okazje kiedy można było sobie mocniej popić, czy zabrać płatną dziewkę do swego pokoju. Szczególnie, że na pokładzie Cesarzowej gwałty nie były częstą praktyką.
  Pewnie najemnicy. – Stwierdził. – Zwykli bandyci, którzy robią to co zwykli bandyci. Tyle że za pieniądze. Faktycznie zrobi się tu niemiło. O ile nie chcemy zaatakować pierwsi. Oczyszczenie miasta nie powinno zająć nam zbyt dużo czasu. Choć ja bym zostawił Gwiazdę samą sobie. Wie o niej zbyt dużo osób i nigdy nie będzie tu bezpiecznie.
  Rozejrzał się. W tle jakiś odważny śmiałek rozpoczął swój koncert. Jego twórczość najwyraźniej nie była specjalnie zła, więc i spodobała się tutejszym. Ryu przyjrzał się grajkowi by stwierdzić, czy przypakiem nie był kimś obcym sprowadzonym wraz z kupcami. Następnie pofatygował się do najbliższego podwładnego i wydał mu zupełnie nowe rozkazy. Nie był z tego powodu zadowolony, jednak musiał ukrócić sielankę do minimum. Wiedział, że choć ogólne morale nieco na tym ucierpi, to było to bezpieczniejsze wyjście. Ludzie musieli przetrzeźwieć i pozbyć się kaca. Trzeźwiejszym zaś miał zamiar kazać uzupełnić zapasy.
  Zwołaj załogi na statki. Nastąpiła zmiana planów.
  Zaraz potem powrócił o kapitanów i kontynuował rozmowę, kręcąc nieco głową.
  Mieli odpocząć, będą harować. Czuję jednak że Macher nie zechce opuścić Najimy przed zakończeniem nadchodzącego inferno. Jeśli nie uda się go przekonać do odpuszczenia sobie tego przeklętego miasta, mogą pojawić się problemy. Szczególnie jeśli nasi goście będą liczniejsi niż to, co widzieliśmy. Zbrojo, rozkazałem naszym ludziom zebrać się przy Cesarzowej i Truposzu. Lepiej będzie, jeśli pozostaną w gotowości. Powinniśmy niedługo tam się udać i na nich czekać.
Ilość słów: 401

Awatar użytkownika
Vitav
Administrator
Posty: 235
Miano: Vitav Sechmann
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: http://novrahi.pl/viewtopic.php?f=14&t=149
Narrator: Eirlys
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 17/17
Korony: 47
Szylingi: 0
Pensy: 0

pn kwie 02, 2018 7:48 pm  

Narrator

  Najemnicy czy nie, nie wygląda to zbyt optymistycznie — Skwitowała Zbroja, nadal trzymając się za głowę, zwracając oczy raczej ku ziemi, niż swojemu przełożonemu. — Nie widziałam ich zbyt wielu, ale równie dobrze mogą siedzieć z kupcami. Żaden nie bronił Drewnookiego? — Spytała z lekkim zdumieniem w głowie. No bo tak właściwie to rzeczywiście było dość dziwne, że takiej szychy wśród paserów nikt nie obstawił. Opcje były dwie – jego właśni ludzie się od niego odwrócili, albo był tak głupi, że nie zawracał sobie nawet głowy ochroną. Cóż, bardziej prawdopodobny był pierwszy scenariusz, bowiem tak rozpoznawalna wśród pirackiej braci osoba nie mogła sobie pozwolić na choćby małe uchybienia. Pech chciał, że nieco za bardzo się rozgadał, a potem dowiedział się o tym Macher... Tak więc pewnie i z niemałą obstawą w postaci grupki najemników, narwaniec zrobiłby wszystko, żeby obić mu mordę. Nawet jeśli w grę wchodził większy rozlew krwi, niż było to przewidywane na samym początku.
  Zostawimy, przynajmniej na jakiś czas — Odparł Sęp. — Ale będziemy mieli szczęście, jeśli w tym czasie nie spłonie albo nie zostanie zmieciona czy tam nawet zajęta przez cesarskie siły. Na chuja morskiego! A takie piękne miejsce było! — Zakrzyknął. — W najgorszym wypadku trzeba będzie poszukać nowego domu. I nieco lepiej to zorganizować. Za duża wolność działa źle nawet na nas, przyjacielu — Zwrócił się do Smoka. Chciał wznieść toast, ale zorientował się, że przed chwilą odstawił pusty kufel. Urwisa też nie było w pobliżu, a Wildner był zbyt leniwy, żeby teraz podnieść swoje chwiejne dupsko. Natomiast Szary prowadzący karczmę nie miał najmniejszego zamiaru samemu podejść do stolika.
  Tariyaki wypatrzył jednego ze swych marynarzy, takiego najbardziej trzeźwego, trzymającego się dobrze na nogach i nawet wyraźnie jeszcze mówiącego. Gdzieś z tyłu głowy przeleciała mu jego ksywka – Ropuch. Kojarzył ją o tyle dobrze, że kilka razy widział niskiego, dość młodego chłopaka popisującego się przed resztą swoją skocznością i zwinnością. Nie raz z szablą w zębach wspinał się po linie, przeskakiwał z jednego pokładu na drugi, czy po prostu zwinnie unikał ataków wyprowadzonych przez innych. Rudzielec jedynie skinął głową, coś tam powiedział pod nosem – ledwo zrozumiałego, ale dało się wyczuć, że nie narzekał, a nawet był uradowany – i wybiegł z Szarego Kufla. Reszta, która siedziała przy tym samym stoliku jedynie dopiła resztki ciemnego piwa i z niechęcią opuściła przybytek. Prawdopodobnie również wyruszyli w stronę Cesarzowej.
  Moi to już wystarczająco odpoczęli. Pies tam jebał to miejsce. Załaduje się beczek z rumem, piwem i chuj wie czym jeszcze, a potem przycumuje przy pierwszej lepszej dzikiej wyspie. A dziewek, hehe, można do ładowni napakować — Zaśmiał się rubasznie i poklepał w okolicach podbrzusza. Krwawa Dama delikatnie się skrzywiła na widok zachowania zbereźnego, starego kapitana i wstała.
  Sprawdzę co z Truposzem. Każe im załadować trochę towaru i przygotuję do wypłynięcia, może jakoś lepiej to zniosą jak będą mieli co pić — Powiedziała do Smoka, po czym także opuściła Szary Kufel. Zapewne zmierzała tam gdzie oznajmiła, że idzie, przed chwilą.
Ilość słów: 577

Awatar użytkownika
Smok
Posty: 25
Miano: Ryu Tariyaki
Pochodzenie: Cesarstwo Czterech Wysp
Karta Postaci: http://novrahi.pl/viewtopic.php?f=14&t=193
Na sesji: Nie
Punkty Wytrzymałości: 35/35
Korony: 65

wt kwie 17, 2018 9:56 am  

  Smok zastanowił się przez chwilę. Faktycznie żaden z najemników nie ruszył do pomocy Drewnookiemu. Niemożliwym było, że przedostał się tutaj na własną rękę, bez żadnej załogi czy znajomych którzy zainteresowaliby się jego zniknięciem. W okolicy budynku zajętego przez Machera kapitan nie zauważył żadnych martwych ciał. Być może kupiec prowadzał sie bez żadnej ochrony osobistej. Albo nie spodziewał się, że piraci z którymi do tej pory handlował postanowią zrobić mu z dupy to co Nerdyjczycy nazywają szaszłykiem. Ta ostatnia opcja wydawała się o wiele bardziej prawdopodobna od jakiejkolwiek innej. Skoro dzielił się lokacją Najimy z innymi, to raczej nie wierzył że może spotkać go tutaj pewna śmierć. Jak widać, głupota wcale nie powstrzymywała go od zarabiania sporej ilości złociutkich koron. Niestety, teraz spodziewać się można było, że nowo osiedlone szczury nie oddadzą Najimy ich właścicielom bez walki. Ryu wcale nie zamierzał jednak z nimi walczyć, szkoda mu było jego ludzi. Teraz już było za późno by zmienić los stolicy piratów.
  Zaraz po tym, jak jego ludzie zebrali się do wyjścia, podążył tuż za nimi, zostając nieco w tyle. Zbroja ruszyła niewątpliwie żywszym krokiem. Choć Tariyakiemu lata jeszcze nie doskwierały, to daleko mu było do wojskowego tempa ruchu. I tak nim jego załoga zbierze się w jednym miejscu może minąć trochę czasu. W myślach skwitował ładunek który wciąż pozostawał na Cesarzowej i wyliczył zapotrzebowanie. Miał w planach wysłać swych ludzi na zakupy natychmiast po dotarciu na pokład, by zdążyli zebrać co było potrzebne przed ewentualną walką.
  Po zebraniu załogi przeprosił podwładnych za przerwany wypoczynek. W końcu nie tak miało to wyglądać. Pokrótce jednak wyjaśnił im całą sytuację – powiedział o obcych w Gwieździe, o tym że opuszczają to miasto na zawsze i o tym, że wraz z Sępem i Macherem wyruszają w niedługim czasie na cesarskie rejony mórz, choć o tym ostatnim najprawdopodobniej część z nich już wiedziała. Po wprowadzeniu chłopców w stan gotowości, udał się na rufę statku i zaczął obserwować to, co działo się w porcie. Zastanawiało go to, czy Macher zadecyduje się zrezygnować z walki o stracone miasto. Kierowany nienawiścią i chęcią przejęcia własności kupców mógł wysłać całą swą załogę w krwawą rzeź między korsarzami a najemnikami obeznanymi w walce na suchym lądzie. Kolejnym niepokojącym pomysłem na który mógł wpaść było spalenie miasta tuż przed ucieczką, choć to nie poasowałoby do jego charakteru. Zbyt wiele złota musiałby pozostawić za sobą. Bliskość wody sprawiała, że musiałby zacząć podpalanie od magazynów alkoholu albo destylarni, w których na pewno nie operowali obcy. Pozostawało mu czekać na rozwój konfliktu i liczyć na rozsądek Jaksarczyka.
Ilość słów: 505

Awatar użytkownika
Vitav
Administrator
Posty: 235
Miano: Vitav Sechmann
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: http://novrahi.pl/viewtopic.php?f=14&t=149
Narrator: Eirlys
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 17/17
Korony: 47
Szylingi: 0
Pensy: 0

wt kwie 17, 2018 6:32 pm  

Narrator

  W takich sytuacjach zwlekanie nie miało najmniejszego sensu i Tariyaki zdawał się doskonale o tym wiedzieć. Nikt nie musiał go pośpieszać, bowiem sam czym prędzej ruszył w stronę swego okrętu. Zbroja ruszyła przodem, dość żwawym krokiem. On tuż za nią, choć zdecydowanie wolniej. Kątem oka mógł zaobserwować coraz to częściej pojawiające się w tłumie małe grupki najemników, odzianych w brązowe skórzane kaftany, pokryte gdzieniegdzie żelazem. W rękach dzierżyli halabardy, a ich głowy spowijały szyszaki. Jedni wyglądali groźniej, drudzy mniej – zależało to głównie od ich wzrostu oraz masy mięśniowej. Jedno jednak było pewne: mordy ich były znacznie bardziej parszywe od przeciętnego pirackiego lica. Nie spoglądali jednak na nikogo z pogardą, zdawało się, że ignorują pozostałych ludzi, póki ci ignorują ich. Typowi siepacze zwracający się w stronę tych, którzy płacą więcej. Liczebność tychże osobników jednak z minuty na minutę robiła się coraz bardziej niepokojąca. Z drugiej strony, żeby wydać żołd tym wszystkim mordobijcom trzeba było wyłożyć nie lada szylingi, które w dłuższej perspektywie liczone już były raczej w koronach. O ile byli tak głupi na jakich wyglądali, zapewne dałoby się ich przekupić w razie ostatecznego starcia, a szczególnie – ze swymi niemałymi przecież środkami finansowymi – zrobić mógłby to Macher. Ten jednak, jak powszechnie wiadomo, głęboko w poważaniu miał wszelkie konszachty z "tymi kurwami lądowymi" i prędzej by rzucił skrzynie złota sekkiemu na pożarcie, niźli wydał złamany pens na pomoc kogoś, kto nie był wilkiem morskim.
  Ryu musiał odczekać pod Cesarzową jakieś piętnaście minut, nim jego – niemal w komplecie – ludzie zebrali się na pokładzie Cesarzowej. Jak mógł zauważyć, niektórzy z nich zdążyli już nieźle się nabzdryngolić, a inni wdać w bójki. Patrząc przez barierkę dostrzegł też powoli brnącego w stronę własnego okrętu Sępa, któremu towarzyszył Urwis i trójka innych ludzi. Chwilę później jego oczom ukazał się też Macher, w niegdyś białej, a teraz szkarłatnej koszuli. Skrzywione usta mówiły tyle, że sytuacja wymknęła mu się spod kontroli – czyli zapewne spuścił łomot zbyt małej liczbie sprzedajnych kupców, bądź stanął w szranki z najemnikami. Na to drugie wskazywać mógł szczególnie stan rosłego pirata, który mu towarzyszył. Z rozciętego na wzdłuż ramienia wypływał wodospad krwi. W drugiej dłoni niósł zaś czyjąś głowę, z wnętrza której zwisał jeszcze kawałek kręgosłupa. Po chwili podrzucił ją do góry i kopnął jak piłkę w stronę osady. Narwany marynarz zaś wszedł na pokład Bękarta, na którego dziobie wisiał i ruszał się na porywistym wietrze Drewnooki. Oczy mu zaszły krwią, jak i zresztą cała łepetyna przypominała z koloru bardziej buraka, niżeli ludzką głowę. Co gorsza – dla niego, rzecz jasna – mężczyzna odzyskał przytomność i chyba nawet chciał coś krzyczeć, ale nie miał na to sił.
  Piraci podlegający pod Smoka nie byli zbyt zadowoleni z wieści o tym, że dosłownie za parę chwil będą musieli opuścić Gwiazdę. Dopiero co tu zawitali, wielu z nich nie zdążyło nawet spędzić nocy z portową dziwką. Nie wszyscy jednak byli tak samo źli – wielu marynarzom pasował fakt, że wracają na boje. Co bardziej narwani już uśmiechali się pod nosem słysząc słowa o możliwym ataku na cesarskie siły morskie. Jeszcze inni wykrzywiali kąciki ust ku górze widząc czterech osiłków wnoszących na pokład skrzynie pełne zielonych butelek rumu oraz beczek z ciemnym piwem. Co mądrzejsi pomyśleli o owocach i po prostu jedzeniu, inni o linach, a jeszcze inni o prochu. W gestii Smoka pozostało wydać kolejne rozkazy. Być może zaopatrzyć się w coś konkretnego przed opuszczeniem portu? Rozmówić raz jeszcze z pozostałymi kapitanami? A może coś jeszcze innego? Cóż, tylko on sam mógł wiedzieć, co teraz poczyni.
Ilość słów: 720

  •   Informacje
  • Kto jest online

    Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość