"Pierwsze dwa tygodnie wojny były ciche. Żadnych walk, żadnych przemarszów wojsk. Każdy siedział na swoim miejscu i liczył siły, sprawdzał stan wojsk, uzbrajał się w cierpliwość i miecze. [...]"
Przeczytaj o dalszych losach wojny domowej w Waldgrossen.

Pacta Sunt Servanda

Gdy tylko twoja Karta Postaci zostanie zaakceptowana – trafisz tutaj. Ten dział to miejsce, w którym toczą się wszystkie aktualne rozgrywki.
Awatar użytkownika
Ines Schleicher
Człowiek
Posty: 182
Miano: Ines Schleicher
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: http://novrahi.pl/viewtopic.php?f=14&t=129
Narrator: Magnot
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 10/10

pn sie 13, 2018 5:50 pm  

Ostatni post na poprzedniej stronie:

  Ines znałą odpowiedź na pytanie, chociaż było retoryczne. Charles nawet sam się przyznał do tego, że Odon go oszukał, podobnie do tego, jak Pierwszy powiedział jej o tym, że wykorzystał go do swoich celów. Dręczyło to ją szczerze powiedziawszy – czego chciał w zamian za przedłużenie jego życia? Czy wiązało się to w jakiś sposób z tym, co jej kazał zrobić?
  — Każda informacja o nim pomoże go pokonać. Chciałam wiedzieć, czego chciał od króla. Byłam w takiej samej sytuacji. Obydwoje zostaliśmy wykorzystani. Najpierw pomógł mi w największej potrzebie, kiedy myślałam, że straciłam syna bezpowrotnie, a potem przyszedł z żądaniami. Jeśli byłam ostatnim brakującym ogniwem w jego planie, król mógł również spełnić podobną obietnicę. To może naprawdę pomóc w sprawie i ochronić królestwo, ale potrzebuję informacji o tym, czego żądał Odon — przełknęła ślinę, szykując się do wypowiedzenia drugiej propozycji. Mówiła teraz ostrożnie. — On jest zbyt potężny, by stawić mu czoła samemu. Widziałam, co potrafi i na pewno przewyższa wszystkich Drugich razem wziętych. Nie damy mu rady sami, szczególnie jeśli pozwolimy zniszczyć Kinkengard i rozlać się jego sługusom po całym kontynencie. Z tego co pamiętam, Pierwsi rosną w siłę, w jakiś chory sposób wysysając z ludzi życie. Pozwalając im dopłynąć do królestwa, pozwolimy na zniszczenie wszystkich. Ale ja mam plan, z tym, że do tego będę potrzebowała tak dużo wsparcia, jak tylko to możliwe. Niestety do tego będzie trzeba współpracy. Wszystkich, co do joty. Orłów, Republikanów, Arystokratów. Nie możemy pozwolić sobie na podziały, mając za rogiem wroga, któremu nie damy rady. Będę także potrzebowała Initium, Exitium, Zakonu Niebiańskiego Płomienia, wszystkich, którzy potrafią przeciwstawić się tym bestiom. Wiem, że to jest szalone, ale to jedyne rozwiązanie. Inaczej przyjdzie nam chować się wysoko w górach, daleko na pustyni, na północy. Zjednoczeni możemy ich zniszczyć. Nie mówię tutaj o kompletnym rozejmie, tylko o zawieszeniu broni na czas ważniejszej wojny. Wszyscy musimy stać się teraz Waldgrosseńczykami — zakończyła swoje wyjaśnienia, ale gdy burmistrz już odchodził, dodała jeszcze: — Jeśli możesz, przekaż także królowi, że oszukałam Odona. Udało mi się to i dzięki temu jest szansa na to, że możemy go pokonać, wszyscy, cały naród.
Ilość słów: 436

Awatar użytkownika
Magnot
Narrator
Posty: 232
Miano: Juliusz Magnowiecki
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Karta Postaci: http://novrahi.pl/viewtopic.php?f=14&t=237
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak

pn sie 13, 2018 6:09 pm  

Narrator

  Burmistrz zastukał dwukrotnie w drzwi, a po chwili zostały one otwarte przez strażnika. Opuścił pomieszczenie, a drzwi ponownie zostały zamknięte.
  Czas zaczął zwalniać, chwila zamieniała się w godzinę. Każdy nieregularny krok na korytarzu napawał myślą, że to już burmistrz wracający z jakimiś wieściami. Jednak przechodziły one obok celi i niosły się dalej po korytarzu.
  Po około dwóch godzinach słychać było dźwięk klucza przekręcającego się w drzwiach. Ponownie stanął w nich burmistrz i ponownie odesłał strażnika. -Król zgadza się, że jest to pilne zagrożenie, pilniejsze niż wojna. Zgadza się również rozważyć wspólną walkę, jednak będzie chciał to skonsultować z innymi stronami konfliktu na neutralnym gruncie, a w twojej gestii leży znalezienie owego neutralnego gruntu i sprowadzenie pozostałych stron konfliktu.– Przerwał na moment wyciągając z kieszeni amulet z czarnym kryształem, po czym wyciągnął dłoń z nim w kierunku Ines.-Charles również chciałby Ci to podarować. Amulet ten zaczyna świecić na niebiesko, kiedy w pobliżu kilometra pojawią się Pierwsi. Dodatkowo zasugerował skontaktowanie się z Drugimi jako iż mogą mieć oni informacje o pozostałych kryształach, jednak nie zamierza on z tobą rozmawiać teraz osobiście. – Cofnął się na korytarz, po czym wysunął dłoń. -Jednakowoż, jesteś wolna. – Dodał.
Ilość słów: 235

Awatar użytkownika
Ines Schleicher
Człowiek
Posty: 182
Miano: Ines Schleicher
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: http://novrahi.pl/viewtopic.php?f=14&t=129
Narrator: Magnot
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 10/10

pn sie 13, 2018 7:40 pm  

  Czekanie było w tym wszystkim najgorsze. Każda minuta ciągnęła się w nieskończoność, a każdy krok, który odbijał się echem w korytarzu za drzwiami, przyprawiał ją o szybsze bicie serca. Nie wiedziała, czy jej przemowa trafi do gustu Charlesa, ale nie potrafiła teraz niczego zrobić. Nawet gdyby mogła, i tak byłoby jej z tym ciężko. Zależało jej na tym rozejmie i próba ucieczki mocno nadszarpnęłaby zaufaniem, którym mogli ją w teorii obdarzyć.
  Po wyjątkowo długim, przynajmniej dla niej, czasie burmistrz wrócił. Kiedy drzwi się otworzyły, Ines natychmiast wstała. Nadal czuła się słabo, ale wstąpiła w nią nowa nadzieja i z takąż wpatrywała się w mężczyznę stojącego przed nią. Po jego pierwszych słowach z jej ust wydarło się westchnienie z ulgi, a nieświadomie spinane mięśnie w końcu się rozluźniły. Udało jej się. Namówiła drugą ze stron na współpracę. Co prawda przechodząc po symbolicznych rozżarzonych węglach, niemalże zakładając sobie stryczek na szyję, ale udało jej się to. Teraz pozostawało mieć nadzieję, że ojciec przystanie na to i wspólnie będą mogli stawić czoła nadchodzącemu zagrożeniu. Tym bardziej zależało jej na tym, ponieważ Werner mógł zostawić jakieś wskazówki u niego, dotyczące, co mogło się stać z resztą rubinów. To była ich nadzieja, ich wybawienie. Ale do tego trzeba było współpracy.
  — Dziękuję — odpowiedziała z wyraźną ulgą w głosie. Przyjęła amulet, przyglądając się mu z zainteresowaniem i zastanawiając, skąd Charles wytrzasnął takie coś. — Arystokraci już zgodzili się na współpracę, pozostaje mi jeszcze aprobata Republikanów. Gdy już to wykonam, natychmiast was poinformuję o miejscu spotkania i czasie. I tak, zamierzam teraz odwiedzić Drugich. Przyda nam się jak najwięcej magicznego wsparcia, a być może wiedzą coś więcej o rubinie, jak król zasugerował.
  Wystąpiła za celę, oddychając dużo świeższym powietrzem niż to w środku. Czuła się brudna i skalana – ale przynajmniej nauczyła się ostrożności. Stagnacja wybiła ją z rytmu, a to sporo ją kosztowało. Nie może popełnić więcej tak rażącego błędu. Odwróciła się jeszcze do burmistrza, z kłopotliwym uśmiechem pytając: — Rozmowy z nimi raczej wolałabym nie przeprowadzać w takim stanie. Mogłabym zmyć z siebie przed podróżą cały ten brud oraz uzupełnić zapasy? Czeka mnie wycieczka do Jaksaru, zajmie mi to sporo czasu. Przy okazji chciałabym wysłać jeden list z nowinami — milczała chwilę, ale w końcu nie mogła wytrzymać i zapytała: — Czy król nie wspominał niczego o Odonie, co mogłoby mi pomóc więcej?
Ilość słów: 495

Awatar użytkownika
Magnot
Narrator
Posty: 232
Miano: Juliusz Magnowiecki
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Karta Postaci: http://novrahi.pl/viewtopic.php?f=14&t=237
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak

ndz sie 19, 2018 11:28 pm  

Narrator

  -Jak najbardziej możesz udać się na górne piętro i skorzystać z kąpieli. – Burmistrz ruszył korytarzem wraz z Ines. Lochy ciągnęły się przez spory kawałek, chyba nawet połączone były z miejskimi kanałami. Gdy dotarli do schodów jeden ze strażników został poinformowany przez burmistrza o tym aby przygotował w jednej z górnych komnat kąpiel dla Ines.
-Niestety nie mogę pozwolić Ci napisać listu i wysłać go. To już są kwestie bezpieczeństwa. Wolałbym również abyś po opuszczeniu tego budynku opuściła port. Wojna ciągnie się dłużej niż zakładaliśmy. Król wszędzie widzi spiski i szpiegów, lepiej nie nadużywać jego gościnności.– Ostatnie zdanie mimo jego zawartości wypowiedział dość miłym głosem. Jednak jak już wcześniej Ines mogła zauważyć był to człowiek o wielu talentach i wielu twarzach.
  Nie pożegnał się, jedynie skręcił w inny korytarz po czym Ines została zaprowadzona do komnaty, gdzie już przyszykowano jej kąpiel. Pomieszczenie było dość małe i skąpe. Bala z gorącą wodą pośrodku, a reszta ścian pusta. Jednak dało się tu zauważyć resztki jakiś mebli, które niegdyś zamocowane były przy podłodze jak i na ścianach. Widocznie pomieszczenie to stało od pewnego czasu puste. Plus był taki, że nikt jej tutaj nie obserwował ani nie pilnował.
  Podchodząc do bali widziała obłok pary, przez który przebijało się światło z jedynego, w połowie zamkniętego, okna w tym pomieszczeniu. Zapach był dość przyjemny, do bali wrzucono kilka pęczków kwiatów jak i sól morską. Można powiedzieć, że to królewskiej jakości kąpiel. Chcąc jednak bliżej przyjrzeć się tafli wody, Ines dostrzegła coś w odbiciu. Widziała stojącego za nią Odona, który dziwne poruszał ustami. Wydawało jej się, że nawet słyszy odgłos "tik-tak" przypominający dźwięk zegara. Gdy się obróciła nikogo nie było za jej plecami, a ponowne spojrzenie na tafle wody już nikogo poza nią nie pokazywało.
Ilość słów: 375

Awatar użytkownika
Ines Schleicher
Człowiek
Posty: 182
Miano: Ines Schleicher
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: http://novrahi.pl/viewtopic.php?f=14&t=129
Narrator: Magnot
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 10/10

pn sie 20, 2018 3:56 pm  

  Poniekąd spodziewała się, że nie dopuszczą jej do wysłania jakiejkolwiek wiadomości. Zależało jej jednak na tym, szczególnie, iż Hans powinien być poinformowany o udanych pertraktacjach dotyczących zawieszenia broni. Niestety wiedziała, że nie zrobi tego w obrębie Portu. Musiała na razie zrezygnować z tego przedsięwzięcia.
  Na widok balii z wodą zeszło z niej automatycznie całe ciśnienie. To był już koniec mordęgi w więzieniu, chociaż nadal czekała ją długa, niebezpieczna droga, a czasu było coraz mniej – zaledwie pięć miesięcy pozostało do ataku Pierwszych na Kinkengard. Musiała się spieszyć, jeśli przed tym czasem miało dojść do obrad, a w dodatku pomoc w postaci Drugich nadciągnęłaby do stolicy. Oczywiście największe nadzieje pokładała w znalezieniu pozostałych kamieni, które ochroniłyby całe państwo. Zdawała sobie jednocześnie sprawę z tego, że może jej zabraknąć czasu i o ile jej ojciec zgodzi się na zawieszenie broni, po prostu pozwoli na ochronę Kinkengardu. Mając Zakon Niebiańskiego Płomienia oraz Exitium do pomocy, być może zdołałaby znaleźć rozwiązanie.
  Zapach był niezwykle przyjemny i napawał swego rodzaju nadzieją. Tego akurat było jej trzeba i z ogromną ochotą zrzuciła z siebie brudne łachmany, podchodząc do parującej miski. Nim jednak tam weszła, spojrzała przelotnie na swoje odbicie – wymęczone po tak długim siedzeniu w ciemnej, obskurnej celi. Niestety coś za nią stało. Zerknęła zdziwiona, by ujrzeć tam Odona. Poruszał ustami w dziwny sposób. Nie wiedziała, czy to ona tak interpretowała ruch jego warg, czy rzeczywiście słyszała, co mówił, ale zdawało jej się, że imitował on zegar. Wrzasnęła i odwróciła się gwałtownie, wymachując dłońmi, ale nikogo za nią nie było. Ciężko oddychając, odwróciła się powoli w stronę wody, by ujrzeć tam tylko przerażoną siebie. Nikogo więcej w odbiciu nie było, podobnie do pomieszczenia. Mamrocząc, że to tylko omamy, że jest zmęczona i to nie było prawdziwe, weszła do gorącej wody i wyjątkowo szybko wyszorowała siebie tak, że była aż czerwona. Nie chciała być więcej w tym pokoju.
  Zebrawszy się, pierw nieco czyszcząc swoje ubrania, wyszła. Potem odebrała cały swój ekwipunek – czyli najważniejszą rzecz, rubin, do tego broń, pieniądze, resztki zapasów, konia. Potem uzupełniła owe zapasy, by starczyły jej na długą podróż, dokupiła mapę, by dostać się bez problemu do Wąwozu Pierwszych, zabrała również cieplejsze ubrania. Kryształ schowała głęboko pod ubraniami, by go nie zgubić, a potem wyjechała z miasta, w stronę Exitium, gdzie szukała pomocy. Chciała być tam jak najszybciej, więc starała się zatrzymywać na postój jak najrzadziej, gonić konia tyle, ile tylko mogła i spać jak najmniej. Pragnęła skrócić czas podróży do niezbędnego minimum. Oczywiście na wierzchu miała podarunek od Charlesa – słyszała plotki, iż w Jaksarze roi się od tych kreatur, więc wolała uniknąć spotkania z nimi.
Ilość słów: 556

Awatar użytkownika
Magnot
Narrator
Posty: 232
Miano: Juliusz Magnowiecki
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Karta Postaci: http://novrahi.pl/viewtopic.php?f=14&t=237
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak

pn sie 20, 2018 6:01 pm  

Narrator

  Oddano jej rubin w takim stanie w jakim ona oddała go w "przechowanie". Odzyskując skonfiskowany ekwipunek zamierzała wyruszyć czym prędzej do Exitium. Droga nie była to prosta, bowiem wiedzie ona pierw przez spory kawałek terenu Republikanów, później przejście graniczne, następnie trzeba minąć Mirosil i kierować się dalej na Północny Zachód. Na szczęście Ines była już w Jaksarze i zna tamtejsze procedury. Chcąc bądź nie chcąc jest już niestety też znana przez tamtejszą organizacje, która z cienia wykrywa zagrożenia, jakie mogą podważać autorytet tamtejszej władzy.
  Po dwóch dniach podróży, gdy wkraczała już na trakt który wiódł za równo do Kinkengardu jak i w połowie skręca w rejony Północnej Granicy, gdzie Ines zmierzała, spotkał ją deszcz. Początkowo małe i przelotne opady zaczęły zamieniać się w prawdziwą ulewę, a do spełnienia mirażu krajobrazowego dołączyły pioruny. Kolejne godziny jej wędrówki były spowolnione, na szczęście Waldegrosenskie trakty to nie jakieś Jaksarskie szlaki i droga była stabilna oraz nieubłocona.
  Docierając do kolejnej karczmy mogła ponownie uzupełnić zapasy, wysuszyć ubrania, przespać się i ruszać w dalszą drogę. Tak też zrobiła i następnego poranka znowu znalazła się na trakcie. Tłoków nie było, co akurat w jej sytuacji można przypisać do szczęśliwego trafu. Im mniej podróżnych ją minie, tym mniejsza szansa, że ktoś ją rozpozna. Chociaż ojciec powinien póki co przymykać oko na jej obecność w okolicy. Obiecała mu, że rubin zostanie zwrócony jeśli dotrzyma on słowa i zrobi co czego Ines od niego wymagała.
  Na rozstaju dróg, gdzie jedna zmierzała do Kinkengardu, a druga do granicy, Ines zauważyła dwóch jeźdźców, którzy zeszli z koni i kręcili się wokół dość sporego zagajnika, który dalej zamieniał się w las. Widząc ją jeden z nich pomachał. Gdy podjechała bliżej zobaczyła, że to Straż Traktów, tak zwani Traktownicy. Nie rozpoznawali oni jej, ale widocznie ją wołali.
Podjeżdżając bliżej, zauważyła, że dookoła leży pełno spalonych fragmentów mięsa i kilka porozrzucanych ciał. Było ich siedem, faceci w ciężkich i drogich zbrojach, najprawdopodobniej zakonnicy, zostali przez kogoś albo coś rozerwani i nieźle przy tym przypaleni.

  -Panienko! – Kiwnął do niej strażnik, wychodząc wprost przed jej konia. -Wiemy, że to nie najlepszy krajobraz, żeby panienkę w takiej scenerii zatrzymywać, ale może widziałaś jakiś jeźdźców, którzy spieszyli się na trakcie, albo jakiego podejrzanego podróżnika? Bo my to się za głowy złapali i nie wiemy co za cholera siedmiu zakonników rozerwała. O Pierwszych w tych rejonach żodnych doniesień nie było. Żodnych!– Nagle wypowiedź Traktownika przerwał jego towarzysz. -Erwin, patrzaj co ja tu znalazłem. Trzy pary śladów, prowadzące do lasa. Ciała ciepłe, ślady świeże, dopytaj panienkę o to co masz dopytać i ruszamy póki mamy trop! – Ines zauważyła jeszcze księgę, którą musiał upuścić jeden z zakonników. Sprawnym okiem dostrzegła też, że pod drzewem leży komplet sznurów i jakieś butelki z dziwnym płynem.
Ilość słów: 577

Awatar użytkownika
Ines Schleicher
Człowiek
Posty: 182
Miano: Ines Schleicher
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: http://novrahi.pl/viewtopic.php?f=14&t=129
Narrator: Magnot
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 10/10

pn sie 20, 2018 8:44 pm  

  Pierwsze dwa dni podróży minęły jej w pełnym spokoju. Dopiero po nich nastał ciężki czas, gdy z nieba spadały gromy, a deszcz kompletnie ją przemaczał. Było ciężko, ale Ines katowała siebie i konia, byle tylko nie tracić zbędnego czasu. W końcu jednak musiała zatrzymać się w karczmie, aby choć przez chwilę ona oraz zwierzę odpoczęli i ogrzali się. Jednak już z kolejnego ranka wyruszyła w drogę, prosto przez tereny Republikanów, skąd miała skręcić ku jaksarskiej granicy. Liczyła, że w tamtejszych okolicach nie napotka niczego, co mogłoby ją niepokoić, chociaż znając swoje szczęście, jaksarski wywiad, który porwał ją w Śnieżnej Przystani, pewno będzie deptał jej po piętach.
  Dosyć szybko znalazła się na rozstaju dróg. Jedna z nich prowadziła do Kinkengardu, druga do Jaksaru. Zamierzała wybrać tą drugą, acz zauważyła postacie kręcące się obok zagajnika. Wiedząc, że znajduje się na terenach jej ojca, spięła się, ale alarm był fałszywy. Podjeżdżając bliżej, widząc, iż jeden z nich jej macha, dostrzegła, że to po prostu Traktownicy, żaden z żołnierzy republikańskich. Nie wiedzieli, kim jest, szczególnie, że coś koło nich się znajdowało. Zaintrygowana popędziła konia, by ten tam podszedł, a gdy była już wystarczająco blisko, zebrało jej się na wymioty.
  Odwróciła głowę i zakryła dłonią usta oraz nos, nie chcąc przyglądać się zbytnio tej tragedii. Mimo wszystko nie potrafiła się powstrzymać i dzięki temu dostrzegła parę szczegółów, oddychając ustami, byle tylko nie czuć smrodu palonych, ludzkich ciał. Siedem rozerwanych zwłok zakonników leżało porozrzucane przy granicy lasu. Widok był okropny i mdliło ją od tego, ale zmuszała siebie do rozejrzenia się. Dzięki temu ujrzała kilka rzeczy, które zostawili za sobą martwi Egzarchowie. Księga, buteleczki z płynem, sznury. Coś próbowali tutaj zrobić, pytanie tylko – co?
  Strażnik sam nic nie wiedział, aby móc jakoś ją doinformować. Dopiero drugi z nich coś ciekawego dojrzał i poganiał Erwina, jak zwał się ten z nią rozmawiający. Zerknęła zaniepokojona na amulet, acz nie świecił, co oznaczało, że jeśli byli to Pierwsi, znajdowali się już kawałek drogi stąd. A raczej mało co rozerwałoby templariuszy Zakonu w taki sposób, no chyba że Drugi bądź oni sami siebie.
  — Nikogo nie widziałam, na szczęście. Na waszym miejscu wycofałabym się jednak i wezwała wsparcie, na przykład więcej zakonników. Okropna tragedia się tutaj stała, a jeśli siedmiu mężów wspomaganych magią nie dało rady, zwykli ludzie tym bardziej sami sobie nie poradzą — zsunęła się powoli z konia i cały czas przykrywając usta dłonią, drugą ręką trzymając konia za uzdę, by ten jej nigdzie nie uciekł, weszła między ciała, chcąc obejrzeć bliżej pobojowisko. Być może było widać, z której strony nadszedł atak, być może znajdowały się tam resztki tego, co mogło spowodować wybuch, na przykład proch, o ile rzeczywiście nie była to ingerencja magii. Interesowało ją także to, czy sznury były już używane, jak duża była księga i co na niej pisało oraz te buteleczki, ile ich było, jak ten płyn wyglądał, czy wyglądały na takie, z których już korzystano. Chciała podnieść księgę do wolnej ręki. — Pierwsi równie dobrze mogli tutaj zawędrować z Jaksaru i nikt ich do tej pory nie złapał. Zakonnicy mogli na nich polować, ale dać się złapać w pułapkę. Jeśli tam prowadzą trzy pary stóp, to znaczy także, że kogoś, kto to zrobił, jest więcej. Zaklinam was, żebyście tam nie szli. To nie wygląda na robotę człowieka, a człowiek nie jest w stanie przeciwstawić się nawet Egzarsze. Wezwijcie posiłki, jeśli życie jest wam miłe — jeśli udało jej się podnieść księgę, starała się zaglądnąć do niej, zobaczyć, w jakim języku jest pisana i jak brzmi jej tytuł bądź pierwsze słowa. Cały czas spoglądała także na amulet, czy nie zaczyna aby świecić.
Ilość słów: 758

Awatar użytkownika
Magnot
Narrator
Posty: 232
Miano: Juliusz Magnowiecki
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Karta Postaci: http://novrahi.pl/viewtopic.php?f=14&t=237
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak

pn sie 20, 2018 9:31 pm  

Narrator

  -No to zawędrowali na zły trakt. – Erwin splunął z pogardą, poprawił pas, który nieco luźno zwisał mu na brzuchu i dogonił swojego towarzysza. -Panienka nie myśli, że my jakie anfachowe strażniki jesteśmy. Toż tego traktu pilnuje od dwóch dekad, Moffer to już prawie trzy dekady na traktach patrole robi. Nie jedną grupę bandytów we dwóch rozbili my. – Strażnicy sprawdzili jeszcze raz całe miejsce zdarzenia, ale księga mało ich interesowała. Dzięki temu Ines mogła ją podnieść i zobaczyć z bliska. Otwarta była na stronie, która prawiła o procesach ludzi posługujących się nieusankcjonowanie magią Drugich. Jednak nie było tu żadnej wskazówki. Butelki były cztery, miały może po pół litra każda, a płyn w środku był zielonkawy, jednak nie wiedziała co to jest. Widziała jednak kawałki szkła dookoła drzewa, co sugerowało że jedna z butelek została rozbita. Zauważyła również, że pod drzewem leży spory patyk z dziwną końcówką. Gdy podeszła bliżej rozpoznała, że jest to zgaszona pochodnia.
  -Moffer, daj mnie ten bojtel z mięsem, bo ja tu zara z głodu zejde.– Strażnik poczęstował swojego kolegę mięsem z worka, a ten znowu obrócił się w kierunku Ines. -Niech Panienka się nie boi, jak mówiłem, my to fachowcy. – Uśmiechnął się i obaj ruszyli z wyjętymi mieczami w stronę zagajnika, zostawiając ją samą na miejscu zdarzenia.
  Lina była tutaj najmniej podejrzana, ot długi kawał dobrej liny, nic więcej.
Ilość słów: 282

Awatar użytkownika
Ines Schleicher
Człowiek
Posty: 182
Miano: Ines Schleicher
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: http://novrahi.pl/viewtopic.php?f=14&t=129
Narrator: Magnot
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 10/10

pn sie 20, 2018 10:05 pm  

  Westchnela ciężko, słysząc jak lekkomyślnie i bez strachu strażnicy podchodzą do sprawy. Trzy pary stóp i masakra na miejscu zdarzenia powinny zasiać ziarno niepokoju, że może zrobiły to siły, które są ponad ich możliwości. Niestety panowie jej nie słuchali. Ona swoją powinność jednak spełniła więc w pewien sposób mogła pozbyć się wyrzutów sumienia, że mogą w głębi lasu zginąć po tych trzech dekadach służby.
  – Jak więc panowie chcą. Powodzenia, niech Oni wam sprzyjają – rzuciła do nich na odchodne, zajmując się już księga. Strona, na której była otwarta, traktowała o procesach ludzi nie będących pod żadnym z ugrupowań magicznych, niebezpiecznych dla otoczenia. Nie było tam słowa o Pierwszych. Schowała księgę do juków i zajęła się okolicą drzew. Podniosła jedna z butelek, lecz nie znała się na alchemii, by wiedzieć dokładnie, co to jest. Odkreciła ją i powąchała dla pewności po czym ruszyła dalej. Widziala jeszcze trzy identyczne oraz kolejną rozbitą. Lina była nietknięta, jakby nikt jej nie używał. Kawałek dalej dojrzała wypaloną pochodnię. To nasunęło jej pomysł.
  Pierw jednak podeszła do pokazywanych przez Moffera śladów. Chciala zobaczyć, czy znajdują się obok siebie, czy być może jedne z nich znajdowały się lekko z przodu – zaczęła brać pod uwagę możliwość, że doszło tutaj do czegoś innego niż walki z Pierwszym. Patrzyła, czy być może dwie pary goniły jedna czy raczej szły trzy razem. Zastanawiała się także, czy aby te buteleczki nie miały czegoś wspólnego z wybuchem. Żeby jednak czegokolwiek się dowiedzieć, musiałaby użyć płynu z butelki. Dlatego na początek spróbowała wyczuć jak pachnie to coś w środku, a potem wylać ostroznie kroplę na pochodnie. Sama nie wiedziała na co liczyła i podejrzewała, że raczej to nie o to tutaj chodziło. Nie zajmowała się takimi rzeczami na co dzień i pewno daleko była od prawdy, ale chciala to sprawdzić. Była ciekawa po prostu.
Ilość słów: 378

Awatar użytkownika
Magnot
Narrator
Posty: 232
Miano: Juliusz Magnowiecki
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Karta Postaci: http://novrahi.pl/viewtopic.php?f=14&t=237
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak

pn sie 20, 2018 10:13 pm  

Narrator

  Ślady którym przyjrzała się Ines wyglądały tak jakby trzy osoby weszły do zagajnika w jednym rzędzie. Żaden ze śladów nie wychylał się na przód. W dodatku widziała, że po mimo różnych rozmiarów stóp, osoby te miały jednakowe obuwie. Nie wyglądało również jakby się spieszyli, ślady były w krótkich odstępach, co sugeruje wolny spacer niżeli bieg.
  Oględziny substancji w butelce niewiele pomogły. Ines nie rozpoznawała tego zapachu, chyba nie spotkała się z takim czymś wcześniej. Może to jakiś egzotyczny produkt alchemiczny, albo to jakieś specyfiki zakonu.
  Wylanie resztki substancji na tlącą się ledwie pochodnie sprawiło, ze płyn staną w płomieniach. Pali się bardzo krótko, ale temperatura płynu prawie wypaliła patyk i spaliła okoliczną trawę. To pokazuje, że choć substancja nie jest wybuchowa to pali się w wysokiej temperaturze i spala dość szybko.
Ilość słów: 166

Awatar użytkownika
Ines Schleicher
Człowiek
Posty: 182
Miano: Ines Schleicher
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: http://novrahi.pl/viewtopic.php?f=14&t=129
Narrator: Magnot
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 10/10

pn sie 20, 2018 10:31 pm  

  Sytuacja, która tutaj zaistniała, stawała się coraz bardziej dziwna, chociaż w pewien sposób najgorsze obawy Ines powoli odchodziły w niepamięć. Być może to jej przewrażliwienie na punkcie Pierwszych ciągle daje się we znaki, tym bardziej zakrapiane omamami i koszmarami. Jednak ślady, które znalazła, ślady stóp podążające jeden za drugim, jak kamraci, pozostawiona na sądzie Drugich księga, nieuzyte liny, wskazywało to na polowanie na apostatę. Nieudane nawiasem mówiąc.
  Wylanie płynu na pochodnie jednak dało efekty i w końcu wizja tego, co się tutaj stało nabrała rumieńców. Co prawda nadal nie wiedziała dokładnie co wydarzylo się i dlaczego, ale nie zamierzała ryzykować, wchodząc do lasu i pytając zbiegów, którym nawet się nie spieszyło uciekac z miejsca zdarzenia. To nie była jej sprawa. Co prawda nadal uważała, że Traktownicy nie powinni tam wchodzić, ale nie chciała ryzykować własnego życia dla nich. Musiała ruszać dalej. Dlatego też do ksiegi dołączyły cztery butelki z łatwopalnym płynem-dokładnie zakręcone i zabezpieczone by się nie potłukły bądź nie wylały. Stwierdziła, że martwym się nie przydadzą, a jej owszem, widząc efekty. Liny nie zabierała. Wsiadła za to na konia i z wielką ulgą pogalopowała w stronę Jaksaru, próbując nadrobić stracony czas, po drodze jedynie zatrzymując się i w końcu wymiotując od okropnego zapachu smażonych ludzi oraz ich widoku. Potem znowu goniła konia. Nie miała czasu na śledztwa i ryzykowanie wszystkiego w imię jakichś szaleńców. Nie jej sprawa.
Ilość słów: 292

  •   Informacje
  • Kto jest online

    Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość