"Pierwsze dwa tygodnie wojny były ciche. Żadnych walk, żadnych przemarszów wojsk. Każdy siedział na swoim miejscu i liczył siły, sprawdzał stan wojsk, uzbrajał się w cierpliwość i miecze. [...]"
Przeczytaj o dalszych losach wojny domowej w Waldgrossen.

Pacta Sunt Servanda

Gdy tylko twoja Karta Postaci zostanie zaakceptowana – trafisz tutaj. Ten dział to miejsce, w którym toczą się wszystkie aktualne rozgrywki.
Awatar użytkownika
Ines Schleicher
Człowiek
Posty: 182
Miano: Ines Schleicher
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: http://novrahi.pl/viewtopic.php?f=14&t=129
Narrator: Magnot
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 10/10

pn sie 20, 2018 10:31 pm  

Ostatni post na poprzedniej stronie:

  Sytuacja, która tutaj zaistniała, stawała się coraz bardziej dziwna, chociaż w pewien sposób najgorsze obawy Ines powoli odchodziły w niepamięć. Być może to jej przewrażliwienie na punkcie Pierwszych ciągle daje się we znaki, tym bardziej zakrapiane omamami i koszmarami. Jednak ślady, które znalazła, ślady stóp podążające jeden za drugim, jak kamraci, pozostawiona na sądzie Drugich księga, nieuzyte liny, wskazywało to na polowanie na apostatę. Nieudane nawiasem mówiąc.
  Wylanie płynu na pochodnie jednak dało efekty i w końcu wizja tego, co się tutaj stało nabrała rumieńców. Co prawda nadal nie wiedziała dokładnie co wydarzylo się i dlaczego, ale nie zamierzała ryzykować, wchodząc do lasu i pytając zbiegów, którym nawet się nie spieszyło uciekac z miejsca zdarzenia. To nie była jej sprawa. Co prawda nadal uważała, że Traktownicy nie powinni tam wchodzić, ale nie chciała ryzykować własnego życia dla nich. Musiała ruszać dalej. Dlatego też do ksiegi dołączyły cztery butelki z łatwopalnym płynem-dokładnie zakręcone i zabezpieczone by się nie potłukły bądź nie wylały. Stwierdziła, że martwym się nie przydadzą, a jej owszem, widząc efekty. Liny nie zabierała. Wsiadła za to na konia i z wielką ulgą pogalopowała w stronę Jaksaru, próbując nadrobić stracony czas, po drodze jedynie zatrzymując się i w końcu wymiotując od okropnego zapachu smażonych ludzi oraz ich widoku. Potem znowu goniła konia. Nie miała czasu na śledztwa i ryzykowanie wszystkiego w imię jakichś szaleńców. Nie jej sprawa.
Ilość słów: 292

Awatar użytkownika
Magnot
Narrator
Posty: 232
Miano: Juliusz Magnowiecki
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Karta Postaci: http://novrahi.pl/viewtopic.php?f=14&t=237
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak

pn sie 20, 2018 10:57 pm  

Narrator

  Oddaliła się od miejsca zdarzenia, nie patrząc w kierunku zagajnika, do którego weszło dwóch strażników traktu. Czy kiedykolwiek z niego wrócą? Czy dowiedzą się co zabiło Zakonników? Czy warto było? Tego nie będzie już jej dane się dowiedzieć, ale nie jest też to coś, co będzie jej spędzać sen z powiek. Bowiem celem Ines nie jest bieganie za Pierwszymi czy innymi zabójcami Zakonników, tylko dotarcie do Exitium. Droga nadal jest daleka, ale już nie tak daleka jak w momencie opuszczenia Portu Awos.
  Godziny mijały, dni mijały, a i flagi na traktach się zmieniły. Zbliżając się do granicy znalazła się w strefie pod wpływami Republikanów. Na szczęście patrole nie zwracały na nią uwagi. Mogła więc bezpiecznie dotrzeć do posterunku granicznego.
  Na trakcie znajdowała się wysoka wieża wartownicza, a po przeciwnej stronie traktu garnizon straży granicznej. Zaraz za tym punktem były dwa nieco podobne budynki, ale to już budynki Jaksarczyków po ich stronie.
  Strażnik wziął dokumenty od Ines, spojrzał na nie, potem spojrzał na nią, później znowu na nie, potem znowu na nią. Trochę się popatrzył po czym skinął głową na znak, że może iść dalej. Kolejki nie było zbyt dużej, dotarła do granicy późnym południem i niedługo będzie się już ściemniać.
  -Zdrastwujtie! – Skromne słowa powitania padły z ust Jaksarskiego urzędnika granicznego, który był w towarzystwie dwóch strażników. Jeden z nich oglądał ją z przodu i z tyłu patrząc się podejrzliwie, drugi robił to samo ale z jej koniem. Urzędnik zaś zaraz po przywitaniu dodał.– Papiery!– Wyciągnął swoje pomarszczone ręce oczekując na dokumenty. Był bliski pięćdziesiątki, łysy na głowie, ale za to niedbała i nierówna broda dorastała mu już do klatki piersiowej.-Miano, wiek, cel wizyty, szacowana długość pobytu, szacowana wartość przewożonego majątku, liczba poprzednich wizyt w Księstwie Jaksaru. – Wydukał formułkę i wyciągnął formularz, który to zamierzał wypełnić.
Ilość słów: 369

Awatar użytkownika
Ines Schleicher
Człowiek
Posty: 182
Miano: Ines Schleicher
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: http://novrahi.pl/viewtopic.php?f=14&t=129
Narrator: Magnot
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 10/10

wt sie 21, 2018 5:38 am  

  Jeszcze na trakcie spodziewała się, że kolejki do Jaksaru będą mniejsze niż te z niego. W koncu wojna domowa wojną domową, acz Pierwsi mogli być większym zagrożeniem niż wojska przeciwnej frakcji. W pewnym sensie sprzyjało jej to, gdyż im mniej czasu spędzi na niepotrzebnych glupotach, tym szybciej trafi i wyjdzie z Exitium. I rzeczywiście długo jej to nie zajęło chociaż wolała być obsluzona w trybie natychmiastowym. Jeszcze przed dotarciem do straży zeszła z konia i przygotowała papiery, nerwowo podreptując w miejscu.
  Chociaż wyglądali, jakby chcieli zadać jakieś pytanie, waldgrosseńscy strażnicy puścili ją dalej. Zanim dotarła do jaksarskiej granicy, słońce przemiescilo się wyjątkowo nisko. Oznaczało to, że niedługo zacznie się ściemniać. Nie widziało jej się wędrować po obcym kraju nękanym przez potwory w środku nocy, ale nie miała wyjścia. Musiała się spieszyć, żeby mieć jak najwięcej czasu w zapasie. Poza tym nie wiedziała, ile zajmie jej pobyt w Exitium.
  – Zdrastwujtie – odpowiedziała, podając już przygotowane papiery do rak strażnika. Dwóch innych lustrowało ją oraz konia bardzo uważnie, jak na jej gust zbyt uważnie. Z drugiej strony w ten sam sposób gapiliby się strażnicy z Waldgrossen na widok jaksarskiego szlachcica samotnie wedrujacego w stronę granicy.
  – Ines Schleicher, wiek dwadzieścia dziewięć lat, cel Wąwóz Pierwszych, Exitium dokladniej, długość wizyty... miesiąc do dwóch w ostateczności, wartość majątku... – zawahała się chwilę, ale po szybkich obliczeniach podała po prostu ilość koron w sakiewce. Jej klejnoty nie liczyły się, były bezcenne. Taki sam dylemat miała, kiedy zapytano ją o ilość wizyt w Jaksarze. Zaczęła liczyć, ile razy była oficjalnie, a ile pod innym nazwiskiem. Niewiele jej tego wyszło. – Poprzednich to będzie jedna.
Ilość słów: 322

Awatar użytkownika
Magnot
Narrator
Posty: 232
Miano: Juliusz Magnowiecki
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Karta Postaci: http://novrahi.pl/viewtopic.php?f=14&t=237
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak

wt sie 21, 2018 6:49 pm  

Narrator

  -Dobrze, dobrze, dobrze. – Odhaczał kolejne krzyżyki na swojej kartce i uzupełniał wymagane informacje w formularzu. Po kilku chwilach spojrzał się na Ines podał jej kartkę z numerem 39. -Proszę udać się do poczekalni na posterunku. – Wskazał budynek po drugiej stronie. -Tam zostaną wydane dokumenty.– Przewiązał zwitek papierów sznurkiem, po czym podał jej dodatkowy kwit, który upoważniał ją do odebrania jej konia, kiedy już wydadzą jej dokumenty. Podał innemu urzędnikowi jej dokumenty, który gdzieś z nimi się wybrał. –Następny! – Krzyknął, po czym Ines została oddelegowana do poczekalni.
  W środku posterunku zobaczyła jedynie korytarz. Ciągnął się aż do końca budynku, a po lewej i prawej ciągnęły się drzwi do najróżniejszych gabinetów. Również znajdowały się tu dwa rzędy krzeseł pod dwoma ścianami, na których czekali inni petenci. Kupcy, dwóch Drugich, wieśniacy, kilku podróżników, najróżniejszej maści jegomościowie. Siadając w poczekalni Ines zauważyła, że jej amulet się zaświecił.
Ilość słów: 176

Awatar użytkownika
Ines Schleicher
Człowiek
Posty: 182
Miano: Ines Schleicher
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: http://novrahi.pl/viewtopic.php?f=14&t=129
Narrator: Magnot
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 10/10

pt sie 24, 2018 10:10 pm  

  Odebrawszy kwitki i milion innych niepotrzebnych papierów, które jedynie utrudniały podróż ludziom, szczególnie tym spieszącym się, Ines zdała konia wraz z jukami przechowywującymi rzeczy na podróż. Nienawidziła takiej biurokracji, szczególnie, że nie miała czasu na czekanie w kolejce – a już na pewno nie będąc za jakimiś wiesniakami czy podróżnym. Miała teraz ważna misję i oczekiwanie, aż łaskawe jaksarskie urzędniczki uporają się z irytującą tłuszczą zdecydowanie bylo jej nie w smak. Niestety była po złej stronie granicy.
  Interesującym faktem było to, iż w poczekalni znajdowała się także dwójka Drugich. Ich obecność, chociaż niepokojąca z wielu personalnych powodów, była wszakże Ines przydatna. Jeśli wybierali się do Exitium bądź chociaż do Mirosil, mogła się z nimi zabrać. W tych tak niebezpiecznych czasach, szczególnie w Jaksarze, dobrze byłoby mieć magiczną ochronę przeciw potencjalnym Pierwszym czy nawet przeciw wścibskim oczom niektórych jej starych znajomych.
  Zanim jednak doszła do wspomnianych Drugich, stało się coś niezwykle niepokojącego. To amulet się zaświecil. Ten sam, który miał ja ostrzegać przed Pierwszymi. Z początku zastygła bez ruchu, ale po chwili powoli się zaczęła wycofywać, aby określić kierunek, z którego nadchodzi. Co prawda nie wiedziała czy aby na pewno idzie prosto na placówkę, ale musiała się z tym liczyć. To dlatego potrzebowała tych Drugich. Jeśli więc sprawdziła już czy to się sprawdza, podeszła nerwowym krokiem do magów i się przesiadla obok. Nieco ją oniesmielali, lecz po chwili podrygiwania nogą i uspokajania drżących rak A także podsluchiwania w jakim języku mówią, aby mogła się dostosować, odezwala się: – Przepraszam, ale czy panowie nie zmierzają czasem w stronę Exitium? Droga ostatnimi czasy jest niebezpieczna, szczególnie tutaj w Jaksarze, sporo Pierwszych się pałęta. Na przykład teraz gdzieś mógłby. Dla zwykłego człowieka to raczej istota nie do pokonania, nieprawdaż? – chwycila za amulet i zaczela sie nim bawić nerwowo. Powiedzenie wprost o potencjalnym ataku Pierwszych mogloby rownac sie wysmianiu, a tego nie chciała. Powie im zaraz. W koncu jak szybko Pierwszy może przebyć dystans jednego kilometra? Raczej musi mu to zająć kilkanaście minut.
Ilość słów: 396

Awatar użytkownika
Magnot
Narrator
Posty: 232
Miano: Juliusz Magnowiecki
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Karta Postaci: http://novrahi.pl/viewtopic.php?f=14&t=237
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak

sob sie 25, 2018 12:03 am  

Narrator

  Drudzy spojrzeli się na nią ze sporą nutą podejrzliwości. Ich szaty były ciemno bordowe, a maski zasłaniały dolną połowę twarzy. Ten po lewej stronie był definitywnie stary co można było oszacować po jego zmarszczkach na czole i długiej siwej brodzie. Jednak o drugim Drugim ciężko było coś powiedzieć, jedyne co było widać to ciemno zielone oczy.
-Może zmierzamy, może nie. Jeśli Pani słyszała o Extitium to zapewne słyszała też o tym, że nie jest to miejsce gdzie wpuszczamy każdego. Wręcz przeciwnie, byle kto nie zostaje tam wpuszczony.– Odpowiedział starszy, jednak jego towarzysz zaraz się wtrącił.

  -Do Exitium wstęp jest zastrzeżony, to prawda, jednak Erlondzie jeśli ta Panienka ma po drodze to może się śmiało z nami udać. Towarzystwo normalnego człowieka nam nie zaszkodzi, wręcz przeciwnie. Słuchanie twoich teorii przez ostatnie kilka tygodni doprowadza mnie już do szaleństwa.– Starzec spojrzał się na swojego towarzysza z lekkim niedowierzaniem. -Sugerujesz, że moje teorie to stek bzdur!? – Uniósł lekko głos.
  -Skądże, po prostu znam już je na pamięć i naprawdę nie widzę celu abyś je powtarzał. To, że usłyszę je po raz kolejny, nie oznacza że w końcu się z nimi zgodzę. – Starzec spojrzał na Ines, potem znowu na swojego towarzysza. -Niech będzie. Musimy poczekać na naszego towarzysza, któremu obecnie zadawane są jakieś dodatkowe pytania, a zaraz potem odbieramy konie i ruszamy. Niech Panienka czeka na nas przed budynkiem, a jeśli to Panience zejdzie dłużej, to my poczekamy przed budynkiem.
  Zanim zdążyła odpowiedzieć, podeszła do nich dwójka Jaksarskich zbrojnych.-Pani Ines Schleicher pójdzie z nami. – Powiedzieli krótko i zaprowadzili ją do pomieszczenia obok. Zostawili ją tam na moment samą. Była to mała komnata w której były tylko dwa krzesła i jeden stół, ale o dziwo, była tutaj druga para drzwi, która zaraz została otwarta. Zza nich wyszło dwóch mężczyzn ubranych w skórzane brązowe kurtki. Jeden z nich wyszedł na przód. Miał ostro przyciętego wąsa, która w cienkim pasku wychodził na lewo i prawo zza ust oraz włosy spięte w kitkę. -Prosimy iść za nami. – Rzucił krótko, ale w jego głosie było coś innego. Nie brzmiał jak żołnierz czy strażnik. Ines szybko domyśliła kim są Ci panowie. To była Tajna Jaksarka Policja.
Przeszli kilka korytarzy, po czym nagle wyszli z budynku. Byli na tyłach posterunku, gdzie rozbity był spory namiot wojskowy. Wyszedł z niego kolejny Drugi, jednak był nieco inaczej ubrany. Jego szata miała oberwane rękawy z lewej i prawej strony, a prawa ręka była zabandażowana.
  -Nieprzepisowy ubiór? Wy Jaksarczycy jesteście jacyś popierdoleni.– Rzucił głośno, mijając dwójkę dżentelmenów która prowadziła Ines do namiotu. Nie zareagowali, widocznie nie chcieli wdawać się w spór z Drugim, którego właśnie puścili wolno.
Wprowadzili ją do namiotu, w którym już nie było tak przyjemnie. Było tutaj kilka krzeseł, ale połowa z nich miała zamontowane dziwne przyrządy, które służą do dość niemoralnych przesłuchań. Na trawie widać było zaschnięto krew i kilka zębów. Na stole, za którym siedział kolejny jegomość, leżały różnorakie narzędzia tortur. Ines posadzono na krześle na przeciw niego, mężczyźni stali po jej lewej i prawej stronie. Krzesło zamontowane kajdany ale póki co nie została przykuta.
  -Porucznik Eustachy Waza. – Przedstawił się potężnie zbudowany jegomość w sile wieku siedzący po drugiej stronie. Na głowie zostały mu już resztki siwych włosów, ale nadrabiał to dużym krzaczastym wąsem. Niebieskie oczy były głęboko zapadnięte w oczodołach, wiek trochę go już poturbował, ale krzepy raczej mu jeszcze nie brakuje. Nawet jego oddech wydaje się przerażający.
-Jest tu mała nieścisłość w dokumentach. – Wysunął dwa akta na stół. -Nazwisko.– Po tym słowie Ines spojrzała na swoje nazwiska w dokumentacji. Poprzedni dokument z jej rysopisem mówił Ines Schleicher, a aktualny Ines von Schleicher. Jaksarczycy nie rozumieli działania Waldegrosenskich przedrostków, co mogło spowodować to całe zamieszanie.-To nie wszystko. – Wyciągnął kolejne akta. Tym razem Ines von Brendt w dokumentach. -To jest z przed kilku laty. Wychodzi na to, że byłaś tu pod innym nazwiskiem. Sprawę twojego pobytu w Śnieżnej Przystani kilka lat temu badano jako podejrzenie szpiegostwa. Dowodów nie znaleziono ale ludzie z którymi się spotykałaś byli później problematyczni. Nie radziłbym odwiedzać Śnieżnej Przystani ponownie. Wracając do tematu, skąd te różnice w dokumentach!? Są podrobione!?– Zapytał poważnie, czekając na jej wyjaśnienia.
Ilość słów: 841

Awatar użytkownika
Ines Schleicher
Człowiek
Posty: 182
Miano: Ines Schleicher
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: http://novrahi.pl/viewtopic.php?f=14&t=129
Narrator: Magnot
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 10/10

sob sie 25, 2018 7:20 pm  

  Drudzy byli interesujący, lecz przede wszystkim w ich towarzystwie można było się czuć bezpiecznie. Nawet pomimo świecącego amuletu, obecność kogoś, kto potrafi przeciwstawić się Pierwszym, była pokrzepiająca. Na wiadomość o trzecim z nich poczuła się nawet lepiej. Była także zainteresowana tymi teoriami spiskowymi starszego z magów, lecz nie było dane jej o nich posłuchać – przynajmniej na razie, jeśli nie będzie żadnych komplikacji, usłyszy je w drodze. Wzięto ją praktycznie natychmiast, aby dopełnić formalności. Przez sekundę nawet była ukontentowana takim obrotem sytuacji. Im szybciej się upora z formalnościami, tym szybciej znajdzie się w Exitium. Niestety po zaprowadzeniu jej do pomieszczenia i pozostawieniu jej samej, już po chwili miała okazję spojrzeć na ludzi, których rozpoznała niemal od razu. Ich wygląd, epatowanie zachowaniem. Tajna Jaksarska Policja. Mina jej mocno zrzedła na ich widok, ale nie miała zbytniego wyboru, a pójść za nimi. Być może nie wiedzieli o jej małym wybryku w Śnieżnej Przystani, kiedy bezpodstawnie, przynajmniej akurat w tym momencie, zarzucano jej szpiegostwo.
  Właśnie wychodził z namiotu, do którego ją prowadzono, kolejnego Drugiego, prawdopodobnie towarzysza poprzednich magusów. Uniosła brew, słysząc jego wrzaski, doskonale rozumiejąc jego oburzenie, chociaż skręcało ją w żołądku. W głowie już układała sobie rozmaite alibi na pytania, jakie mogą jej zadawać. Szczerze powiedziawszy nie zdziwiła się zbytnio tymi wszystkimi wymyślnymi narzędziami tortur, krzesłami, do których przykuwano, resztkami po poprzednich torturowanych. Owszem, niepokoiła się, co dała po sobie specjalnie poznać – wyglądała aktualnie na lekko zdezorientowaną, przestraszoną, niewiedzącą, co się wokół niej dzieje. Kiedy posadzono ją na krześle, ułożyła dłonie na podołku, jak najdalej od kajdan na podłokietnikach. Wpatrywała się milcząco w porucznika Wazę, jak ten się przedstawił, skrzętnie omijając jego oczy oraz wszelkie narzędzia tortur. Pewność siebie nie była tutaj wskazana. Jeśli wystarczająco dobrze odegra przeciętną Waldgrossenkę, która rusza do Exitium, być może puszczą ją wolno. O ile nie wiedzą o Przystani.
  Patrzyła na swoje dokumenty, słuchała słów Eustachego i właściwie to nie mogła się temu nadziwić. Miała głęboką potrzebę prychnięcia, a wręcz zaśmiania się jemu w twarz. Sadzano ją tutaj jak zdrajcę narodu, szpiega, którym już praktycznie nie była, tylko dlatego, że zmieniła nazwisko? Oczywiście napomknięto także o jednej z jej misji sprzed kilku lat, ale wystarczyło, że użyje tego samego wytłumaczenia, które pozwoliło nie znaleźć na jej działalność żadnych dowodów.
  — Och, nie sądziłam, że chodzi o taką błahostkę — wskazała pierw delikatnie drżącym palcem na dokumenty z przedrostkiem i bez. — Von to z po altrachen. Używamy tego jako przedrostek do nazwisk, na przykład równie dobrze mogłabym powiedzieć, że jestem Ines z rodu Schleicher. Niekoniecznie zawsze jest używany, można tytułować się bez niego, w urzędach także używają zamiennie takich form. To są oficjalne waldgrosseńskie papiery, zapewniam, że nic w nich podrobionego nie ma. Po prostu nasi urzędnicy dopuszczają takie nieścisłości — uśmiechnęła się niemrawo do Eustachego, na krótką sekundę patrząc mu w oczy, a potem speszona znów zatopiła się w dokumentach, tutaj już nie mogąc się nie uśmiechać. — Tutaj też nie ma nic podejrzanego, po prostu od roku jestem mężatką, przyjęłam nazwisko męża. W końcu przyszedł czas na ustatkowanie się. Akurat jak byłam w Śnieżnej Przystani, nadal figurowałam jako panna. I jakie szpiegostwo? Zapewniam, że spędzałam tam czas czysto rekreacyjnie, a nawet jeśli ktoś okazał się być szemraną osobą bądź zdrajcą narodu, nie miałam z tym nic wspólnego. Nawet nie wiedziałam, że ktoś mnie o takie czyny kiedyś posądzał — głosowi nadała ton zaskoczenia, może nawet dawało się tam wyczuć nutę urazy, że ktokolwiek ją o coś takiego posądzał. Oczywiście strach nadal się tam czaił – musiała zgrywać, że boi się ich w sposób typowy dla typowego turysty zaprowadzonego w tak okropne miejsce. Dlatego też kuliła się delikatnie na krześle, omijała wzrokiem wszystko, co kojarzyło się z torturami, a także oczy Wazy. Zaciskała pięści i ogólnie starała się wyglądać na mało podejrzaną osobę. Nie próbowała zgrywać odważnej ani butnej.
Ilość słów: 787

Awatar użytkownika
Magnot
Narrator
Posty: 232
Miano: Juliusz Magnowiecki
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Karta Postaci: http://novrahi.pl/viewtopic.php?f=14&t=237
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak

sob sie 25, 2018 7:34 pm  

Narrator

  -Nieścisłości są niedopuszczalne w urzędnictwie. – Skwitował Waza, kiedy to Ines wspomniała, że było to zwykłe niedopatrzenie urzędników z Waldgrossen, które rzekomo miało nie mieć na nic wpływu.
-Różnice kulturowe. – Zażartował jeden ze strażników. Jednak Eustachemu nie było do śmiechu, wręcz przeciwnie. Słuchał uważnie każdego słowa, które było wypowiadane przez Ines.
-Rekreacyjna wizyta w zimnej Śnieżnej Przystani, gdzie jedyną rozrywką jest obróbka rudy. No ale co kto woli. – Zaczął spisywać protokół z przesłuchania. Pisał wolno i wyraźnie, jednak Ines zauważyła, że nie rozumie co jest napisane. Słowa w Jaksarskim pojawiające się na papierze nie miały logicznego sensu. Czas płynął dość wolno, a Eustachy powoli zapisywał wszystko na papierze.

  -Teraz zmierzasz do Exitium, przynajmniej tak wynika z protokołu. W jakim celu?– Zapytał, nie przestając notować. -Rodzina Schleicherów jest jedną z trzech stron konfliktu w wojnie domowej w Waldgrossen. Według rozporządzeń Kniazia jakiekolwiek działania na celu wywołania ingerencji Księstwa Jaksaru w waszej wojnie domowej są ściśle zabronione. Wszystkie artefakty, jakie mogłabyś potencjalnie przetransportować z Exitium na teren Waldgrossen muszą być udokumentowane. Słynna wymówka pod tytułem "Ja nie miałem pojęcia, że to jest magiczny przedmiot" nie wchodzi w grę. – Ponownie nasączył pióro w kałamarzu i kontynuował pisanie na drugiej już kartce.
  -Prawie bym zapomniał, twoja wizyta w przystani statkiem kilka miesięcy temu.– W mgnieniu oka na stole pojawił się kolejny dokument, raport zawierał kilka stron o jej ostatnim pobycie w Śnieżnej Przystani. -Nasi ludzie mówią, że zapomnieli poprosić o podpis po skończonym przesłuchaniu, gdyż rzekomo Pani była w pośpiechu więc starali się wykonać prace najszybciej jak mogą. Jeśli ta wersja się zgadza to prosimy podpisać. – Przesunął w jej kierunku kałamarz z piórem. Niestety zawartość raportu była również zapisana w dość nielogiczny sposób i Ines praktycznie nie mogła zrozumieć co podpisuje.
Ilość słów: 354

Awatar użytkownika
Ines Schleicher
Człowiek
Posty: 182
Miano: Ines Schleicher
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: http://novrahi.pl/viewtopic.php?f=14&t=129
Narrator: Magnot
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 10/10

sob sie 25, 2018 9:52 pm  

  — Tak, różnice kulturowe — Ines uśmiechnęła się, usłyszawszy takie stwierdzenie, lecz porucznikowi raczej takie rozluźnienie obecnej atmosfery nie spodobało się i nawet nie wykrzywił twarzy w jakimkolwiek grymasie. Notował tylko, rzucając jedną kąśliwą uwagą odnośnie jej pobytu w Śnieżnej Przystani. Kobieta zerkała, cóż on tam zapisuje tak skwapliwie, lecz nijak nie mogła się rozczytać. Nie chodziło tutaj o styl pisma Eustachego, wręcz przeciwnie, rozumiała każde słowo, lecz połączenie tego w całość było niewykonalne. Brakowało w tym logiki. Dosyć szybko wpadła na to, iż jest to zwyczajnie kod, jakim Tajna Jaksarska Policja musi się posługiwać, aby w razie czego papiery nie mogły być odczytane przez niepowołanych do tego ludzi. I wcale jej to humoru nie poprawiało.
  Sprawa, z którą udaję się do Exitium nie ma nic wspólnego z wojną domową. Nie uczestniczę w knowaniach męża, a wręcz przeciwnie, nie jestem im przychylna. Wojna nie sprzyja wychowywaniu dzieci, a przez nią mój syn jest w ciągłym niebezpieczeństwie — ton nadal miała łagodny i przyjazny, nie zamierzając się wywyższać nad jakimś jaksarskim jełopem, który wszędzie widzi zagrożenie dla swojego ubogiego państewka. Chciała cały czas sprawiać wrażenie niegroźnej dla otoczenia, czy o zgrozo kraju. — Exitium oraz Initium są placówkami badawczymi, niezależnymi od woli państw, niemalże autonomicznymi. Nie wtrącają się w konflikty oraz gierki polityczne, więc proszenie ich o jakąkolwiek pomoc byłoby zwyczajnie bezcelowe. Jadę tam w celu, dla którego Exitium zostało stworzone zgodnie z krążącymi plotkami – aby pomówić o bardziej poważnych zagrożeniach, jak Pierwsi. Nie planuję natomiast przewozić artefaktów, a nawet jeśli, na pewno będzie to potwierdzone przez odpowiedni organ wydający tam takowe zaświadczenia. Wszystko będzie w pełni legalne i zgodne z tutejszymi przepisami, osobiście tego dopilnuję — ta rozmowa coraz bardziej ją irytowała. Waza czepiał się każdego szczegółu, a nie była pewna, jak zareaguje na wieść, że jedzie szukać pomocy w ochronie Waldgrossen – nawet jeśli zagrożenie jest uniwersalne dla całej ludzkości bez względu na poziom ubytku umysłu, jaki ten tutaj reprezentował.
  Słysząc o jej feralnej przygodzie statkiem, zamarła w miejscu. Spojrzała uważnie na dokumenty jej podsunięte, z przerażeniem widząc, iż i tym brakuje wszelkiej logiki. Losowe słowa pojawiały się na stronach raportu, a ona nie potrafiła znaleźć żadnej prawidłowości w tym, nie w tak szybkim tempie. Zerkając na gotowe pióro oraz kałamarz, od razu wyczuła jakiś podstęp. Prawdopodobnie właśnie kazali jej się zgodzić na własną egzekucję, bądź coś w tym guście. Dlatego zapytała ostrożnie, biorąc pióro do ręki, lecz nie zamaczając go w atramencie: — Zanim to podpiszę, chciałabym jednak wiedzieć, co dokładnie mam podpisać. Niestety to wygląda dosyć dziwnie, a ja lubię być doinformowana odnośnie podpisywanych papierów, jeśli można oczywiście. — zaryzykowała, oczekując już gróźb, że jeśli nie podpisze, to coś jej zrobią. To wszystko było jedną wielką farsą i szło w coraz gorszym kierunku.
Ilość słów: 569

Awatar użytkownika
Magnot
Narrator
Posty: 232
Miano: Juliusz Magnowiecki
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Karta Postaci: http://novrahi.pl/viewtopic.php?f=14&t=237
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak

sob sie 25, 2018 10:07 pm  

Narrator

  -Exitium jest tak długo niezależne jak długo nie mamy podejrzeń, że jest zagrożeniem dla bezpieczeństwa. Zresztą bądźmy szczerzy, neutralność nie istnieje, są tylko interesy. Myślisz, że dlaczego Kniaź nie zainterweniował w Waldgrossen? Nie dlatego, że proszono nas o neutralność, tylko dlatego, że nie widzimy w tym żadnego interesu. – Kiedy widział, że Ines nie podpisuje od razu podanego jej dokumenty, zaczął stukać palcami o blat. Rytmicznie palec za palcem uderzał w stół, niejako pospieszał tym gestem Ines.
  -Podpisujesz raport sporządzony przez naszych ludzi na temat tego co zaszło w Śnieżnej Przystani. Każde przesłuchanie bądź śledztwo które jest zakończone musi być podpisane przez podmiot, który był sprawdzany, jeśli oczywiście dany podmiot nadal żyje. Potem raporty są kopiowane i rozsyłane do poszczególnych gałęzi naszej organizacji oraz do archiwów. To chyba tyle, a może nawet i więcej, niż powinnaś wiedzieć.– Waza był nie tyle zdenerwowany co zaskoczony. Jaksarczycy znają reguły i wiedzą, że takie rzeczy podpisuje się automatycznie. Niestety Ines była na to zbyt podejrzliwa, czym wybiła go z humoru, o ile można powiedzieć, że był on w jakimkolwiek humorze.
Ilość słów: 206

Awatar użytkownika
Ines Schleicher
Człowiek
Posty: 182
Miano: Ines Schleicher
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: http://novrahi.pl/viewtopic.php?f=14&t=129
Narrator: Magnot
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 10/10

sob sie 25, 2018 11:00 pm  

  Na końcu języka Ines miała już stwierdzenie, że zapewne nawet by nie zdążyli ruszyć palcem, a Exitium już by zdmuchnęło całą ich marną organizację, acz powstrzymała się przed tym. Rozjuszanie byka, jakim był Waza, nie było jej teraz na rękę. Tym bardziej, że zależało jej na jak najszybszym wydostaniu się stąd, a jak na razie nie zachodziło się na to. Wręcz przeciwnie, jeszcze sama to przedłużała, chociaż to było prędzej coś w rodzaju oczekiwania na cud, który nadejdzie, jak ostatnio Siegfried. Niestety tutaj była sama i raczej nie miała co liczyć na nic. Spojrzała jedynie w dół, czy amulet wciąż świecił. Zabawne, że wolała obcować z tak okropną bestią, niż bandą bezwzględnych strażników prawa myślących, że wszystko od nich zależy.
  Zamoczyła pióro w atramencie i zawiesiła lewą dłoń nad wyznaczonym do podpisu miejscem. Nie podpisała tego jednak, nadal uparcie odmawiając tego. Miała złe przeczucia, że właśnie podpisuje na siebie jakiś wyrok. Pojedyncza kropla atramentu spadła na kartkę, przyozdabiając ją niewielkim kleksem. Ines odezwała się znowu, wciąż potulnie i łagodnie: — Ale... dlaczego ten raport jest tak dziwnie napisany, że nie potrafię z niego nic zrozumieć? Przyznam szczerze, że wolę składać podpisy na czymś, co brzmi w jakikolwiek zrozumiały dla mnie sposób. — doskonale zdawała sobie sprawę, że pewno niedługo Waza wybuchnie, lecz przeciągała to tak długo, jak tylko mogła.
Ilość słów: 268

  •   Informacje
  • Kto jest online

    Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość