"Pierwsze dwa tygodnie wojny były ciche. Żadnych walk, żadnych przemarszów wojsk. Każdy siedział na swoim miejscu i liczył siły, sprawdzał stan wojsk, uzbrajał się w cierpliwość i miecze. [...]"
Przeczytaj o dalszych losach wojny domowej w Waldgrossen.

Grobowa cisza

Gdy tylko twoja Karta Postaci zostanie zaakceptowana – trafisz tutaj. Ten dział to miejsce, w którym toczą się wszystkie aktualne rozgrywki.
Awatar użytkownika
Magnot
Narrator
Posty: 232
Miano: Juliusz Magnowiecki
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Karta Postaci: http://novrahi.pl/viewtopic.php?f=14&t=237
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak

czw sie 23, 2018 9:40 pm  

Ostatni post na poprzedniej stronie:

  Czas mijał powoli, kiedy to Magnowiecki rozłożony na krześle czekał w spokoju na znak od karczmarza. Spokojnie sączył ciemne piwo i wyjadał strawę z półmiska. Posiłek skończył w około godzinę, a nadal nie było żadnego znaku. Wiedział, że cierpliwość popłaca, w końcu wiele razy w swoim życiu nieco zarobił tylko dlatego, że wykazał się odrobiną cierpliwości i rozwagi. Cóż, ta druga cecha objawia się u niego nieco rzadziej, ale dwie dobre cechy rzadko kiedy chodzą parami.
  W końcu minęło tyle czasu, że wreszcie na jego stole pojawiło się jasne piwo, a karczmarz wskazał mu na jegomościa przy szynkwasie. Juliusz nie powiedział nic do gospodarza, jedynie uśmiechnął się kącikiem ust.
Popijał jasne piwo i przez pewien czas obserwował jegomościa. Głównie zachowanie, pracę rąk, oceniał czy jest on nerwowy, czy raczej spokojny. Patrzył też na innych, sprawdzając czy nikt poza nim nie obserwuje tego osobnika. Przejrzał też gości karczemnych, oceniając ile szemranych rzezimieszków tu siedzi i pije. Gdy jednak skończył piwo, wstał i podszedł do szynkwasu.
-Jeszcze jedno jasne piwo, ale nieco łagodniejsze. Nie planuje się dzisiaj zalać w trupa.– Uśmiechnął się i spojrzał na nieznajomego, który stał obok.

  -Upewnij się, żeby nikt się nie wpierdalał. – Podał karczmarzowi kolejną złotą monetę, płacą mu za "piwo". Po czym uniósł kufel i z zamachem uderzył nim w głowę jegomościa siedzącego obok. -Powiedz mi, co zrobiłeś? – Krzyknął, kiedy to kufel leciał w kierunku jego twarzy. Następnie kopnął krzesło tak aby zrzucić go na ziemie i zanim ten zorientowałby co się dzieje, dobył rapiera przystawiając mu do klatki piersiowej.
  -Pochwal się, gdzie się ostatnio z kumplami wpierdoliłeś. No, słucham!– Celując do niego końcówką ostrza patrzył na zapyziałego złodziejaszka. Nie miał pewności, że to on, ale teraz każdy złodziej jest potencjalnym winowajcą.
Ilość słów: 334

Awatar użytkownika
Vitav
Administrator
Posty: 235
Miano: Vitav Sechmann
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: http://novrahi.pl/viewtopic.php?f=14&t=149
Narrator: Eirlys
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 17/17
Korony: 47
Szylingi: 0
Pensy: 0

czw sie 23, 2018 10:23 pm  

Narrator

  Gdy tylko Magnowiecki otrzymał swój długo wyczekiwany jasny trunek – i to wcale nie z powodu chęci wejścia w stan głębokiego upojenia alkoholowego – rozpoczął uważną obserwację czarnowłosego mężczyzny. Człowiek ten zachowywał się nad wyraz zwyczajnie. Zwyczajnie siedział, zwyczajnie pił, zwyczajnie jadł. Czasem zwyczajnie kaszlnął, a jeszcze innym razem zwyczajnie się zachwiał i podrapał po brodzie. No po prostu cały był nadzwyczajnie zwyczajny. Co zaś tyczyło się reszty klienteli przesiadującej w karczmie – jedni chlali już o tak wczesnej porze horrendalne ilości ciemnego piwa, drudzy ładowali do swych brzuchów niemałe ilości mięsa zagryzanego chlebem i kaszą, a jeszcze inni jedynie ze sobą rozmawiali przy średnio dobrym piwie. Ostatecznie Juliusz nie spostrzegł nikogo, kto jeszcze mógłby przyglądać się człowiekowi o kręconych włosach. Nie stwierdził także innych rzezimieszków, czy typów spod ciemnej gwiazdy. Więc po prostu wstał i podszedł do szynkwasu, gdzie przesiadywał obiekt jego zainteresowań.
  Karczmarz zadowolił się kolejną złotą monetą i niewiele myśląc wyciągnął na blat dębową kuszę, niby to ją polerując. Zapewne liczył na jeszcze hojniejsze dary od tak pożądanego klienta, jakim był Kopacz. Zdziwił się jednak, kiedy rekin biznesu najzwyczajniej w świecie, zdzielił w potylicę czarnowłosego. Szklanym kuflem, który rozpadł się na kawałki. Mężczyzna od razu odskoczył jak oparzony, ale też nieco zdezorientowany. Teraz też Magnowiecki mógł lepiej przyjrzeć się dotychczas tajemniczej twarzy ów złodziejaszka. I tutaj nastąpiło kolejne zaskoczenie – człowiek ten zdecydowanie nie miał jaksarskich korzeni, a cesarskie. Kilka starych sznytów na twarzy, podkrążone, zielone oczy i krzywy nos.
  Co kurwa miałem zrobić, o chuj ci chodzi człowieku? — niemal wykrzyczał, zwracając tym samym uwagę sporej ilości populacji karczmy. A ci już wiedzieli, że szykuje się jakaś burda. W momencie, kiedy jeden z konusów powstał i już chciał się dołączyć, karczmar jakby przypadkowo podniósł do góry swoją kuszę, prezentując ją w całej okazałości. Zagwizdał głośno. Mężczyzna na powrót przysiadł. — Pojebany jakiś jesteś? Pierdoleni, tfu, jaksarscy rasiści — splunął na ziemię, okazując swoją pogardę wobec Jaksarczyków. — Zabieraj mi ten nożyk sprzed oczu, zanim się krew poleje — wysyczał przez zęby, a jego oczy powędrowały w dół. Jakby oceniał swoje szanse w ewentualnym starciu z zaradnym przedsiębiorcą. Jego wzrok zatrzymał się na cesarskim rapierze. — Ty, ja wiem co to jest. A ja w to, kurwa, nie wierzyłem. Ten kretyn naprawdę przejebał rodowy miecz w karty — czarnowłosy roześmiał się głośno. — To co ty tam chciałeś? Chociaż to może złe miejsce na takie rozmowy — zreflektował się szybko, rozglądając na podnieconą już widownię. Jeden siwy dziadek zaczął nawet przyjmować już zakłady, kto wyjdzie z tego z życiem.
Ilość słów: 490

Awatar użytkownika
Magnot
Narrator
Posty: 232
Miano: Juliusz Magnowiecki
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Karta Postaci: http://novrahi.pl/viewtopic.php?f=14&t=237
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak

pt sie 24, 2018 12:35 am  

  Poszło, tak jak mu się to wydawało, za łatwo. Jegomość padł na ziemie, a jego cesarska morda patrzyła z niedowierzaniem na to co się stało. Juliusz celował do niego swoim pięknie zdobionym rapierem i wpatrywał się w niego, czekając na odpowiedź. To co usłyszał nie było tym czego się spodziewał. Czyżby karczmarz się pomylił? – Taka myśl przeszła mu przez głowę, ale może nie trzeba było jeszcze skreślać tego Cesarskiego osobnika.
  -Cesarz Nakamura Czwarty co przejebał miecz w karty. – Odrzekł szyderczo, cofając lekko ostrze od torsu Cesarskiego. Wykonał gładki młynek w powietrzu i schował ostrze ponownie do pochwy. Dał krok w tył, aby Cesarski mógł wstać. Wydawało mu się, że może on nie być bezpośrednio powiązany z ludźmi, których szuka, ale widocznie zna historie jego miecza, a tacy ludzie nie mogą chodzić po mieście bez wiedzy Magnowieckiego. To byłoby niebezpieczne, zbyt niebezpieczne.
  -Chodź.– Rzucił krótko i nie oglądając się za siebie ruszył schodami na piętro, gdzie były pokoje gościnne. Poszukał otwartego pokoju, po czym wszedł tam jak do siebie. -Wypierdalać. – Rzucił do gości jeśli akurat tak się złożyło, że byli w pokoju. Kiedy już opuścili pomieszczenie – bo kto by chciał zadzierać z wkurwionym włascicielem zakładu pogrzebowego – zamknął drzwi za Cesarskim i przeszył go wścibskim kupieckim spojrzeniem. -No słucham ja Ciebie uważnie, co masz mi do powiedzenia?– Zapytał, zakładając ramie na ramię. Oparł się o ścianę i cierpliwie czekał, aż skośnooki wytłumaczy mu o co chodziło tam na dole.
Ilość słów: 286

Awatar użytkownika
Vitav
Administrator
Posty: 235
Miano: Vitav Sechmann
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: http://novrahi.pl/viewtopic.php?f=14&t=149
Narrator: Eirlys
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 17/17
Korony: 47
Szylingi: 0
Pensy: 0

sob sie 25, 2018 2:37 pm  

Narrator

  Cesarski zapchał łapska do kieszeni szarych, luźnych spodni i nonszalancko ruszył za Magnowieckim. Prosto na pięterko, gdzie mieściły się – o tej porze opustoszałe – pokoje, co nie spodobało się klientom karczmy. Głupkowaty tłum liczył na soczystą bójkę pomiędzy Jaksarczykiem, a obywatelem Cesarstwa Czterech Wysp, o której później mówiliby przez kilka kolejnych dni. Do mordobicia jednak nie doszło, a staruszek przyjmujący zakłady zniknął z przybytku kiedy nikt nie patrzył – z całkiem pokaźną sumką szylingów.
  Oboje wparowali do niewielkiego pokoiku, w którym stało tylko łóżko, szafka nocna i skrzynka na prywatne rzeczy, w razie gdyby ktoś postanowił dłużej tu pomieszkać. Mężczyzna przysiadł na skrzypiącym barłogu i strzelił wszystkimi palcami u rąk.
  Mnie? — spytał ze zdziwieniem, unosząc jedną brew do góry. — To raczej ja powinienem powtórzyć raz jeszcze, o chuj ci chodziło? — wstał i podszedł do okna, z którego "widać" było solidnie ogrodzone podwórko przylegające do karczmy. "Widać", ponieważ szyba pokryta była grubą warstwą kurzu. Coś przy niej pomajstrował, a kiedy się odsunął, oczom Juliusza ukazał się niedbały rysunek prezentujący herb jednego z bardziej rozpoznawalnych klanów w Cesarstwie.
Ilość słów: 214

Awatar użytkownika
Magnot
Narrator
Posty: 232
Miano: Juliusz Magnowiecki
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Karta Postaci: http://novrahi.pl/viewtopic.php?f=14&t=237
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak

sob sie 25, 2018 7:40 pm  

  – Pewne źródła doniosły mi, że zajmujesz się różnymi rzeczami, nie koniecznie zgodnymi z tutejszym prawem. Nie wiem jak to wygląda tam u was w Cesarstwie. W końcu ciężko brać na poważnie kraj, w którym książęta przegrywają w karty. – Odpowiedział nieco zawile i częściowo ironicznie. Spojrzał się na siedzącego nieznajomego. -To może zacznijmy jeszcze raz, od początku.– Cofnął się o krok i odchrząknął. -Juliusz Magnowiecki, właściciel zakładu pogrzebowego, do którego to włamano się zeszłej nocy. – Przedstawił się i oczekiwał, że jego rozmówca również to zrobi.
  Jakoś mu nie ufał, szczególnie że rozpoznał on jego rapier. Magnowiecki obawiał się, że człowiek z Cesarstwa będzie chciał go odzyskać. Nie zamierzał oddawać tego miecza, traktował go jako swoją zdobycz, nie tylko miał wysoką wartość rynkową, ale dochodziły tutaj też koszty sentymentalne.
  Herb który został wybazgrany na kurzu osadzającym się na okiennicy niewiele mówił Juliuszowi. Widział ich kilka w Cesarstwie ale nigdy nie przywiązywał do nich większej wagi. Nawet nie wiedział z którym klanem może go powiązać.
Ilość słów: 197

Awatar użytkownika
Vitav
Administrator
Posty: 235
Miano: Vitav Sechmann
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: http://novrahi.pl/viewtopic.php?f=14&t=149
Narrator: Eirlys
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 17/17
Korony: 47
Szylingi: 0
Pensy: 0

sob sie 25, 2018 8:10 pm  

Narrator

  Kawada Shiro — przedstawił się, puszczając wcześniejszą uwagę mimo uszu. Najwidoczniej kąsliwe spostrzeżenie na temat księcia nie zrobiło na nim wrażenia. Co też było po części dość dziwne – w końcu Cesarscy znani byli ze swej dumy. A obrażanie Cesarstwa godziło w ich honor. — Czym się zajmuję, tym się zajmuję. Ale nic mi nie wiadomo, na temat tego włamania. Po jaką cholerę ktoś miałby się w ogóle włamywać do zakładu pogrzebowego? Trupy ruchać? — mężczyzna był autentycznie zdziwiony tym, co przed chwilą usłyszał. Włamywanie się do takiego miejsca było dla niego najzwyczajniej w świecie niedorzeczne.
  A te twoje pewne źródła, to ten podstarzały, spasły knur, który za parę pensów matkę by sprzedał? — na twarzy Cesarskiego malowało się niemałe oburzenie. Poprawił bufiaste rękawy, odsłaniając na moment przedramię. Wprawne oko przedsiębiorcy dostrzegło biegnące po nim blade linie, których próbował pozbyć się najprawdopodobniej przy pomocy jakiegoś ostrego przedmiotu. Dziesiątki blizn nie były zbyt przyjemnym widokiem – ale chowając zmarłych nie takie rzeczy Magnowiecki widział. W jego głowie do dziś widniał piękny obraz pod tytułem "Zemsta szlachcica". Szlachcic ów, w przypływie gniewu, gdy dowiedział się, iż jego małżonka gzi się z innym, wsadził w jej dupę pistolet skałkowy, po czym pociągnął za spust.
Ilość słów: 244

Awatar użytkownika
Magnot
Narrator
Posty: 232
Miano: Juliusz Magnowiecki
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Karta Postaci: http://novrahi.pl/viewtopic.php?f=14&t=237
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak

ndz sie 26, 2018 10:14 pm  

  -Powiedz mi no, Kawadoszi Ro, co w takim razie sprowadza cie do Jaksaru i skąd rozpoznajesz moją broń? Czyżby ktoś w Cesarstwie tęsknił za swoim orężem? I co robisz w moim mieście? – Zasypał go serią pytań, przechadzając się po pokoju. Był nieco pobudzony, miał ochotę już zostawić sprawę z Cesarskim i ruszyć dalej na poszukiwania winowajcy.-Nie zgadniesz po co się tam włamali. Zostawić trupa, ot co!– Skwitował jego wypowiedź na temat włamania do zakładu pogrzebowego i przeszył go ironicznym spojrzeniem.
  -Moje źródła to moje źródła, knur czy dzik, to bez znaczenia. Liczy się to, że najprawdopodobniej nie wiesz kto za tym stał, ale może znasz jakiś lokalnych rzezimieszków? W końcu nie wydaje mi się, żeby moje źródło wskazało na ciebie bez powodu. – Przyjrzał się blizną na ciele Kawady. Były dość specyficzne i było ich dość dużo. -Wpadłeś w jakieś pole pełne róży jak byłeś mały? – Zapytał, wskazując palcem na jego blizny.
  Czekał na jakieś słowa wyjaśnienia ze strony Cesarskiego, jednak nie zamierzał czekać zbyt długo. Miał kilka innych kwestii które chciałby wyjaśnić tego samego dnia, chociaż dzień powoli się już kończył.
Ilość słów: 217

Awatar użytkownika
Vitav
Administrator
Posty: 235
Miano: Vitav Sechmann
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: http://novrahi.pl/viewtopic.php?f=14&t=149
Narrator: Eirlys
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 17/17
Korony: 47
Szylingi: 0
Pensy: 0

pn sie 27, 2018 3:24 pm  

Narrator

  Cesarski słysząc jak Magnowiecki przekręca jego imię i nazwisko, nieco się oburzył, uniósł do góry obie brwi i bez wahania poprawił mężczyznę
  Kawada Shiro, bęcwale — podrapał się po prawym ramieniu — Ciężko nie rozpoznać cesarskiego rapiera, szczególnie jeśli plotki o nim rozeszły się po połowie wyspy Shihon. Robię to, robię tamto, właściwie wszystko co się przytrafi. Jestem wszechstronny — odparł z dumą i wstał z łóżka, by chwilę później raz jeszcze parsknąć śmiechem. — Jaksarczycy, co jest z wami, kurwa, nie tak? Podrzucanie trupa do zakładu pogrzebowego? Znaczy się, to miałoby nawet sens, gdyby ktoś chciał cię w coś wrobić, albo ukryć denata tam, gdzie nikt go nie będzie szukał — oparł się o szybę i zza pazuchy wyjął składany, krótki sztylecik. Warto wspomnieć, że bogato zdobiony. — Mogę znać. Ale muszę coś z tego mieć — uśmiechnął się, a jego oczy zamieniły się w dwie skośne kreski. Zadowolenie z jego twarzy zniknęło dopiero wtedy, kiedy rekin biznesu wspomniał bliznach na rękach Cesarskiego. Ten na chwilę podciągnął rękaw.
  To? — spytał. — Jeśli cesarskie wojsko można nazwać polem róż, to mogłem i wpaść — skomentował. Po jego licu widać było, że zaczynał się niecierpliwić.
Ilość słów: 217

Awatar użytkownika
Magnot
Narrator
Posty: 232
Miano: Juliusz Magnowiecki
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Karta Postaci: http://novrahi.pl/viewtopic.php?f=14&t=237
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak

pn sie 27, 2018 3:36 pm  

  -Kawada Shiro. – Powtórzył nieco wolnej, wymawianie obcych imion i nazwisko nie było jego mocnym aspektem. Waldegrossenskie miana były dość wyraźne akcentowane w ich języku, co nie przychodziło do łatwej wymowy dla Jaksarczyków, z kolei imiona Cesarskich po prostu były dziwne. Nie miał na celu go urazić wymawiając niepoprawnie jego imię, więc poprawił się w celu wykonania dobrego gestu.
  Wyjął ponownie rapier z pochwy i przyjrzał mu się z dumą, po czym pokazał go Cesarskiemu, a następnie ponownie schował. -Plotki się rozeszły, cóż, może to dobrze, a może i źle. Mam nadzieje, że nikt nie planuje go odzyskać i oddać byłem właścicielowi? W końcu sam zarzekał się na swój honor, że mi go odda, także byłoby to łamanie waszych, dość rygorystycznych, wartości. – Miecz o którym chodzą plotki, to miecz wartościowy. Ważne żeby mówili, ważne żeby wiedzieli jak wygląda. Niestety ważne jest również, aby jak najmniej osób wiedziało, gdzie można tą broń odnaleźć. Nie potrzebował problemów z Cesarskimi wojownikami chcącymi odzyskać oręż swojego Pana.
  Widząc sztylet w rękach Cesarskiego zaczął on szybko kalkulować ile takie coś może być warte. Jednak raczej nie będzie on skłonny do zagrania o niego w karty z Juliuszem. W dodatku właśnie poinformował go, że jeśli ma mu pomóc, to będzie oczekiwał czegoś w zamian. Niewdzięczność Cesarskiego mocno uderzyła w Magnowieckiego, przecież przed chwilą uratował mu on życie nie zabijając go na karczemnej podłodze, a teraz ten domaga się jeszcze czegoś w zamian.
-Prowadzę zakład pogrzebowy, a nie punkt wymiany handlowej. – Odrzekł, sugerując mu, że raczej niczego w zamian od niego nie dostanie. Obrócił się na pięcie i opuścił pomieszczenie schodząc na dół do karczmy. Podszedł do baru i zamówił kolejne ciemne piwo, po czym wrócił na swoje wcześniejsze miejsce i zaczął degustacje trunku zastanawiając się co powinien teraz zrobić.
Ilość słów: 351

Awatar użytkownika
Vitav
Administrator
Posty: 235
Miano: Vitav Sechmann
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: http://novrahi.pl/viewtopic.php?f=14&t=149
Narrator: Eirlys
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 17/17
Korony: 47
Szylingi: 0
Pensy: 0

pn sie 27, 2018 4:05 pm  

Narrator

  Cesarskiego najwyraźniej zdziwiło to, że Magnowiecki się poprawił, a nie naskoczył na niego jeszcze bardziej. Mężczyzna raz jeszcze przyjrzał się broni, o której plotki rozeszły się zapewne nie tylko po wyspach, ale również na kontynencie – choć raczej na nieco mniejszą skalę. W końcu o ile dla Jaksarczyka, czy Waldgrosseńczyka przerżnięcie miecza w karty nie byłoby powodem do wstydu, a jedynie motywacją, żeby grać dalej i odzyskać swe mienie, tak Cesarscy traktowali takie sprawy niczym plamę na swym honorze. Shiro uśmiechnął się na widok ostrza, które najprawdopodobniej wyszło spod rąk jednego z najlepszych rzemieślników w całym Cesarstwie.
  Zaklęty byłby wart jeszcze więcej. Tak to bardziej ozdoba, choć w dobrych rękach zabójcza. Książę raczej nie będzie cię ścigał, już ma kolejny taki sam. Cesarscy dotrzymują słowa, ale niektórych nie rozśmieszy to tak jak mnie. Mimo wszystko nie świeciłbym tak tym ostrzem, tylko je opchnął. Nie brak tu ludzi lubujących się w przedmiotach z historią — Kadawa rozwiał wszelkie wątpliwości Magnowieckiego, jakoby ktoś miał zamiar ścigać go by odzyskać książęce mienie. Otworzył skrzynię stojącą tuż obok łóżka i ostukał ją z każdej strony. Po chwili rozległ się pusty dźwięk. — O! — ucieszył się. Podważył dno schowka przy pomocy sztyletu, a jego oczom ukazało się kilkanaście szylingów i dwie złote korony. — Częsta praktyka — podsumował, składając na powrót wszystko do kupy.
  Twoja strata — rozłożył ręce i zaczął oklepywać ściany. Najprawdopodobniej doszedł do wniosku, że skoro już tu jest, w dodatku pod pretekstem prywatnej rozmowy z Magnowieckim, to może sobie równie dobrze pomyszkować. Sam Juliusz zaś zakończył swoją dotychczasową konwersację z Cesarskim i zszedł na dół.
  Szynkarz napełnił kolejny kufel, głośno przy tym bekając. Podsunął go pod nos Kopacza, a ten skierował się na miejsce, gdzie siedział wcześniej. Nie musiał jednak długo czekać, żeby w karczmie znów coś się wydarzyło.
  Do środka wpadło dwóch drabów – wysocy, barczyści, zgoleni na łyso. Odziani w podarte łachmany. Stanęli na środku przybytku i zaczęli się rozglądać. Uwagę gości przykuli od samego początku. Po chwili gruby paluch jednego z nich wskazał na schody, po których właśnie schodził zadowolony z siebie Shiro. Uśmiech jednak zniknął z jego twarzy tak szybko, jak szybko zaczął biec w kierunku drzwi, które zastawił mu jeden z mężczyzn. W swojej panicznej szarży Cesarski, zdesperowany by przebić się na zewnątrz, pchnął sztyletem draba w udo – a dokładniej w tętnice. Na ułamek sekundy w jego ręku rozległ się błysk, a byczek znieruchomiał. Zamienił się w żywą fontannę, którą szybko przewrócił złodziejaszek, po czym wyparował na zewnątrz. Drugi z bandziorów wybiegł za nim, trzymając w ręku pałkę nabijaną gwoździami.
  Drugi raz w tym tygodniu, kurwa ich mać — oburzył się karczmarz. Wyszedł na ulicę, trzymając w jednym ręku brudną szmatkę, którą przed chwilą polerował kufel, a w drugiej zieloną, odkorkowaną butelkę gorzały. Pociągnął srogi ryk, porozglądał się na boki, po czym otworzył paszczę. — Straaaaaaż! — wrzasnął.
  Na małą grupkę strażników miejskich nie trzeba było czekać zbyt długo. Prawdopodobnie sami już zmierzali do karczmy. Porozglądali się wewnątrz, wywlekli wykrwawiającego się byczka na ulicę, wcześniej oczywiście prowizorycznie go opatrując i zaczęli wypytywać klientelę, co tu się tak właściwie wydarzyło. Jeden z nich, widząc siedzącego w rogu Magnowieckiego, który zdecydowanie spośród całej tej hałastry wyglądał najlepiej i najtrzeźwiej, podszedł do niego.
  Widziałeś co tu zaszło? — spytał, raczej retorycznie. Twarz służbisty nie okazywała emocji, żądała jedynie wyjaśnień.
Ilość słów: 666

Awatar użytkownika
Magnot
Narrator
Posty: 232
Miano: Juliusz Magnowiecki
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Karta Postaci: http://novrahi.pl/viewtopic.php?f=14&t=237
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak

pn sie 27, 2018 8:35 pm  

  Umiejętności złodziejskie Kawadasziego na pewno były imponujące, mogłyby zaimponować jakiemuś złodziejowi z Mirosili, ale na Magnowieckim nie robiły większego wrażenia. W końcu on wolał robić przekręty, wszystko legalnie do póki oszukiwana osoba się nie połapie. Nawet wtedy nadal musiałaby to zgłosić, byłby proces, zbieranie dowodów, cały czas świata na wymyślenie wymówki i przygotowanie się. W kradzieży to jest pięćdziesiąt na pięćdziesiąt, albo cie złapią albo nie. Tak przynajmniej uważał Juliusz.
  Siedząc na dole i pijąc piwo nie musiał długo czekać, żeby to kolejne szambo wybiło. Widział jak jego były rozmówca schodzi sobie ekstrawagancko ze schodów, gdy nagle do karczmy wparowało dwóch rzezimieszków. Ale dziki, hoho, będzie mordobicie. – Chwycił kufel i dokończył resztę piwa, zastanawiając się czy powinien wyjść, oglądać spektakl, czy zamówić kolejne piwo.
Wszystko rozegrało się niestety bardzo szybko. Juliuszowi totalnie się to nie podobało. Cesarski szybko zranił jednego z bandziorów, po czym wymknął się drugiemu z nich i uciekł na ulice. Tamten pogonił za nim, a straż jak to straż. Co kurwa? Czy oni właśnie nie zauważyli dwóch ludzi wybiegających z karczmy z bronią w ręku i wbiegli sprawdzić tutaj co się dzieje!? Kabaret.

  Straż zaczęła przepytywać gości karczmy co tu się stało. Magnowiecki zastanawiał się nad wyjściem, ale jeden strażnik pytał wychodzących, a reszta przepytywała siedzących. Był więc w lekkim potrzasku, chociaż siedział w kącie i próbował nie nawiązywać kontaktu wzrokowego ze strażnikami. Na nic się to zdało bo jeden z nich dojrzał go i zaraz pojawił się przy stoliku pytając czy coś widział.
-No habla ingles, por favor amigo.– Odrzekł mu grzecznie po Cesarsku, że nie zna Jaksarskiego i bardzo za to przeprasza. Starał się zainicjować jak najlepszy akcent i jak najlepszą wymowę. Patrzył się na strażnika udając, że nie ma totalnie pojęcia o co mu chodzi.
Ilość słów: 361

  •   Informacje
  • Kto jest online

    Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość