Aktualizacja 1.6 – "Piaski Sułtanatu" właśnie została opublikowana, a w jej skład wchodzi między innymi całkowity rework Zjednoczonego Sułtanatu Nerdii, opis klimatów, rozbudowana charakterystyka Initium oraz bliższe spojrzenie na sprawę wybuchu zarazy na Nagate. O wszystkim przeczytać możecie tutaj!

Ku oświeceniu

Gdy tylko twoja Karta Postaci zostanie zaakceptowana – trafisz tutaj. Ten dział to miejsce, w którym toczą się wszystkie aktualne rozgrywki.
Awatar użytkownika
Everold
Posty: 168

pt wrz 21, 2018 1:45 pm  

Ku oświeceniu

Misaki
Cesarstwo, 1527 rok, wiosna


  Misaki zostaje powierzona mała wioska na wybrzeżu. Ma to byś jej start do zapisania się w historii Cesarstwa. Sytuacja nie jest jednak najlepsza. Jej brat wspierany przez kupców ma znacznie lepszą sytuację przez wsparcie kupców. Nad jej wioską zapadło tymczasem niepisane embargo ze strony Handlarzy Cesarstwa.
  Sytuacja w wiosce wcale nie poprawia nastroju. Misaki trafiła tam wraz ze swoją służąca, o ile ludzie w wsi akceptowali to a raczej ignorowali zupełnie mają problem jak dożyć do Lata. A problemem była żywność. Po zimie zapasy kończyły się a dostaw handlowych nie było. Starszyzna patrzyła na Misaki wilkiem wiedząc czemu nagle odcięto ich od handlu i oczekując naprawienia sytuacji.
  Stan wioski jest specyficzny, mieszka to około 8 większych rodzin przy czym budynków jest przeszło 6 razy więcej. Nie jest to więc mała wioska. Podobnie port nie jest w kiepskim stanie i posiada dwa sprawne pomosty i spore doki. Wioska ma też za sobą nie najgorsze złoża rudy miedzi i srebra. Drewna w okolicy też sporo. A uprawy ryżu w lecie dają nie małe plony. Niestety z powodu położenia na północy i zimnych prądów morskich tych samych które zmieniają klimat Śnieżnej przystani sytuacja z żywnością nie jest w okresie zimowym i wczesno wiosennym najlepsza. Całe szczęście klimat wyspiarski łagodzi zmiany temperatury. Z tyłu wioski są też gorące źródła. Jak by nie patrzeć dobra lokalizacja tylko zablokowany transport utrudnia wszystko.
  Wioska znajduje się na małej wyspie poza głównym archipelagiem mając w centrum spore góry. Z tego co wiadomo nikt poza nimi tutaj nie mieszka. Z tego co zdążyła się dowiedzieć Misaki przez tydzień pobytu wszyscy tutaj są blisko spokrewnieni. I najlepszym razie są daleim kuzynostwem choć miała okazję dostrzec związki rodzeństwa na które przymykano oko. To by tłumaczyło czemu nikomu nie przeszkadza jej homosekusalizm i plotki. Przynajmniej tutaj... Z innych spraw to wyznaje się tutaj specyficzne lokalne bóstwo oceanu w postaci skrzydlatego białego jaszczura. Legendy głoszą że stwór ów przylatywał tutaj w przyszłości z północy lecz potem Oni przegnali go na daleką północ. Ponoć czasem widuje się go na horyzoncie i gdy wieje lodowaty północny wiatr to jego sprawka. Mieszkańcy składają mu podczas zimy ofiary coby wiatru było mniej i podczas wiosny coby przymrozki nie zniszczyły upraw.
  Klimat jest umiarkowany odmiana północna, klimat w wiosce łagodzą góry w centrum wyspy. W wielu miejscach znajdują się jaskinie a wyspa ma dość strome zniszczone przez czas i fale brzegi. Szczególnie od północnego wschodu. Od południowego zachodu dominuje plaża i tutaj też znajduje się wioska. Ludność wioski to jakieś 87 osób. W głębi wyspy mieszka też kilku myśliwych i drwali. Jest tutaj też mała świątynia na północy wioski na stoku góry. W famach formalności cała wyspa jest Misaki. Od ojca dostała też gwardię 8 doborowych ludzi na wszelki wypadek którym mogły by być nieczyste zagrania jej brata i jego popleczników.
  Po wyspie krążą legendy o dziwnych Ruinach w głębi góry podobne do zrujnowanego miasta. U wybrzeży często widuje się Jaksarskie statki a przy bardzo dobrej widoczności z gór można dostrzec jak część z nich stoi na redzie przy wejściu do Śnieżnej przystani.
Spoiler:
Mapę na razie pominiemy bo nie jest konieczna.
Ilość słów: 644

Awatar użytkownika
Misaki
Człowiek
Posty: 13
Lokalizacja: Stryków/Łódź
Miano: Misaki
Pochodzenie: Cesarstwo Czterech Wysp
Karta Postaci: http://www.novrahi.pl/viewtopic.php?f=14&t=177
Narrator: Kociebor
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 10/10
Korony: 194
Szylingi: 3
Pensy: 70

pt wrz 21, 2018 7:38 pm  

  Misaki, wraz z swoją służką i kilkoma żołnierzami dotarła do wioski przeszło tydzień temu. Do dzisiaj jedyne co robiła to zbierała informację na temat wioski i całej wyspy, która otrzymała pod władanie. Dowiedziała się ile mieszkańców zamieszkuje osadę, jak wyglądają relacje między nimi, a także czym się zajmują i z czego żyją. Chociaż posiadali port, a także żyzne pola ryżu to i tak musieli zwykle dokupywać żywności, co było nie małym problemem. Najgorsze jednak jest to że wraz z jej pojawieniem się na tych terenach, na wioskę nałożone zostało embargo przez kupców, którzy wspierali jej brata. Wyspa miała w sobie niesamowity potencjał w rozwoju, ale niestety obecnie sytuacja nie malowała się zbyt kolorowo i pozostanie tak dopóki nie rozwiąże problemu z brakiem żywności na okres zimowy i wczesnowiosenny.
  Na całe szczęście w wiosce nie brakowało pustych budynków, więc nie było problemów z zakwaterowaniem dla niej i jej żołnierzy. Dzięki temu może teraz siedzieć przy swoim biurku i na spokojnie myśleć o jej następnych posunięciach. Przed sobą trzymała oprawiony w skórę zeszyt z pustymi kartkami, a obok prowizoryczny ołówek z kilku kawałków drewna i węgla. Na pierwszej stronie notesu wypisała co powinna zrobić na samym początku. Cześć z nich została już wykreślona jak poznanie starszyzny, zebranie informacji na temat mieszkańców wyspy, oraz zdobycie wiedzy o złożach, które można wydobywać i poddawać obróbce, albo od razu je sprzedawać. Dalej za biurkiem stały dwie osoby, czyli jej służka, oraz poborowy, który ma dowodzić jednostką.
  -Jako że musimy być gotowi na wszystko to zarządzam warty. Dwie osoby mają stacjonować w porcie i sprawdzać przypływające statki. Nie chciałabym, aby na wyspę przedostał się jakiś płatny morderca wysłany przez osoby wspierające mojego brata. Dodatkowo jeden strażnik ma patrolować wioskę i w miarę możliwości rozwiązywać pomniejsze spory między mieszkańcami, chociaż patrząc na ich stosunki to nie często zdarzają się takie przypadki. Reszta ma być drugą zmianą. Z czasem postaram się zatrudnić jeszcze kilku wyszkolonych ludzi, abyście nie musieli połowy dnia spędzać na służbie. – Następnie spojrzała na swoją służkę. Miała dla niej wiele zadań, ale wszystko po kolei. Najpierw rzeczy najważniejsze.
  -Co do ciebie Mayumi, to chciałabym otrzymać do jutra raport odnośnie naszych finansów. Źle stoimy z żywnością, a żaden statek handlowy raczej nie przypłynie sam z siebie do nas, dlatego sami będziemy musieli kogoś wysłać z tym zadaniem. Dlatego też przy okazji wybierz się do portu i dowiedz się jakie mamy statki, w jakim są stanie i czy któryś jest w stanie popłynąć na kontynent do Śnieżnej Przystani. Z racji że nie mamy co liczyć na opłacalny handel z Cesarstwem, jeśli już ktoś się zdecyduje na wymianę z nami, jesteśmy zmuszeni znaleźć innych partnerów biznesowych. Posiadamy złoża miedzi i srebra, więc możliwe że będziemy w stanie dogadać się z Hawiarami. Jednakże nie posiadamy żadnego wykształconego człowieka w dyplomacji i handlu, więc zapewne sama będę zmuszona się tam udać. Gdyby mi się udało nawiązać przyjaźń z tamtejszymi ludźmi to moglibyśmy wynająć ich do pracy w naszych przyszłych kopalniach, a także moglibyśmy zdobyć ich wiedzę na temat wytwarzania metali o lepszej jakości niż Cesarstwo. Gdyby się to udało to moglibyśmy połączyć to z naszymi sposobami obróbki metalu i posiadalibyśmy najlepsze możliwe wyposażenie wytworzone z metali. Niestety w tym planie jest za dużo chyba i gdyby, dlatego muszę do tego podejść z dystansem. Wracając jednak do twoich zadań to dodam coś jeszcze. Najpierw sprawdź nasze finanse, potem ilość żywności, oraz oszacuj ile powinniśmy żywności zakupić i dopiero wtedy udaj się do portu. – Zakończyła swój monolog i spojrzała na dwójkę ludzi. Miała wielkie plany co do tej wyspy i jeśli wszystko się powiedzie to za kilka lat to miejsce stanie się głównym ośrodkiem handlu między Cesarstwem a Śnieżną Przystanią. Na dodatek sama wioska ma idealne położenie aby zamienić je w miasteczko, jak nie miasto. Trzeba tylko zająć się podstawowymi problemami i płynnie przejść do rozwijania tego miejsca. Na dodatek dowiedziała się że po wyspie krąży legenda o dziwnych ruinach w głębi gór, które mogą skrywać skarby, albo coś o wiele cenniejszego. Jednakże obecnie nie ma sensu ich szukać, bo i tak nie zamierza ich badać bez wyszkolonego oddziału żołnierzy, lub najemników, a i przydałby się drugi, albo dwóch, lub tech egzerchów. Nie ma póki co o tym myśleć, kiedy równie dobrze mogą nie przeżyć zimy.
  -Jeśli macie jakieś propozycje, lub pytania to śmiało. Nie gryzę jak ta szlachta, która w drodze ewolucji zgubiła gdzieś jaja. – Ten ostatni tekst miał na celu rozluźnienie osoby, która ma dowodzić żołnierzami dziewczyny. W końcu każdy mądry wie że wojsko nigdy nie dogadywało się z szlachtą, ponieważ mają całkiem inne poglądy na temat wojen i sporów, bo to nie wysoce urodzeni muszą w nich umierać.
Ilość słów: 949

Awatar użytkownika
Kociebor
Narrator
Posty: 168
Lokalizacja: Gliwice
Miano: Kociebor
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Narrator: Eirlys
Na sesji: Tak

pt wrz 21, 2018 10:25 pm  

Narrator

  Została posłusznie wysłuchana przy czym wyglądało na to że służka słucha uważniej wpatrzona w nią jak w obrazek. Świeżo wybrany dowódca będący w gruncie rzeczy podoficerem miał zaś nieco bardziej luźne podejście. Tym bardziej gdy usłyszał rozkazy jego wzrok zdawał się mówić – Kto by się spodziewał. –
  Tak więc gdy tylko Misaki pozwoliła im w końcu mówić odezwał się pierwszy – Dowódco, tak zrobimy ale jeśli mam być szczery to nic nie zdziała. Zabójca nie podejdzie od portu a od tyłu prześlizgnąć się to żaden problem. Inna sprawa że dwójka naszych ludzi nic nie zdziała. Jest nas 8 więc na drugą zmianę zostanie 5 osób, ciężko to będzie podzielić a chłopakom pół dobowe patrole się nie spodobają. Jeśli mam coś polecić to postawić ostrokół i zredukować patrol w porcie do jednej osoby drugą do wioski na patrole mniejsze. Zrobić tak 4 warty. Zmiana wioski z portem w parach co dwa dni. Chłopaki resztę czasu będą w gotowości i będą w lepszej kondycji. Jeśli serio wyślą tutaj zabójcę z dobrym wyszkoleniem potrzebne będą czułe zmysły choć i tak uważam że jest nas za mało. – dodał patrząc się na nią jakby chcąc zapytać czy i ona ma dość jaj by stawać na taką walkę. Po chwili dodał – I jeśli zamierzasz sprowadzać tutaj szczury z lądu to sprowadź też ludzi z Cesarstwa bo miejscowi się zbuntują. Może transporty są po cichu blokowane ale osadników u ojca znajdziesz a kilku moich starych znajomych co skończyło służbę szuka pracy. Będziesz miała jeszcze 8 osób pod bronią i tak możesz coś zdziałać. Weź też pod uwagę że jeśli chcesz gadać z Hawiarami to lepiej by nie uznali że jesteś słaba bo zaczną dyktować swoje warunki jak chcą. – popatrzył na nią bystrze.
  Mayumi w tym czasie analizowała dziennik położony nieco dalej na jednej z półek sprawdzając szybko finanse. A przynajmniej stan teoretyczny. A ten nie był zły ale za dobry też nie. Mieli 13 koron, 6 szylingów i dobre 40 pensów. Majątek to to nie był. Po zdaniu sprawozdania podliczyła drugi dziennik oznajmiając że zapasy są na wyczerpaniu i w zasadzie to mają ledwo tyle by starczyło na zasiewy i ubywa. Zwierzęta gospodarcze na wyczerpaniu jeśli zjedzą więcej hodowla przestanie istnieć. Ludzie kupują co się da od myśliwych i sami kłusują po lasach. Reszta łowi co się da. Na mięsie i rybach pociągną jakieś dwa tygodnie ale już wcześniej przetrzebili wszystko i w zasadzie zostają głównie ryby a dobrych łodzi rybackich z tego co ma spisane są dwie, jedna pozostała stoi na mieliźnie. 4 tratwy z kormoranami do połowów nie pływają na razie bo w okolicach wyspy jest mało co żywności i tyle co dla rybaków i ich kormoranów starcza a i tak ponoć część zwierząt stracili bo im je zagryzły łasice przywiezione dwa pokolenia temu z kontynentu które mnożą się na potęgę. Trzeba zakupić co najmniej 4 korce ryżu albo innego zboża zanim zniszczą zasiewy zjadając przeznaczony nań ryż. Z 10 wieprzów na ubicie też się przyda ale to mniej potrzebne póki są myśliwi. Bardziej ważne to jakieś 80 kur kupić i uzupełnić kurniki i dla nich kolejny korzec zboża.
  Po chwili dodała że bez wychodzenia do portu stan wygląda tak jak wcześniej przedstawiła czyli 2 sprawne jednostki rybackie o długości 10 metrów. Jedna taka na mieliźnie. 4 bambusowe tratwy rybaków z kormoranami i jest też statek którym przypłynęli będący małą kogą. Jest chyba największy i ma odpowiednią nośność przynajmniej na razie. Długość jakieś 20 metrów. Jego stan też najlepszy. Nie sądzi żeby od wczoraj coś się zmieniło. Posłusznie czekała na dalsze instrukcje.
  Patrząc na jej służalcze zachowanie Podoficer uśmiechnął się lekko rozbawiony ale jego twarz nie zdradzała co konkretnie pomyślał. Choć czego nikt nie mógł się domyśleć to było to porównanie służki do grzecznie wychowanego kota jego dowódczyni. Ten obraz nieco go rozbawił.
Ilość słów: 769

Awatar użytkownika
Misaki
Człowiek
Posty: 13
Lokalizacja: Stryków/Łódź
Miano: Misaki
Pochodzenie: Cesarstwo Czterech Wysp
Karta Postaci: http://www.novrahi.pl/viewtopic.php?f=14&t=177
Narrator: Kociebor
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 10/10
Korony: 194
Szylingi: 3
Pensy: 70

pt wrz 21, 2018 11:55 pm  

  Po wysłuchaniu swoich ludzi była pewna jednego. Nadal brakuje jej doświadczenia, bo co z tego że ma wiedzę książkową gdy nie potrafi jej wykorzystać w odpowiedni sposób. Niby ma trochę doświadczenia bitewnego, ale to nie to samo co zarządzanie żołnierzami i wyznaczanie im patrolów, kiedy na dodatek ma się braki kadrowe.
  – Rozumiem. – Pokiwała głową i przeanalizowała słowa dowódcy żołnierzy i w końcu zaakceptowała je. -Idealnie. Widać że nadajesz się na dowódcę i będziesz w tym o wiele lepszy ode mnie. Oddaję w twoje ręce wszelkie decyzje odnośnie zarządzania naszymi żołnierzami. Jednak nie wiem czy powinniśmy ściągać kolejnych mieszkańców. Przy naszym zasobach żywności może być to nie lada problem. Z drugiej strony większa ilość żołnierzy przydałaby się w razie rozmów z Hawiarami. Jednak zgodnie z raportem Mayumi mamy maksymalnie dwa tygodnie na zdobycie zapasów żywności, po czym ludzie zaczną głodować. Jednak najlepiej byłoby w dwa, maksymalnie trzy dni. Skoro tak źle stoimy z zapasami to będę musiała jak najszybciej wyruszyć na kontynent. – Wstała z swojego krzesła, po czym otworzyła małą skrzynię podróżną z kopa. Nie była zadowolona z tej całej sytuacji. Spodziewała się że będzie co chwilę napotykała jakieś problemy, ale nie że od razu na samym początku i to takie poważne.
  -Dowódco. Skoro sytuacja wygląda jak wygląda to od razu wyruszamy na kontynent. Zostaw w wiosce tylu, ilu uważasz za wystarczające, a reszta niech się pakuje. – Odwróciła twarz do swojej służki. -Ty zostaniesz w wiosce i będziesz miała na nią oko. Jak mnie nie będzie to mnie zastępujesz i tym samym twoje słowa są moimi słowami. Chciałabym abyś podczas naszej nieobecności dowiedziała się więcej na temat pól uprawnych. Jak widać coś jest nie tak skoro muszą co roku kupować żywność od handlarzy. Jest ich na tyle dużo że nie powinni narzekać na brak rąk do pracy, więc to albo wina ich sposobu uprawy, albo mają nieodpowiednią odmianę ryżu jak na te warunki, albo jest problem w glebie lub wodzie. Niestety nie mamy chyba nikogo kto znałby się na roślinach, ale może mieszkańcy będą coś wiedzieć. Szczególnie ci w podeszłym wieku. – W międzyczasie do kufra wrzuciła wszystkie oszczędności wioski i swoje w oddzielnych mieszkach. To samo zrobiła z swoim notesem i przyborami do pisania. Na sam koniec stanęła przy zbroi.
  -Pan Dowódca już może odejść. – Odczekała aż ten wyjdzie, po czym przebrała się w bardziej wygodne ubrania. -Powinnam wziąć swoją zbroję, ale zapewne i tak by mi się tam nie przydała. – Dlatego jedyne co zrobiła to wzięła w ręce swoje dwa miecze i przymocowała je tkaniną do kuferka. -To chyba wszystko co jest mi potrzebne. Mayumi, niech ktoś załaduje na statek jedzenia na trzy dni. Planuję wrócić w ciągu dwóch, ale nigdy nic nie wiadomo. – Jeszcze na chwilę się zatrzymała i przemyślała czy zabrała wszystko, czego potrzebowała. W pewnym momencie wpadł do jej głowy ciekawy pomysł i z półki na książki wyciągnęła tą o uprawie ryżu. Takich tworów w jej domu rodzinnym było pełno, jak przystało na klan, który przewodził Ministerstwu Ziemi. Teraz będzie miała zajęcie na te kilkanaście godzin podróży statkiem.
  -Jeśli to wszystko to mogę się zbierać. Chłopaki powinni szybko się ogarnąć, więc nie mogę pozwolić im czekać na siebie. Chociaż jeszcze musimy i tak poczekać na jedzenie. – Mówiła sama do siebie, jednocześnie kierując się ku wyjściu z domostwa niosąc ze sobą swoje rzeczy.
Ilość słów: 675

Awatar użytkownika
Kociebor
Narrator
Posty: 168
Lokalizacja: Gliwice
Miano: Kociebor
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Narrator: Eirlys
Na sesji: Tak

sob wrz 22, 2018 11:45 am  

Narrator

Spoiler:
Na przyszłość dialogi wstawiaj w znacznik [/dialog] tak mamy mniej więcej przyjęte.

  Podoficer słysząc pochwałę aż popatrzył się zaskoczony wybałuszając oczy. Do tej pory ledwie przekazywał rozkazy i miał takie wyszkolenie by dowodzić małym oddziałem ale tego się mimo wszystko nie spodziewał. Wszak był z gminu i nie mógł liczyć na awans i to stało właśnie za wysłaniem go tutaj. I do diabła czy właśnie ktoś wyższy rangą i statusem nazwał go lepszym. Pal licho płeć co tu się właśni wydarzyło. Jego usta otwarły się w niemym grymasie słysząc to. Był niczym ryba wyciągnięta z wody. To już bardziej spodziewał by się kary za niesubordynację a tutaj ktoś powierza mu całość obowiązków. Mimo że zmiana w praktyce niewielka bo i tak rozpisywał chłopakom zmiany to efekt psychologiczny ogromny.
  Wykrztusił z twarzą jakby zobaczył ducha – Dziękuję pani. Co się zaś tyczy ściągania ludzi mówiłem o przyszłym czasie. – ktoś właśnie dał mu szansę na coś czego z powodu urodzenia nie mógł zrobić od kilku lat służby po czym ukłonił się nisko.
  Wysłuchał tymczasem jej kolejnego monologu. Cóż mówiła z sensem, no pod kimś takim to można było pracować. Ale aż sam do końca nie mógł uwierzyć. Znaczy słyszał plotki i wgl... że córka Głowy Rodu jest jakaś inna, o sypianiu z służącą też wiedzieli chyba wszyscy ale nie było to nic nowego poza płcią. Ile razy to służki grzały panom łoża. Jeśli wszak nie były zamężne to co to za problem a kobieta z kobieta co to za różnica. W zasadzie nawet lepiej, dzieci z tego nie będzie, jak która postanowi się wydać to w zasadzie niezbrukana. A jak zostaną starymi pannami to cóż zrobić takie życie i tak kobiet było więcej niż mężczyzn. Inna zupełnie kwestia że szlachta to nie jego liga i nie przeszło by mu przez myśl zalecać się do kogokolwiek z nich. A do niejakiej Mayumi uczuć żadnych nie żywił i miał swoją wybrankę. Patrzył więc dalej zszokowany jakby nie za bardzo do niego dotarło co się właśni stało.
  Gdy skończyła mówić rozkazy odparł szybko – W takim razie w wiosce zostawię sześciu ludzi ja i jeden z chłopaków co wyciągną losy zaokrętujemy się za kwadrans. I tak jest już wychodzę! – zasalutował a minę miał jakby ktoś mu właśnie dał z 20 mieszków złota i prosiaka na obiad. Gdy tylko zamknęły sie drzwi dało się słyszeć jak spokojny chód zamienił się w bieg a z odległości jakiś 10 metrów z koszar dało się słyszeć głośne – Okurwa okurwa okurwa, a ja myślałem że utknę jako podoficer do końca życia. Stawiam chłopakom po służbie po dwie flaszki. Może kupie coś jak pojedziemy do tej Śnieżnej Przystani. – potem zaś dało się słyszeć jakby podskoki tańca radości przerwane trzaskiem i walnięciem w jakić drewniany mebel który zaliczył zaraz potem bliskie spotkanie z podłogą. Chwilę potem wywiązał się dialog – Shiro kurwa uspokój się i mów co się stało. Wieści z lądu? Twój przyszły Teść zgodził się na ślub czy ki chuj? – na co ten odparł – Nie ale jestem o krok bliżej do tego. – po czym głosy ściszyły się i przestały być rozpoznawalne.
  Co się zaś tyczy zawartości kufelka to łącznie ze swoimi prawie 200 kornami dysponowała 213 kornonami 3 szylingami i 70 pensami. Całkiem niezły budżet z tym że musiał jej starczyć na dłużej. Mayumi w tym czasie podziwiała ją podczas przebierania się lekko zarumieniona. Gdy została sama wyszeptała – Dziękuję Misaki. Zrobię wszystko co w mojej mocy by dowiedzieć się co się stało i jak najlepiej zając się wioską. Jeśli zaś chodzi o zapasy na te trzy dni to niestety nie mamy za bardzo co wydać poza kilkoma suszonymi rybami. Damy radę wydać na jakiś jeden dzień a resztę musicie kupić na kontynencie. I tak mamy za mało... I.. I... proszę wróć cała.. Boję się co może tam cię spotkać..
  Zabrała więc książkę i ruszyła z swoimi rzeczami ku wyjściu. Nim to zrobiła Mayumi nagle przytuliła ją mocno od tyłu. Chwilę potem wybiegła najpewniej po jedzenie. Gdy zaś Misaki wyszła ze swoimi tobołkami przed swoje lokum przed zrobionymi na prędce w magazynie portowym koszarami stał już Dowódca Shiro i jego ziomek. Dyskutowali o czymś cicho i ciężko było wyłapać co to. Przy sobie mieli ledwo małe woreczki z rzeczami osobistymi. Za dużo nie potrzebowali. Gdy ją zobaczyli ruszyli ku niej i wskazali ręką na niesione przez nią rzeczy z niemym zapytaniem – Zanieść? – w tym czasie nieco dalej w porcie stał trzeci żołnierz i siedział na molo. Grał na liściu bambusa i gapił się w morze. Nudna robota nie ma co, wzrokiem co jakiś czas dokładniej omiatał okolicę.
  Ponad dachem koszar/magazynu widoczny był żagiel dźonki którą to przypłynęli. Nie wyglądała najgorzej i była średniej długości. Powinna spokojnie wystarczyć na podróż. Na jej pokładzie było 3 marynarzy któży już chyba od strażnika w porcie wiedzieli co się kroi i szykowali się do rejsu. Albo ów Shiro zdołał już ich poinformować osobiście. Tego nie wiadomo... Statek był gotowy...
  Pogoda była całkiem niezła. Nie było widać co prawda kontynentu ale na horyzoncie płynął jakiś okręt zachodniego typu. Prawdopodobnie koga. Można było sie w zasadzie na niego nawigować jako że płynął na północ.
Ilość słów: 1038

Awatar użytkownika
Misaki
Człowiek
Posty: 13
Lokalizacja: Stryków/Łódź
Miano: Misaki
Pochodzenie: Cesarstwo Czterech Wysp
Karta Postaci: http://www.novrahi.pl/viewtopic.php?f=14&t=177
Narrator: Kociebor
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 10/10
Korony: 194
Szylingi: 3
Pensy: 70

sob wrz 22, 2018 1:58 pm  

  Chłopak cieszył się jak głupi, gdy Misaki go awansowała. Chociaż z drugiej strony nie był to żaden awans, bo po prostu nazwała go dowódcą i powierzyła mu wolną rękę co do zarządzania żołnierzami. Nic wielkiego, ale z tego co można było usłyszeć to wiele to znaczyło dla niego, jak i dla jego przyszłego ożenku. Na pewno tym samym zapewniła sobie że chłopak będzie jej wiernie służył, a gdy sytuacja w wiosce się ustabilizuje to zaproponuje mu udanie się do Cesarstwa i pomoże mu w przekonaniu teścia do oddania ręki swojej córki, a dodatkowo zaproponuje im mieszkanie na wyspie do niej należącej. Na wszystko jednak przyjdzie pora.
  Gdy już się spakowała, usłyszała słowa podziękowania za zaufanie skierowane w jej stronę, oraz zapewnienie że wszystkim się zajmie. -Wrócę. Muszę wrócić. Inaczej nasz ród upadnie, gdy trafi on w ręce mojego głupiego brata. – Uśmiechnęła się do dziewczyny, po czym poczuła jak ta się do niej przytula. W końcu jednak Mayumi ruszyła przodem, a Misaki wyszła tuż za nią. Przed budynkiem już stał dowódca i drugi żołnierz. Od razu podeszli do niej z zamiarem pomocy w noszeniu swoich rzeczy. -Będziecie mogli nosić moje rzeczy, jak uda wam się mnie pokonać podczas sparingu. – Minęła ich i od razu skierowała się na statek, gdzie marynarze już przygotowali się do wyruszenia. Pozostało im jedynie poczekać na dostawę jedzenia i mogli wyruszać. Po wejściu na pokład od razu wrzuciła swoją skrzynkę do kajuty, natomiast miecze wsunęła za pas kimona.
  -I żeby nie było. Nie wiemy co się może zdarzyć, dlatego jeśli tylko zauważę że ktoś z was coś pije, lub korzysta z innych środków odurzających to po powrocie czeka go piekło. Będziecie prosić, aby zwolniono was z służby, abyście mogli wrócić do swoich matek i móc im się wypłakać w spódnicę. – Sama Misaki natomiast usiadła w jakimś wygodnym miejscu na pokładzie z wzrokiem skierowanym na dziób statku. Pogoda zapowiadała się nieźle, ale ma ona to do siebie że może się zmienić w ciągu minuty o sto osiemdziesiąt stopni. Przy okazji przypomniała sobie o czymś. Wskazała na drugiego żołnierza, który z nią płynął. -Tak przy okazji podaj mi swoje imię i marynarze także by mogli. Nie lubię się zwracać do ludzi na "ej, ty". Wy tak samo możecie mi mówić po imieniu, nie obrażę się. – Gdy już mieli to za sobą, a i jedzenie zostało dostarczone wydała rozkaz do wypłynięcia w kierunku Śnieżnej Przystani.
Ilość słów: 481

Awatar użytkownika
Kociebor
Narrator
Posty: 168
Lokalizacja: Gliwice
Miano: Kociebor
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Narrator: Eirlys
Na sesji: Tak

ndz wrz 23, 2018 11:06 am  

Narrator

  Mayumi na jej słowa uśmiechnęła się szeroko. Pocieszyło ją to choć kącik jej ust zdradzał że liczyła na coś odrobinę bardziej osobistego. Mimo to w jej oczach była czysta radość. Tak czy inaczej ruszyła przodem po jedzenie.
  Po jej słowach na temat sparingu rozległo się ciche przytaknięcie – No jak sobie pani życzy. – widać nie za bardzo chciało im się dokładać roboty. Wyglądało jednak na to że bardziej boją się sparingu. Misaki miała swoją renomę i nikt nie zamierzał jej podważać i ryzykować. I tym bardziej by dokładać sobie roboty. Wzruszyli ramionami i ruszyli za nią równym krokiem obok siebie. Shiro lekko po prawej a nieznany żołnierz po drugiej. Co ciekawe teraz mogła zobaczyć ich ekwipunek i ten sporo się różnił. Shiro nosił przy sobie Kodachi ale na nodze widziała dwa Kaiken po przeciwległej stronie. Co ciekawe cztery Bō-shurikeny znajdowały się przywiązane materiałem do wewnętrznej strony pancerza. Wyglądały jednak na zniszczone a obecny dowódca nie wyglądał na ninja. Z drugiej strony proste metalowe szpile nie były trudne do wykonania ani drogie. Zapewne nie miał wyjścia. Inne podejście reprezentował drugi żołnierz. Ten miał na plecach coś rzadko spotykanego a mianowicie muszkiet. I to nie byle jaki bo wyglądało na to ze zastosowano kilka poprawek a amunicję stanowiło kilka przygotowanych paczuszek maści strzelniczej w formie cylindrów. Miał też woreczek z kulami u boku ciała i Kaiken. Ale modyfikacje muszkietu były interesujące bo typowo zachodnie. Muszkiet miał wąski bagnet w formie szpili i jakiś zestaw powyginanych drutów mających chyba ułatwić celowanie. W tym celu prawdopodobnie służyła też zawieszona pod lufą mała szara taśma. Zamek skałkowy rzucał się w oczy jako że była to nowa technologia. Cóż wychodziło na to że na uzbrojenie swoich ludzi nie mogła narzekać. Widać ojciec dał jej jednym z lepszych na podorędziu i porządnie ich uzbroił. Co ciekawe podczas wcześniejszego rejsu broń była pochowana w skrzyniach więc nie miała jak się z nią zapoznać. Wracając jednak do szczegółów anatomicznych Shiro był wysoki i miął czarne włosy i równie ciemne oczy prawie że czarne. Drugi żołnierz za to nie wyglądał na czystej krwi Cesarskiego. Świadczyły o tym szare oczy a stosunkowo małym skosie. Włosy jednak miał czarne jak smoła jak większość Cesarstwa. Był niższy niż dowódca o kilka cm ale on oboje byli dość wysocy mając powyżej metra 1,80.
  Weszła na pokład i udała się do kajuty. Przez tydzień nic za bardzo się tutaj nie zmieniło. Szybko ułożyła swoje rzeczy i z mieczami u pasa kimona stała na mostku. Jej odezwa odnośnie abstynencji spotkała się niemym smutkiem. Drugi z żołnierzy zapytał tylko długo zastanawiając się jak zwrócić się do Misaki – Pani ale kupować możemy na później? Nie pić tylko przywieźć sobie coś z powrotem. Ponoć mają tam lepszy alkohol, ojciec mi tak mówił. Po służbie się napijemy, zlitujcie się mości panienko. – jego odezwa spotkała się z błagalnym wzorkiem marynarzy i Dowódcy skierowanym w jej stronę. Ich wzrok mówił zlituj się daj się choć po powrocie nachlać. Przez chwilę mogła poczuć się jakby otoczyły ją proszące o jedzenie koty.
  Załoga i żołnierze wszak przedstawili się skłaniając się od żołnierza zaczynając. – Starszy szeregowy Noraki. – Potem marynarze. Zaczął najniższy z nich, o dziwnym krzywym nosie i brązowych oczach i postrzępionych włosach czarnych jak u większości Cesarskich. – Yo, kapitan – potem kolejny z nich szczupły jak jakiś patyczak a też nie wysoki jakieś 1.6 metra o brązowych włosach przechodzących u nasady w ciemniejsze. Oczy miął o dziwo zielone. – Starszy majtek Ryō – po nim zaś pojawił się na pokładzie zajęty wcześniej ożaglowanie najwyższy z nich i całkiem wysoki a nieźle zbudowany – Majtek, Kōsuke – wyglądali na całkiem dobrze wyszkolonych i chętnych do wypłynięcia w morze. Chyba pobyt w przystani przez ten tydzień nieco ich znudził. Na jej słowa o tym by każdy do niej mówił po imieniu skinęli głowami i odparli – Tak jest Panienko Misaki. – Chyba nie było to dla nich takie proste zwracać się całkiem nieformalnie.
  Jedzenie zostało po chwili dostarczone przez Mayumi w towarzystwie jakiś dwóch mieszkańców. Statek chwilę potem odcumował a Mayumi jeszcze długo stała na pomoście i patrzyła jak odpływają. Dwójka mieszkańców odeszła po kilku minutach podczas gdy ona stała i stała aż statek zrobił się malutki. Wyspa oddalała się a statek rozpędzał się. Gy tylko wyszedł z cienia wyspy w żagle uderzył mocny wiatr. Także prąd był mocno wyczuwalny. Statek przyśpieszył mocno co obrazowało porównanie szybkości zmniejszania się wysepki. A statek który płyną na horyzoncie był coraz bliżej. Kontynentu wszak jeszcze widać nie było. Czekało ich jeszcze kilkanaście godzin drogi. Mogli się zrelaksować. Jeden z marynarzy zastanawiał się czy nie wyrzucić jakieś sieci a nuż coś złapią ale czas gonił. Więc po rozmowie z 'kapitanem' zaniechał tego. Ciężko było w sumie nazwać Yo kapitanem gdyż pływał ledwie łupinką. Karawela za to wydawała się teraz większa niż wcześniej.
Ilość słów: 968

Awatar użytkownika
Misaki
Człowiek
Posty: 13
Lokalizacja: Stryków/Łódź
Miano: Misaki
Pochodzenie: Cesarstwo Czterech Wysp
Karta Postaci: http://www.novrahi.pl/viewtopic.php?f=14&t=177
Narrator: Kociebor
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 10/10
Korony: 194
Szylingi: 3
Pensy: 70

ndz wrz 23, 2018 1:08 pm  

  W drodze na statek Misaki mogła po raz pierwszy obejrzeć rynsztunek swoich żołnierzy. U Shiro zwróciła szczególną uwagę na Bō-shurikeny, które miał przymocowane do pancerza. W jej głowie od razu zaświtała myśl że można by na bazie tego stworzyć pancerz, który ważyłby mniej i na dodatek nie byłby sztywny, co pozwalałoby założyć go w o wiele krótszym czasie niż pełną zbroję. Z kolei, gdy spojrzała na drugiego żołnierza od razu zainteresował się jego muszkietem. Sama nigdy nie miała takiej broni w rękach, ale czytała o nich trochę. Nie były one zbyt popularne, ale Misaki widziała w nich przeogromny potencjał. Nawet jeśli przeładowanie go zajmuje trochę czasu to przeciwnik nie ma możliwości uniknięcia lecącej kuli, a na dodatek obecne zbroje przeważnie nie są w stanie w pełni zatrzymać nadlatującego pocisku. Gdyby tylko zrobić coś z czasem ładowania, to niewielki oddział muszkietów mógłby z łatwością pokonać o wiele większe oddziały piechoty. Gorzej oczywiście by to działało na kawalerię, ale i na to znalazłoby się sposób.
  Gdy już ogłosiła wszystkim że panuje zakaz spożywania alkoholu na czas wyprawy wszystkim miny zrzedły. Jednak była na to gotowa i lekko się uśmiechnęła. -Spokojnie. Oczywiście że możecie kupić, sama nawet planuję kupić jakiś niewielki zapas. – Zaśmiała się w ich stronę, a następnie wysłuchała co mają do powiedzenia, oraz czekała na ich imiona. Gdy już wszyscy się przedstawili ostatni raz spojrzała na oddalający się ląd. Czeka ich kilkanaście godzin drogi w jedną stronę dzięki sprzyjającym prądom. Powrót jednak będzie trochę dłuższy, ale to nadal tylko kilka godzin więcej. Skoro ma trochę czasu to mogła na spokojnie usiąść i przemyśleć swoje następne kroki. Oprócz zakupu jedzenia w Śnieżnej Przystani liczyła też na nawiązanie współpracy. Jednakże był jeden problem, a dokładnie język. Chociaż znała podstawy porozumiewania się to może to nie wystarczyć na dłuższą metę, dlatego powinna znaleźć takiego kupca, który zna Cesarski na trochę wyższym poziomie. Skoro Cesarstwo nałożyło na jej wyspę embargo to musi znaleźć przyjaciół po za Cesarstwem, a najlepszym miejscem będzie właśnie Śnieżna Przystań, ponieważ nie mieści się ona daleko od wyspy. Gdy już uporządkuje sprawy bieżące z brakiem pożywienia i brakiem handlarzy to zajmie się pierwszą reformą budowlaną, a dokładniej to chodzi o port i jego wyposażenie. Gdyby sprowadzić dwa prawdziwe statki z pełną załogą i uzbrojeniem to nie musieliby się bać ataków ze strony piratów i innych pomniejszych szajek. Dodatkowo lepszy port pozwalałby przyjmować o wiele większe statki kupieckie, które z czasem powinny zacząć do nich witać. Jest to jednak coś co wymaga nie małych pieniędzy i siły ludzkich rąk. Jest to jednak możliwe do zrobienia, jeśli uda się jej dogadać w Śnieżnej Przystani. Możliwe że wspomogliby ją w tym przedsięwzięciu w zamian za brak cła dla kupców pochodzących z tego miasta. Szczegóły jednak omówi z handlarzem, którego spotka już na miejscu.
  W międzyczasie co chwilę zerkała na muszkiet posiadany przez Norakiego. -Noraki! – Zawołała do chłopaka i gestem reki kazała mu podejść. -Wiesz może czy produkcja takiego muszkietu jest ciężka i droga? Zastanawia mnie czy nie dałoby się stworzyć oddziału, który posługiwałby się nimi zza palisady, albo muru. Oraz czy dużo czasu zajmuje załadowanie go. – Miała już w głowie pewien pomysł. Oddział taki składałby się z grupek po trzy osoby. Grupka taka składałaby się z strzelającego, podającego, oraz ładującego. Dodatkowo na jedną grupkę przypadałyby trzy muszkiety. Dzięki takiemu ustawieniu nie byłoby opóźnień w strzelaniu na przeładowanie broni. Początkowo myślała o pominięciu podającego, ale trzeba pamiętać że wystrzał zajmuje mniej czasu niż załadowanie i pojawiłoby się niewielkie opóźnienie. Dodatkowo cały oddział nie strzelał by w jednym momencie a z niewielkim opóźnieniem pomiędzy pododdziałami w które wchodziłoby kilka grupek. Miałoby to na celu nadanie efektu nieprzerwanego ostrzału co mocno wpłynęłoby na psychikę przeciwnika. Jednakże wyszkolenie takiego oddziału wymagałoby kilku miesięcy ćwiczeń, które nie byłyby darmowe bo wykorzystywałyby amunicję.
Ilość słów: 806

Awatar użytkownika
Kociebor
Narrator
Posty: 168
Lokalizacja: Gliwice
Miano: Kociebor
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Narrator: Eirlys
Na sesji: Tak

ndz wrz 23, 2018 11:45 pm  

Narrator

  Załogę uspokoiło potwierdzenie że mogą kupić alkohol. W odpowiedzi na jej uśmiech wszyscy nieśmiało się uśmiechnęli lekko zaskoczeni ale już mniej. Powoli acz skutecznie kupowała ich uznanie. Po zapytaniu o imiona wszyscy wrócili do pracy. Noraki na prośbę Kapitana stanął na dziobie o obserwował. W zasadzie to samo czyniła Misaki ale o ile ona skupiła się nad myśleniem Noraki patrzył w horyzont jak czujny drapieżnik. Oparł się wygodnie o maszt i patrzył i patrzył. I tak przez kilka dobrych minut jego twarz nawet nie drgnęła. Zdawał się wyłączyć się. Przez chwilę zdawało się iż biedak zszedł na zawał ale nagle ziewnął podrapał się po głowie i poszukał czegokolwiek na czym może się usadowić. Rozejrzał się i zapytał kapitana gdzie mają wiadra po czym wziął takowe. Widząc że Misaki w zasadzie też stoi i myśli przez analogie do tego że przecież nogi będą boleć po tych kilku godzinach stania po chwili wrócił po jeszcze jedno. Obrócone do góry dnem postawił obok niej nie ośmielając się odezwać po czym poszedł bardziej na dziób i usiadł na swoim dając jej przykład co można z nim zrobić nie ośmielając się nawet zaproponować komuś szlachetnie urodzonemu takowego miejsca. Wszak jeśli sama tam usiądzie to nie będzie jego wina. On tylko przyniósł wiadro. Shiro w tym czasie zniknął pod pokładem, zapewne idąc spać... Podczas gdy Misaki miała prowizoryczne łoże w swojej kajucie reszta miała wąskie hamaki w ładowni. No poza kapitanem, ten miał ciasną prycze ale praktycznie i tak podczas rejsów z niej nie korzystał. Stał przy sterze i nie myślał od niego na długo odchodząc zawczasu blokując go na te krótkie wypady linką. Marynarze krzątali się bawiąc z żaglem ale aż tyle roboty nie było. Więcej czasu zajmowało im porządkowanie pokładu, zwijanie do porządku kotwicy i zastanawianie się jak dokuje się na kontynencie. Nikt z nich nie był tam jeszcze i nie taką jednostka. Prędkość statku była jednak niezła. Porze zdawało się być bezkresne a wyspa była niezmiernie daleko. Marynarze wyrzucali co jakiś czas log i liczyli czas. Noraki w tym czasie zamarł na wiadrze i patrzył i patrzył. Byłby idealnym gargulcem na jakimś budynku.
  Jej rozmyślania skupiły się w tym czasie wokół najbliższych działań, z taką prędkością będą raz dwa na miejscu. Problemem był język i choćby próba skontaktowania się z ludźmi na miejscu. Ona znała język podstawowo a na miejscu mogło być trochę krucho. Liczyła na kontakt z kimś kto zna jej język rodzimy i umożliwi im to lepsze porozumienie się. Po zastanowieniu się nie powinno być z tym problemu bo w Jaksarze importowano Cesarskie ryby na masową skalę i handel z nimi był popularny, przynajmniej w porcie. Sporo zachodnich też służyło na okrętach Cesarstwa. Załogi bardzo często były mieszane a w miastach portowych nie raz trafiały się całe knajpy dla ludzi spoza Cesarstwa. Takie mały osady kultury kontynentu w tym tak innym od ich świecie.
  Co się tyczyło remontu portu, ten nie powinien stanowić problemu ale nawet obecny był w stanie przyjąć całkiem spore jednostki poważnym problemem był jednak dobrego kotwicowiska i osłony przed falami. Z całą pewnością Śnieżna przystań miała środki i zasoby na budowę tego lecz pojawiały się problemu z opłacalnością. Pomysł z brakiem ceł był bardzo kuszący ale wymagał zgody cesarza. Wiele jeszcze trzeba było ugadać i policzyć. Ale na to przyjdzie czas na miejscu.
  Zerkając na Muszkiet postanowiła zawołać stojącego na dziobie szeregowego. Ten do tej pory zamarznięty w formie gargulca na wiadrze w sporym zgarbieniu ożył natychmiast. Rozejrzał sie w obie strony i podszedł do Misaki. Skłonił się i wydukał – Tak jest Panno Misaki, o co chodzi... – był nieco zdystansowany i wydawał się spłoszony. Słysząc pytanie zasępił się nieco. Po chwili namysłu odparł – Na pewno Droga i z tego co wiem trudna. Ojcu panienki przywoził je z lądu mój ojciec. Mówił że trzeba stalowy pręt okuwać stalą a potem jeszcze zamek i leże lufy. Drogo to wychodzi o ciężko o taką stal. Z tego co wiem robią takowe na kontynencie. Ten tutaj jest z Kinkengardu z tego co słyszałem. Nie wiem jakimi funduszami dysponuje panienka ale będzie to raczej drogie. Klasyczne łuki też są skuteczne a tańsze i łatwiej o amunicję. – potem zrobił wdech i jakby zastanawiał się czy coś powiedzieć. Dopiero po chwili wydukał – Z tym ładowaniem to zależy. Jakbym robił to podręcznikowo to długo. Ale ojciec mnie nauczył jak to się robi szybciej i trochę uczył mnie alchemi. To wystarczy zrobić maść strzelnicza w dobrym kształcie. – pokazał cylinder – O i wsadzić do lufy i przybić kulą. O i gotowe i tylko zamek jeszcze. – zademonstrował ładowanie po czym nabitą broń wycelował przed siebie i nacisnął spust. Pocisk pomknął nad wodą i sto metrów dalej zrobił głośne plusk. Całość zajęła jakieś 35 sekund. Po chwili zaś wyjął z tobołka woreczek z czarną substancją. Czarnym prochem i zademonstrował ładowanie. Tak zajęło to jakieś 4 minuty.
  Miała już w głowie ułożony plan strzelanie ale czy wypali pozostawało tajemnicą. Niestety na ten temat nie miała wiedzy. Czas jednak leciał i leciał jej nad rozmyślaniami. Jeśli chciała coś poczytać teraz miała czas gdyż było już po południu i do zmierzchu bliżej niż dalej a powinni dotrzeć nad ranem.
Ilość słów: 996

Awatar użytkownika
Misaki
Człowiek
Posty: 13
Lokalizacja: Stryków/Łódź
Miano: Misaki
Pochodzenie: Cesarstwo Czterech Wysp
Karta Postaci: http://www.novrahi.pl/viewtopic.php?f=14&t=177
Narrator: Kociebor
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 10/10
Korony: 194
Szylingi: 3
Pensy: 70

pn wrz 24, 2018 8:01 pm  

  Misaki bez słowa przyjęła wiadro od żołnierza i usiadła na nim, aby w ciszy rozmyślać. W końcu zawołała Norakiego i wypytała o muszkiety, ich opłacalność i czas przeładowania. Nie sądziła że zajmuje to aż tyle czasu i była z tego powodu bardzo niezadowolona. Jeśli kiedyś będzie miała możliwość to na pewno zatrudni odpowiednie osoby, aby te próbowały rozwinąć te technologię. Patrząc na prędkość wystrzału to nawet Drugi mógłby mieć problem z uniknięciem tego, ponieważ nie miałby nawet czasu na wykorzystanie jakiegoś zaklęcia. -Dzięki Noraki za pomoc. Myślę aby kiedyś utworzyć cały oddział uzbrojony w muszkiety, ale jak widać muzę dopracować swój plan, skoro przeładowanie trwa aż tyle czasu, a na dodatek uzbrojenie wymagałoby tak dużego nakładu finansów. Na mnie jednak już pora, muszę jeszcze spędzić trochę czasu nad książką odnośnie upraw ryżu. Kto by się spodziewał że będę się doszkalała w takich tematach. – Westchnęła zmęczona wstając z wiadra. -Mogłam sobie znaleźć jakąś kochankę rolniczkę, wtedy ona by się tym zajmowała, a nie ja. – Zaśmiała się na własne słowa, po czym udała się do swojej kajuty.
  Rozejrzała się po pomieszczeniu, po czym od razu wzięła do ręki książkę i usiadła na łożu. Miała mało czasu, a musiała jak najlepiej poznać sposoby uprawy tego zboża, który jest fundamentem kuchni Cesarskiej. Zastanawiała się jednak czy nie mogłaby się wypytać w Śnieżnej Przystani, jakiego rośliny hodują. Skoro klimat na jej wyspie i w tym mieście jest podobny to można by spróbować zasiewać inne zboża, które mogą być o wiele wydajniejsze niż ryż. W końcu jednak skupiła się na czytaniu książki przykładając szczególną uwagę na takie tematy jak różne sposoby hodowli, wielkość zbiorów oraz sposoby na zwiększenie ich i ochronę przed szkodnikami. Słyszała kiedyś o tym że w wodzie trzyma się węże aby te polowały na szczury lub myszy, ale nie wiedziała czy to prawda. Dodatkowo przy klimacie wyspy mogą one nie występować, a wtedy trzeba znaleźć jakieś zastępstwo.
Ilość słów: 403

  •   Informacje
  • Kto jest online

    Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość