"Pierwsze dwa tygodnie wojny były ciche. Żadnych walk, żadnych przemarszów wojsk. Każdy siedział na swoim miejscu i liczył siły, sprawdzał stan wojsk, uzbrajał się w cierpliwość i miecze. [...]"
Przeczytaj o dalszych losach wojny domowej w Waldgrossen.

Vrlika

Gdy tylko twoja Karta Postaci zostanie zaakceptowana – trafisz tutaj. Ten dział to miejsce, w którym toczą się wszystkie aktualne rozgrywki.
Awatar użytkownika
Eirlys
Administrator
Posty: 53

wt lip 10, 2018 6:33 pm  

Ostatni post na poprzedniej stronie:

Narrator

  Historyjka rozpowiadana dookoła przez otyłą blondynkę, nie zirytowała Sechamnna aż tak, jak się można tego było spodziewać. Wszak był to mężczyzna cierpliwy, a w dodatku przez te parę dni pobytu we Vrlice nawykły do plotkarstwa połączonego ze skrytością, które cechowały mieszkańców wioski. Ezgarcha pozwolił sobie jedynie na upust złości, jeśli chodzi o zachowanie Anny. Timm wysłuchał krótkiej tyrady bez słowa, widać było jednak, że nie spodziewał się aż tak agresywnych, brutalnych słów. Co prawda przywódczyni starszyzny nie była ani sympatyczna, ani też ciężko było o niej powiedzieć, by wzbudzała inne pozytywne uczucia, nie było jednak wątpliwości, że była najważniejszą osobą w całej osadzie. Ktoś taki mimowolnie wzbudzał respekt, toteż deklaracja, że Vitav pod wpływem zdenerwowania byłby w stanie wyrzucić ją przez okno, musiała być zaskakująca dla młodzika. Jeszcze bardziej zbaraniał, gdy usłyszał, że według starszego mężczyzny kobieta coś ukrywa. Pomocnik drwala już wcześniej wyrażał wątpliwości co do natury działań starszyzny, widać jednak było, że takie oskarżenia wprost stanowią dla niego pewnego rodzaju tabu.
  Wkrótce chłopak miał okazję zaprezentować swoje umiejętności. Tutaj nastąpiła chwila wyczekiwana przez Sechmanna od czasu, gdy przekroczył próg domostwa Anny – wreszcie ktoś go nie okłamał. Timm rzeczywiście miał okazję potrenować, o czym świadczył pewny chwyt dłoni i technika może nie wykwintna, ale skuteczna. Wiadomo było, że Egzarsze zależy na rzeczywistej pomocy w razie starcia z tajemniczym mordercą, a nie zbieraniu uczestników do pokazów artystycznego fechtunku. Niech paniczykowie wykonują piruety i zamaszyste ósemki mieczem, we Vrlice wystarczy, by młodzian był w stanie obronić siebie i tych, którzy sami tego nie potrafią, na przykład dwie bezbronne niewiasty. Skonstatowawszy, że Timm nie jest nieznającym rzemiosła żółtodziobem, Sechmann odkrył, że trening jest niezmiernie przydatny również dla niego. Nie tylko rozgrzał swe może nie stare, ale na pewno nie nawykłe do tak przejmującego zimna kości, ale i przypomniał sobie techniki defensywy. A Vitav nie musiał zdobywać się na ponadprzeciętną przenikliwość, gdy przewidywał, że to drugie bardzo może mu się przydać… Wszak nie dlatego miał spędzić noc w domu Kristy, że jej córka zrobiła na nim wrażenie swoją urodą, ale dlatego, że podejrzewał, że niewiasty mogą być niebawemw dużym niebezpieczeństwie.
  Tymczasem syn Kabira po raz kolejny pozytywnie zaskoczył Krtań. Mężczyzna co prawda odczuwał potem ból, jaki wywołuje nagłe przeciążenie mięśni po tym, jak w ostatniej chwili udało mu się unieszkodliwić cios, ale to jeszcze potęgowało podziw Waldgrosseńczyka dla postawy młodzika. Timm nie tylko był wytrwały i silnie zmotywowany na wyciągnięcie z treningu tyle, ile tylko się da. O nie, pomocnik Riedla miał w sobie dość sił, by bez żadnej chwili wytchnienia zdobyć się na atak nie tylko potężny, co też przemyślany.
  Vitav rozumiał, że nie może pozwolić młodzikowi na zachowanie przewagi. Nie chodziło o dumę, ale Sechmann zrozumiał już, że jego młodociany przeciwnik ma dość siły, by wykorzystać sytuację. Przy tym Egzarcha miał doskonałą okazję, by nauczyć kolejnej rzeczy swego tymczasowego ucznia – przewagi bystrego umysłu nad najsilniejszym nawet ciałem. Zastosował więc manewr o tyleż prosty w swej istocie, co diabelnie sprytny. Nie musiał marnować cennej energii, by odwrócić sytuację. Timm nie zorientował się na tyle szybko, by uśmiech triumfu, który pojawił się na jego twarzy, został zastąpiony przez inny grymas, a już leżał na ziemi. Biały puch łaskawie przyjął ciało młodzika, a dookoła wzbiły się tumany śniegu, na chwilę przysłaniając wszystko. Gdy płatki z powrotem osiadły, młodzik był już na nogach. Nie wydawał się zażenowany swoją przegraną, za to zmierzył Sechmanna wzrokiem tak bardzo przepełnionym podziwem, jakby ten właśnie mu powiedział, że przejął władzę nad światem i został wybrańcem Onych. W tej sytuacji pochwała z ust Vitava urosła do wręcz niewyobrażalnej rangi. Timm skromnie spuścił oczy niczym nieśmiała młódka.
  – Kiedyś Holger częściej dawał mi oręż do walki. To było wtedy, gdy bywał jeszcze trzeźwy. Od czasu do czasu jeszcze później zdarzało mu się, zazwyczaj wtedy, gdy całymi dniami chodził chmurny, że poganiał mnie na podwórze i zmuszał do ćwiczenia. Nie zawsze jednak był… w stanie ocenić moją walkę, bo sam ledwie stał na nogach. Ostatni dobry trening odbyłem chyba krótko po tym, gdy Juna pogrzebała swojego ojca – powiedział młodzik ze smutkiem w głosie. Widać było, że aż palił się do walki i ubolewał nad tym, jak rzadko miał okazję jej zasmakować. Tym większą więc radość wywołała w nim wzmianka, że zaraz przećwiczy bloki. Nawet pomimo tego, że przyjazny ton Vitava brzmiał bardziej jak burczenie, Timm wyraźnie się rozpromienił. Początkowo nawet chciał zaproponować, by od razu przeszli do kolejnego etapu treningu, ale zrezygnował i zamiast tego zapytał, mając wrażenie, że oto nawiązał więź z Egzarchą:– Czy uważasz, że Juna i Janik… Poznałeś go, prawda?
  Niewypowiedziana, ale wyraźna obawa młodzika zawisła w powietrzu. Chłopak nie był w stanie wykrztusić z siebie swoich wątpliwości, ale Sechmann, znając już nieco dynamikę relacji Juny z oboma Vrlikanami mógł się domyślić, o co pyta go jego niezbyt doświadczony sprzymierzeniec.
Ilość słów: 958

Awatar użytkownika
Vitav  
Administrator
Posty: 162
Miano: Vitav Sechmann
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: http://novrahi.pl/viewtopic.php?f=14&t=149
Narrator: Eirlys
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 15/15
Korony: 47
Szylingi: 0
Pensy: 0

śr lip 11, 2018 8:02 pm  

  Jedna z brwi Sechmanna nieznacznie uniosła się do góry, gdy do jego uszu dotarło jakże osobliwe pytanie, dotyczące raczej prywatnej więzi łączącej Janika z Juną. Oczywiście było to całkowicie zrozumiałe, szczególnie patrząc na obecne relacje Timma z ów młódką, jednakże Vitav był zwyczajnie zaskoczony słysząc, że Nerdyjczyk ni z gruchy, ni z pietruchy pyta o możliwy romans. Odsunął się więc od ściany, o którą do tej pory był oparty, zasłonił dłonią rękę, zakaszlał, a potem wziął głęboki oddech. Westchnął.
  Poznałem. I ciężko mi cokolwiek powiedzieć, chociaż parę myśli mi przez głowę przemknęło. Ale to nie czas na takie rozmowy, teraz powinniśmy ćwiczyć — odparł, nadal nieco zdziwiony. Szybko jednak się z tego otrząsnął i postanowił wykorzystać zaistniałą sytuację. Dało się przecież bez problemu wyciągnąć z tego pewne pozytywy, prawda? — Powiedzmy, że podzielę się z tobą swoimi spostrzeżeniami. Ale w zależności od tego, jak bardzo będziesz przykładał się do obrony. Zacznijmy już te bloki. Wiesz jaką przyjąć postawę, prawda? — spytał właściwie niepotrzebnie, bo i tak pierwej podszedł do chłopaka i dokładnie mu pokazał, w jaki sposób powinien ustawić swoje nogi, jak najlepiej trzymać oręż i na co przede wszystkim zwracać uwagę u oponenta.
  Kiedy Timm stał już zwarty i gotowy, Vitav rozpoczął atak. Początkowo jego ciosy były, może nie słabe, ale pozwalające oswoić się Nerdyjczykowi ze specyfiką defensywy. Dopiero z czasem, gdy widział, że młodzik sobie radzi, przyśpieszył i uderzał coraz mocniej, z różnych stron. W końcu zaczął się też przemieszczać, starał się go zaskoczyć lub po prostu zdezorientować. Rzecz jasna zawsze sprawdzał, na ile może sobie pozwolić, a w razie gdyby syn Kabira nie zdołał zablokować ataku, wyraźnie zwalniał i odpuszczał. Nie chciał przecież go zranić, a jedynie dać dobrą lekcję.
  Holger musiał dobrze mieczem wymachiwać, skoro zdołał przelać w ciebie tyle umiejętności tak rzadkimi treningami. Kiedy tak właściwie zaczął nałogowo pić? Jeszcze przed przyjazdem tutaj, czy już po? Wiesz może, co go do tego popchnęło? Oprócz zamkniętych na obcych i wrednych wieśniaków — spytał. Tak prawdę mówiąc po prostu z ciekawości, choć ostatecznie moment, w którym Riedl zamienił się w alkoholika, a raczej konkretne okoliczności, mogły rzucić pewne nowe światło na całą sprawę. Informacji nigdy za wiele, szczególnie w tak zagmatwanych przypadkach. Przy okazji krótką rozmową chciał dać Timmowi chwilę odpoczynku. Defensywa była częścią walki, która absorbowała wszelkie siły o wiele szybciej, niźli po prostu atak. Choć i to zależało od sytuacji...
Ilość słów: 475

Awatar użytkownika
Eirlys
Administrator
Posty: 53

czw lip 12, 2018 6:50 pm  

Narrator

  Powiedzieć, że Vitav zdziwił się pytaniem Timma, to jak nazwać Vrlikę nieco niepokojącą wioską. Mężczyznę zaskoczyło, że młodzik zdecydował się poruszyć tak osobiste sprawy, mimo że rozumiał, co wywoływało wątpliwości jego tymczasowego ucznia. Najpierw nawet rzekł, że nie pora to i nie miejsce na roztrząsanie takich tematów, jak możliwy romans między Juną a Janikiem. Sechmann jednak spędził w osadzie trochę czasu i już nasiąkł pewnymi zachowaniami typowymi dla jej mieszkańców; uznał więc, że przekuje rozterki młodzieńca i chęć poznania opinii Egzarchy w motywator do większego zaangażowania w trening. Sądząc po reakcji Timma, który skwapliwie pokiwał głową i już zaczął się niecierpliwić, kiedy to przejdą do dalszej części, ów mały przekręt Waldgrosseńczyka odniósł sukces.
  Chłopak na pozór uważnie słuchał pouczeń swego trenera, gdy ten raz jeszcze prezentował mu postawę defensywną. Sechmann chciał teraz nauczyć Nerdijczyka obrony, wiedząc, że owa technika może okazać się wielce przydatna. Co prawda Vitav wiedział już, że narzędziem mordu był raczej rodzaj zaklętej rękawicy, ale kto wie, czym zamierzy się morderca w przypadku starcia? Tymczasem okazało się, że Timm albo nie słuchał i nie patrzył uważnie, albo też nigdy tak naprawdę nie przykładał się do trenowania defensywy, gdy Holger w owych rzadkich momentach zarządzał naukę. Chłopak popełniał głupie błędy, co jakiś czas zapominając o tym, że może się przemieszczać, unikając ciosu miast próbować wszelkie ataki parować mieczem. To wydłużyło drugą część treningu, bo nim młodzik zaczął rozumieć, w jaki sposób powinien się zachowywać, jego czoło na powrót zrosił pot. W końcu Sechmann mógł być jako tako zadowolony z postępów swego ucznia. Gdy tamten po raz czwarty z rzędu zdołał zablokować – a parę razy nawet sprytnie odparował, zaskakując raz nawet samego Vitava, nieprzygotowanego do gwałtownego pchnięcia do tyłu – tym razem sam poprosił o odpoczynek. Pochylił się do przodu, oparł dłonie o kolana i zaczął łapczywie wciągać mroźne powietrze do płuc. Wtedy też Timm usłyszał szereg pytań do do drwala. Chłopak, wciąż łapiąc oddech, zaczął odpowiadać. Dopiero gdzieś w połowie wypowiedzi wyprostował się i w końcu spojrzał w twarz swemu rozmówcy, nadal jednak było widać, że jest wymęczony.
  – Nie wiem sam, czy on zaczął pić więcej dopiero przed przyjazdem do Vrliki, czy też jak byłem młodszy, to lepiej szło mu ukrywanie przede mną nałogu. Mógł po prostu nie chcieć upijać się przede mną, gdy byłem dzieckiem. Ale… Pierwszy raz widziałem, jak upił się do stanu nieprzytomności na krótko przed tym, jak powiedział, że musimy zamieszkać w okolicach Białego Lasu. Przez kilka tygodni mieszkaliśmy w karczmie, za dnia pracowaliśmy w tartaku, a wieczory spędzał na chlaniu z mężczyznami z wioski. Tamtym nie przeszkadzało, że jest Nerdyjczykiem. Potem przenieśliśmy się tutaj, a ja coraz częściej widziałem, że Holger trzeźwy bywa… coraz rzadziej i rzadziej. Nigdy jednak za wiele z nim nie rozmawiałem. Wychowywał mnie, ale nie wiem, co go trapi, wydaje mi się jednak, że to ciągnęło się za nim od zawsze. Dopiero tutaj jednak w końcu dopadły go problemy –dodał chłopak, nie wiadomo, czy nawiązując do postępującego alkoholizmu Riedla, czy też do namazanej krwią wiadomości na oknie. Potem jakby się namyślił, bo mówił dalej: – Zawsze mi się wydawało, że coś przede mną ukrywa. Rzadko mówił o moim ojcu, o tym, czym się zajmował. Czasem opowiadał o tym, jak moi rodzice się poznali, ale zawsze urywał w połowie. Mówił, że byli szczęśliwi i tyle powinno mi wystarczyć. Zawsze czułem, że jest w tym coś więcej.
  Timm wypowiedział to cichym głosem, trochę jak małe, wystraszone dziecko. Widać było, że czuje się niepewnie, dzieląc się swymi przemyśleniami z Sechmannem. Vitav był dla niego o wiele bliższy, niż gdy przybył na wioski, zwłaszcza że Egzarcha sam zaproponował ochronę bliskich młodzikowi osób. Ale to nie zmieniało faktu, że to Riedl wychował chłopaka. Sugerowanie, nawet bardzo nie wprost, że drwal ukrywa coś bardzo mrocznego na temat Kabira, było właściwie zdradą wobec kogoś, kto zastępował mu ojca. Nic więc dziwnego, że Timm miał wyrzuty sumienia, gdy tylko się podzielił swoim spostrzeżeniem, co potwierdziły jego kolejne słowa:
  – Zapomnij o tym, co powiedziałem. Denerwuję się trochę, bredzę przez to jakieś głupoty, przecież Holger… Był przyjacielem mojego ojca. Zajął się mną, gdy nie było nikogo, kto by to zrobił. A sam nie miał lekko.
Ilość słów: 829

Awatar użytkownika
Vitav  
Administrator
Posty: 162
Miano: Vitav Sechmann
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: http://novrahi.pl/viewtopic.php?f=14&t=149
Narrator: Eirlys
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 15/15
Korony: 47
Szylingi: 0
Pensy: 0

sob lip 14, 2018 4:05 pm  

  Ćwiczenie bloków oraz zwyczajnych uników szło Timmowi nieco oporniej, niż skrzętne i dokładne wyprowadzanie cięcia za cięciem. Już od pierwszych chwil łatwo było dostrzec, iż chłopak za wiele z defensywą nie miał do czynienia. Może i Holger dobrze zaczął szkolić go w natarciu, jednak pozostawił potężne braki w samej obronie, co teraz skutkowało dłużącym się i wyjątkowo męczącym treningiem. Młodego Nerdyjczyka trzeba było uczyć praktycznie od podstaw – dobrej postawy, wykorzystania otoczenia, zdecydowania się kiedy rzeczywiście zablokować atak mieczem, a kiedy po prostu odskoczyć. Z tym ostatnim młodzik miał najwięcej problemów. Często zapominało mu się, że w ręku przecież trzyma ostrze, które nie nadaje się jedynie do ataku, ale również do jego odparcia. Temu też Krtań doskonale już wiedział, że przy tej części pozostaną na trochę dłużej. Pierw jednak wypadało pozwolić podopiecznemu Riedla nieco odsapnąć – w końcu nawet sam o to poprosił.
  Szkoda, że nie zwierzał ci się z problemów, może zaoszczędziłoby nam to teraz trochę nerwów. Ale nie mam wątpliwości, że to wgłębi serca dobry człowiek. Nawet jeśli coś ukrywa, to tak jak mówisz, wziął cię pod swoje skrzydła i zaopiekował się tobą, kiedy byłeś w potrzebie — ponownie, żeby odpocząć, podszedł do ściany budynku się o nią oparł. Schował miecz do pochwy i zaczął zacierać ręce, co jakiś czas na nie chuchając. Byle się nieco ogrzać. Obserwował i słuchał uważnie dalszej wypowiedzi Timma. Wydawał się być może nie tyle zakłopotany, co jakby przestraszony własnych słów.
  Ciężko byłoby zapomnieć to co powiedziałeś, ale nie musisz się martwić, że zrozumiałem to wszystko w niewłaściwy sposób. Skoro wcześniej uczył cię walczyć, to znaczy, że chciał cię przed czymś obronić. To też daje pewną nadzieję związaną z tym, że nie gania za nami Pierwszy, tylko jakiś Egzarcha. Ich jeszcze można po prostu zabić. Nawet wieśniak z widłami, gdyby zaszedł takiego od tylu, to by go po prostu na nie nadział, a ten skonał w mękach. Za to Priori... Ich nie ima się żadna broń, która nie jest zaklęta. Stając przed takim bez magii, można równie dobrze po prostu wbić sobie sztylet w serce i zaoszczędzić sobie strachu oraz męki. W każdym razie, wracając do... — odsunął się od ściany domu Kristy i zrobił kilka kółek wokół wewnętrznej strony ogrodzenia — Treningu. Atakiem mnie zaskoczyłeś, ale z obroną masz wyraźne braki, których w jeden dzień się nie pozbędziemy, ale możemy spróbować te dziury zasłonić. Przede wszystkim, jeśli rzeczywiście ktoś tej nocy zaatakuje i będzie to człowiek, a nie Pierwszy, to w walce z nim nie możesz pozwolić dać mu dojść do ataku. To będzie ciężkie, ale jeszcze ciężej by było, gdyby to on przejął prowadzenie i nadawał tempo starciu. Po drugie, to nie oznacza, że zaprzestaniemy teraz treningu defensywy, bo jeśli, nie dajcie Oni, nasz przeciwnik się przez twój atak przebije albo po prostu wybije cię z rytmu, to będziesz w sporych tarapatach. Zwiększymy szanse najbardziej jak się da. Powiedz tylko, kiedy będziesz gotowy, bo póki co wyglądasz, jakby przydało ci się przynajmniej trzydzieści minut odpoczynku i nieco wody. Idź się czegoś napij, ja tu zaczekam — dodał pouczającym tonem.
  Kiedy młodzik był już w wystarczająco dobrej formie, Vitav po prostu zarządził powrót do nauczania. Ponownie rozpoczynając od wolnych cięć, przyśpieszając z czasem. Chciał oszacować postęp chłopaka. W końcu wcześniej wraz z czasem szło mu lepiej. Toteż teraz winien bez większych problemów robić sobie z pierwszymi, raczej spokojnymi atakami Krtani.
Ilość słów: 670

  •   Informacje
  • Kto jest online

    Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości