"Pierwsze dwa tygodnie wojny były ciche. Żadnych walk, żadnych przemarszów wojsk. Każdy siedział na swoim miejscu i liczył siły, sprawdzał stan wojsk, uzbrajał się w cierpliwość i miecze. [...]"
Przeczytaj o dalszych losach wojny domowej w Waldgrossen.

Racja Stanu

Gdy tylko twoja Karta Postaci zostanie zaakceptowana – trafisz tutaj. Ten dział to miejsce, w którym toczą się wszystkie aktualne rozgrywki.
Awatar użytkownika
Władysław
Egzarcha
Posty: 13
Lokalizacja: Warszawa
Miano: Władysław Wasilewski
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Karta Postaci: http://novrahi.pl/viewtopic.php?f=14&t=219
Na sesji: Nie
Punkty Wytrzymałości: 15/15

ndz maja 27, 2018 10:27 am  

Ostatni post na poprzedniej stronie:

  Nareszcie ostrze dosięgło celu, raniąc wroga ludzkości. Krew się polała, ale nie było to przesądzone o wygranej. Pierwszy wypalił ranę jakby nigdy nic. Cholerny potwór. pomyślał. Jak coś takiego może istnieć. Przecież to zaawansowana magia jest, nie to co jego rękawice, które się pewnie do tego nawet nie umywają. Nie może przestać go atakować, nie teraz kiedy jest szansa. Da się zrozumieć wiele, ale Władek ma prawie dwa metry i nie należy do słabych ludzi. A ten niebieski fagas zatrzymał go gołymi rękoma. Czym ty jesteś?! Otworzył szerzej oczy dlaej napierając na niego. Ale jednak wygrał siłowanie się, niestety odskoczył i znowu zaczął się regenerować, po jakichś szeptach w bliżej mu nieznanym języku. Używają magii do komunikowania się z nami. Co też było podejrzane i dziwne. Tutaj są potrzebni Drudzy, ale nie można teraz o nich myśleć, trzeba działać. Zaatakował w odpowiednim momencie i nabił go na miecz. Zaczęło tryskać niebieskim osoczem, a jego spojrzenie przeszyło Władysława, poczuł chłód na plecach. Nie bał się, zmotywowało go to, patrzył na niego, żeby zapamiętał chociaż oczy które go uśmiercą.
  – Czego chcecie?! – Rzucił do niego wściekle i ze złością w oczach dalej na niego patrzył jak ryknął. Prawa ręka zaczęła go pięć i boleć. Dawno nie czuł takiego bólu. Cholerny potwór. Inni odpowiedzieli na ryk. Nie jest dobrze, jest fatalnie, jest ich tu więcej. Zagwizdał kilka razy, aby Szarlotka podbiegła po niego. Schował szybko miecz łapiąc, go od razu w lewą rękę kiedy skończyła się walka. Nie chcę nadwyrężać prawej ręki, bo boli jak same diabły. Przeklą truchło Pierwszego i wsiadł na konia. Wziął wdech i zaczął swój okrzyk
  – Era ludzi nigdy się nie skończy! – Wykrzyczał gdzieś w przestrzeń. Musiał odreagować, musiał jakoś ochłonąć. Nie mógł marnować czasu, od razu spiął konia i ruszył za swoimi ludźmi do Smokowca. Kiedy ich dogoni, albo dojedzie do domu będzie musiał im wszystko powiedzieć i przyspieszyć budowanie murów. A w szczególności zdejmie prawą rękawice i użyje lewej do spróbowania polepszenia stanu swej ręki, oczywiście zawoła lekarzy i uzdrowicieli do siebie i swoich ludzi. Może walczyć lewą, ale prawą potrafi pisać, jest bardzo przydatna, a najlepiej nie tracić bezmyślnie kończyn. Nadchodzące czasy zaczynają być coraz mroczniejsze. Trza też postawić nagrobki na cmentarzu, ku pamięci jego wiernych ludzi. Pierwsi nie mogą wygrać. Będzie czekał na informację ze stolicy i od innych lordów. Najwyżej pojedzie osobiście wszytko zrelacjonować, ale dalej mało co wiedzą. Zajmie się też wzmocnieniem patroli wokół swoich wiosek i Smokowca.
Ilość słów: 482

Awatar użytkownika
Magnot
Narrator
Posty: 217
Miano: Juliusz Magnowiecki
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Karta Postaci: http://novrahi.pl/viewtopic.php?f=14&t=237
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak

ndz maja 27, 2018 6:47 pm  

Narrator

  Pierwszy nie udzielił mu żadnej odpowiedzi, ostrze zakończyło jego żywot, a po padających na ziemie jego zwłokach, Wasilewski mógł zobaczyć, że mogą być potężni i przerażający, ale krwawią i umierają tak samo jak ludzie. Nie byli nieśmiertelni, nie byli Onymi, chociaż aspirowali do ich miana przez stulecia, stając się elementem legend, choć ciężko było negować ich istnienie, bowiem ostatni konflikt z nimi wydarzył się raptem parę pokoleń wstecz.
  Przegrupowany oddział wracał ze spalonej wsi prosto do Smokowca. Zbrojni gnali szybko i sprawnie przez mrok nocy i zabłocone puste szlaki, aż znaleźli się na dziedzińcu miasta. Na powitanie wyszedł im zarządca, któremu to Władysław zlecił budowę umocnień. Był już prawie świt, a pierwsze szeregi bali tworzących palisadę już były przygotowane do rozstawienia. Władysław mógł poczuć dumę jaki zdziwienie, widząc że wszyscy mieszkańcy jak jeden chłop pomagają przy budowie fortyfikacji. Zauważył też pełno obcych mord, ludzie z okolicznych wsi zlecieli się do miasta przestraszeni doniesieniami o Pierwszych.
– Panie, część chłopów rzuciło w cholerę domostwa i się nam tu przypałętali. Gadają o tych... – ściszył nieco głos – Wie Pan o których, o tych bladotwarzych. Panikę ino nam tu rozsiewają. – Był on nieco rozdarty, czego nawet nie chował. Z jednej strony czuł on obowiązek ochrony poddanych, tak samo jak Władysław, czy nawet przeciętny członek Straży Miejskiej, ale z drugiej strony to tylko więcej gęb do wykarmienia, więcej kłopotów i większa panika, bo ludzie będą pytać, czego to chłopy ze wsi do miasta zawędrowały.

  Poinformowawszy Pana Wasilewskiego o przybywających chłopach z innych wsi, zarządca wrócił do swoich obowiązków. Natomiast Władysław miał zamiar oczekiwać na jakieś wieści ze stolicy, bądź samemu wyruszyć z prośbą o wsparcie. Na jego szczęście, nie musiał czekać zbyt długo. Już około południa dobiegły go wieści, że grupa jeźdźców przybyła i czeka na dziedzińcu. Gdy tylko do nich wyszedł, widział że mają oni sztandary Mirosil, wieści ze stolicy.
  – Pan Władysław Wasilewski jak mniemam. – Zaczął dowódca, schodząc z konia. Był to wysoki postawy facet, ubrany w ładne skórzane szaty i kolorowy skórzany pas. Miał on długiego wąsa ostro skręcającego w dół z jednej i drugiej strony, oraz kitkę na głowie. Przy jego pasie spoczywała długa szabla. Oznaka arystokraci i to nie takiej biednej, patrząc po zdobieniach na jego orężu.
– Hrabia Ferdynand Janowski z tej strony. – Ukłonił się lekko głową i podał mu dłoń w geście powitania. – Przysyła mnie tutaj sam nasz Pan Mirosli i Kniaź Jaksaru. W sprawie iście wagi państwowej, o której to z jegomościem chciałbym dyskusje odbyć, ale w nieco skromniejszym otoczeniu. – Uśmiechnął się serdecznie i przekazał konia pod opiekę stajennego.
Ilość słów: 520

Awatar użytkownika
Władysław
Egzarcha
Posty: 13
Lokalizacja: Warszawa
Miano: Władysław Wasilewski
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Karta Postaci: http://novrahi.pl/viewtopic.php?f=14&t=219
Na sesji: Nie
Punkty Wytrzymałości: 15/15

wt maja 29, 2018 9:33 am  

  Władysław dogonił swoich zbrojnych i rzekł do nich, że gdyby nie oni, nie dałby sobie rady sam. Dzięki temu, że odwrócili jego uwagę zwyciężył. Trzeba dodawać otuchy swoim, nie można ich przekreślać, trzeba w nich budować nadzieję. Odmówił odebrania lancy od Mietka. Powiedział mu, że został zraniony w prawą rękę i nie chce jej nadwyrężać.
  Kiedy wrócili do Smokowca Władek, aż nie mógł uwierzyć własnym oczom. On wiedział, że nie jest zły dla swego ludu, a oni wiedzieli, że mogą na niego liczyć, ale żeby każdy miał zajęcie. Zdjął hełm i przytroczył go za rzemienie do pasa. Musiał się aż podzielić wrażeniami ze swoim dwornym dowódcą, “Wysoki się spisał na medal” mówił. Mieciu oczywiście też się spisał, jego opanowanie dało szansę wszystkim.
  – O wilku mowa. Witaj... – Rzekł z uśmiechem kiedy podchodził Zbysiek. Wysłuchał go uważnie i pokiwał głową na znak zrozumienia. Zatrzymał go jeszcze na chwile, nachylił się do niego i powiedział ciszej, tak by on słyszał i Mieczysław.
  – Czekaj, Zbigniew słuchaj. Zadbaj o to żeby chłopi mieli gdzie spać, daj im drewno, niech wybudują chaty na podzamczu na południu. Ochronić ich też palisadą. Niech pracują jak inni, potem przemówię na rynku głównym, ale muszę wiedzieć czy ktoś przyjdzie z pomocą. Znajdź wolnego lekarza ma się u mnie stawić od razu, nic o nim nie mów nikomu. A teraz idź przyjacielu, wygramy, musimy. – Kiedy skończył ruszył do dworu zdjąć zbroję i się przebrać. Po drodze użył swoich rękawic na ranach na prawej ręce. Chce ją lekko podleczyć zanim zjawi się lekarz. Piecze jak skurwesyn
  Przybył jego służący oznajmujący, że przybyli jeźdźcy ze sztandarami. Jakimi to się nie określił, świetny pożytek z takich ludzi, musi ich nauczyć chociaż odróżniać inne herby niż swój. Powiedział służącemu aby poinformował jego małżonkę. Zaciągnął mocniej rękawice i ruszył na podwórze. Gdy tylko zobaczył sztandary Mirosil od razu się wyprostował i podszedł bliżej. Nareszcie, co tak długo... Nagle jakby nabrał kolorów i poczuł się lepiej a ból w ręce zniknął. Jeden z jeźdźców się odezwał.
  – Owszem. –Odpowiedział bez zawahania. Ależ malowniczy, jak obraz, odniósł się do stroju hrabiego. Ci to mają. Tak samo jak Ferdynand ukłonił się i podał mu dłoń mówiąc.
  – Władysław Wasilewski pan na Smokowcu i okolicznych mu ziemiach. Miło mi Cię widzieć i poznać hrabio. – Zapomniał o dłoni i zabolała niemiłosiernie, ale tylko lekko się skrzywił i powstrzymał od skomentowania bólu. Znał hrabiego z opowiadań, nigdy go jednak wcześniej nie spotkał.
  – Oczywistością jest to waćpanie, że trzymać Cię tu nie będę, zapraszam do środka... –Odwrócił się i wskazał swój dwór. Machnął do stajennych by zajęli się końmi, a sam zwrócił się do służby co przy drzwiach stała.
  – Przygotować strawę i podać do mojego biura. –Spojrzał z powrotem na hrabiego.
  – Nie przeszkadza Ci hrabio, że zabiorę Cię do mojego biura? Tam będę mógł wszystko na spokojnie Ci opowiedzieć. –Mówił spokojnie i opanowanie, lecz można było usłyszeć, że woli o tym pomówić na osobności. Nie będzie mówił przy wszystkich, co się stało z Mirówkiem. Potem tym się zajmie na rynku.
Ilość słów: 595

Awatar użytkownika
Magnot
Narrator
Posty: 217
Miano: Juliusz Magnowiecki
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Karta Postaci: http://novrahi.pl/viewtopic.php?f=14&t=237
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak

czw cze 07, 2018 12:28 pm  

Narrator

  Zbigniew wykonał lekkie przytaknięcie głową i ruszył wykonywać polecenia swojego Pana. Tymczasem Wasilewski zabrał się za sprawy wyższej wagi, a mianowicie za przywitanie gościa, który przybył do niego aż ze stolicy.
Służba zabrała się za przygotowanie obfitej zastawy w biurze. W końcu Jaksarczycy mawiają "Gości witaj tak, jakby to sami Oni wstąpili do twojego domostwa." toteż tego powiedzenia zamierzał trzymać się Wasilewski, szczególnie że gości ze stolicy to za często w swoich progach nie przychodzi mu gościć.

  Skądże, chodźmy — Odrzekł Hrabia i razem z Władysławem ruszył w kierunku jego biura. Docierając do komnaty usiedli przy stole, a po chwili służba przyniosła strawę jak i nieco różnych trunków. Hrabia jednak nie zamierzał zajmować się jedzeniem i piciem, chociaż docenił ten gest ze strony Wasilewskiego.
Do stolicy docierają wieści, różne wieści Panie Wasilewski, różne wieści... ale nic dobrego — Powiedział, po czym nalał sobie nieco mocniejszego trunku do kielicha i wziął mały gustowny łyk. — Źle się dzieje w Jaksarze ostatnimi czasy. Niby plony dobre, niby wojna żadna w powietrzu to nie wisi, ale lud zaniepokojony, Pierwszych widują. Początkowo wiadomo, plotki i zabobony, tak to stolica odbierała. Teraz jednak jak nam truchło przywieźli z okolic granicy z Waldgrossen, to już nie przelewki — Przysunął sobie półmisek z wieprzowiną i przegryzł kawałek, popijając mocnym alkoholem.
  To dziadostwo wróciło i panoszy się po naszych ziemiach. Ani to zorganizowane, ani to jakoś wielce liczebne, ale niebezpieczne Panie Wasilewski, kurewsko niebezpieczne. Toteż właśnie powód mojej wizyty u Pana jest. Nie wiem czy słyszał już, czy jeszcze nie, ale oficjalnie mogę powiedzieć, że Pierwsi się nam tu pałętają, chociaż chłopom rozgadywać to nie ma co — Opróżnił w tym momencie swój kielich i przetarł wąsa chustą. — Specjalistów nam potrzeba! A takich, Panie Wasilewski, to ino w Cesarstwie szukać, bo na południowców z Waldgrossen to liczyć co nie ma. A tak się składa, że Pan to tam byłeś i język Pan znasz i pozycje na dworze masz. Więc kniaź mnie tu z prośbą wysyła, aby to waszmość popłynął do nich i jaką pomoc ściągnął. W końcu jak nam nie pomogą to i do nich diabelstwo się przypałęta — Hrabia skończył swój dość długi monolog i czekał na odpowiedź ze strony Wasilewskiego.
Ilość słów: 425

Awatar użytkownika
Władysław
Egzarcha
Posty: 13
Lokalizacja: Warszawa
Miano: Władysław Wasilewski
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Karta Postaci: http://novrahi.pl/viewtopic.php?f=14&t=219
Na sesji: Nie
Punkty Wytrzymałości: 15/15

czw cze 14, 2018 7:01 pm  

  Więc przystał na jego propozycję, wyśmienicie. Poprowadził hrabiego do swego biura i wskazał mu miejsce gdzie będą siedzieć. Rozsiadł się wygodnie i oparł zranioną rękę na blacie stołu i poprosił o wyjaśnienie wizyty hrabiego. Przytaknął na to, że wieści są złe, ale co w tym dziwnego? Jednak zaschło w gardziołku, co?. Uśmiechnął się w głębi ducha, ale do rzeczy. Wysłuchał go bardzo uważnie, nie chciał mu przerywać. Na temat niebezpieczeństwa to on wie o co chodzi, bo posmakował sam tego na własnej skórze. Z pierwszym Pierwszym jakiego spotkał miał szanse zapewne dlatego, że nie wiedział o Wasilewskim i o tym, że jest egzarchą, czysty element zaskoczenia i szczęście. Z kolejnymi może być dużo, dużo trudniej. Nalał sobie trunku do kielicha i napił się łyczku wtedy kiedy Ferdynand. Wiadomość o ich sojusznikach była bardzo ciekawa, myślał też o tym aby udać się do nich i poprosić o pomoc. Było to jednak daleko i ominie go cała walka w Księstwie, ale jeżeli ma to pomóc będzie musiał to zrobić.
  — Wysłałem posłańca odnośnie napaści na moją wioskę. Sama wioska została zmieciona z ziemi. Nic z niej nie zostało. Wielu też z okolicznych przychodzą do mnie szukać schronienia, potrzebuję tutaj również pomocy aby pomóc mojemu ludowi. Księstwo potrzebuje tej pomocy — Odpowiedział mu na temat panoszącego się ścierwa. Oparł się brodą o lewą rękę. Myślał na temat tej wyprawy do Cesarskich.
  — Znam język, byłem, przyznaję, nie ukrywam. Ale nie wiem czy uraczą nas swą pomocą. Będę musiał to bardzo rozważnie i bezpiecznie rozegrać. Jedno potknięcie i możemy zapomnieć o czymkolwiek, hrabio — Wyprostował się w siedzisku i pociągnął duży łyk z kielicha. Podrapał się po brodzie i kontynuował.
  — Jeżeli miałbym się udać do Cesarstwa, wszyscy Jaskarczycy będą musieli z siebie wydusić ostatnie poty, aby przeżyć. Nie możemy marnować czasu, trzeba wszystko obwarować, bo będzie jak z Mirówkiem i resztą wiosek — Podsumował z grymasem na twarzy, to może się nie udać, niektórzy robią tylko pod siebie. Lecz wracając do podróży.
  — Mam rozumieć, że dokumenty ma pan ze sobą już przygotowane? Czy ktoś jeszcze ze mną ma się uda do Cesarstwa? — Nie zdziwiłby się gdyby takowe były już przygotowane. Kniaź mógł po prostu zażądać tego aby udał się jako dyplomata. Pewnie jako jeden z niewielu zna ich język i ciekawi go na tyle, że dalej go powtarza i nie chce popsuć relacji. Trzeba zażegnać problem pierwszych.
Ilość słów: 456

Awatar użytkownika
Magnot
Narrator
Posty: 217
Miano: Juliusz Magnowiecki
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Karta Postaci: http://novrahi.pl/viewtopic.php?f=14&t=237
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak

pn lip 02, 2018 11:11 pm  

Narrator

  – Waszmość Władysław niechaj wie, że to nie tylko z waszmości wioską takie cuda, a raczej złe cuda, się wyprawiały. Z całego kraju, z różnych stron, od tygodni, jak nie miesięcy, niepokojące wieści nachodzą.– Hrabia przetarł nerwowo swojego bujnego zakręconego wąsa, po czym kontynuował. -A to gdzieś podróżnych spopielonych ludzie na trakcie znajdują. A to jakiś myśliwy opowiada o chudych ludziach z białą jak śnieg skórą i czerwonymi oczyma. Także no sam waszmość mówił, że takowego spotkał.– Sięgnął ręką do torby, z której wyciągnął zwitek dokumentów zawiniętych w skórzaną teczkę. Wyciągnął dwie kartki i położył na stole.
  – Tutaj podbite uprawnienie i nadanie pozycji ambasadorskiej dla waszmościa. – Wskazał tłustymi paluchami zapowiedziany przed chwilą dokument i przesunął w kierunku Władysława. – A tutaj oferta obniżenia o dziesięć procent cen naszego zboża importowanego do Cesarstwa za wstępne przyjęcie oferty i obniżenie ceny o kolejne 10% na okres 12 lat za pomoc i całkowite rozwiązanie problemu. Powinni się zgodzić, Cesarscy to spokojny naród który kalkuluje, a takie kalkulacje nie są dla nas zbyt wiele korzystne i z tej odwrotności przewrotnej, dla nich będą bardzo korzystne. – Podał drugą kartkę Władysławowi, ta również posiadała pieczęcie Knazia na sobie.
  – Jeśli tego sytuacja wymaga, to możemy przydzielić kilku wojowników już w porcie. – Wskazał palcem na Śnieżną Przystań, z której to statek miał zabrać Władysława na tereny Cesarstwa. -A wyprawa dyplomatyczna to nie byle jaka, bo z żadnym dyplomatą, zarządcą, czy szogunem gadać waszmość nie będzie, tylko z SAMYM Cesarzem. A to już sam w sobie zaszczyt, obowiązek a i ryzyko jak się manier nie zna. Ale spokojnie, na statku załoga wytłumaczy, jak trzeba to w Cesarstwie na ląd zejdą, ale do pałacu to Kniaź tylko zaproszenie dla jednej osoby ugrał i na Pana Władysława padło. – Zamilknął, czekając na jakąś odpowiedź ze strony swojego rozmówcy.
Ilość słów: 361

Awatar użytkownika
Władysław
Egzarcha
Posty: 13
Lokalizacja: Warszawa
Miano: Władysław Wasilewski
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Karta Postaci: http://novrahi.pl/viewtopic.php?f=14&t=219
Na sesji: Nie
Punkty Wytrzymałości: 15/15

wt lip 17, 2018 11:14 pm  

  Pokiwał głową na znak potwierdzenia.
  – Tak wiem. – Rzucił szybko do hrabiego, nie chciał mu zbyt przeszkadzać.
Bardzo dobrze zdawał sobie sprawę z racji ataków na ziemie Jaksrau. Wielu ludzi przybywało do jego włości, tych co uciekało i tych co dmuchali na zimne.
  Normalna kolej rzeczy, że we dwójkę będą nieco nerwowi, rozmowa o Pierwszych nie należała do najprzyjemniejszych. Poprawił się w siedzisku, upił łyk trunku i kiedy Ferdynand wyjął dokumenty, zrobił trochę miejsca na stole. Przyjrzał się dokumentom, autentyczne. Oni naprawdę chcą, żebym tam popłyną? To dobra opcja ale za jaką cenę? Nie musiał długo myśleć, hrabia mu wszystko wytłumaczył. Aż tyle?! Otworzył szerzej oczy, spojrzał na niego i wyprostował się w fotelu.
  – Bardzo korzystna wymiana, nawet aż zbyt. Ale załóżmy, że będą chcieli coś jeszcze? Nie mam jak tego skonsultować z Kniaziem czy innymi. Mam rozumieć, że mam pełną władzę? – Odebrał papiery od hrabiego. Nie wydaję się to dość za dużo, w postaci władzy. Ale nie można tak myśleć, ważne żeby Księstwo przetrwało te trudne czasy. Ochrona może się przydać, patrząc teraz na jego dłoń. Nie byłoby łatwo z przeciwnikiem, nawet jakimkolwiek. Z kim?!
  – Z cesarzem? – Powiedział bez emocji, wyrwało się z myśli. Z samym cesarzem to on nigdy nie rozmawiał, zaszczyt na całe życie.
  – Wybacz za reakcję. Skoro wszystko już przypieczętowane. Potrzebna będzie ochrona i oczywiście przypomnienie manier. Ostatnimi czasy nie miałem zbytnio czasu na kulturę Cesarską. –Była rozległa i kompletnie odmienna, więc trzeba będzie przeczytać kolejne księgi jak i te stare. Przygotowania też chwilę zajmą, ale jest dobrych myśli. Z taką siłą w postaci najlepszego ziarna i poszerzenia swoich wpływów to tylko kwestia czasu.
  – Muszę się przygotować, tak samo jak wyprawa. Oczywiście zgadzam się i przyjmuję wszystko co zaoferujecie. Czy jakiś wysłannik będzie też płyną ze mną? – Szybkie ostatnie pytanie, tak dla pewności. Podrapał się po brodzie, na Onych, co tu się będzie działo...
Ilość słów: 358

Awatar użytkownika
Magnot
Narrator
Posty: 217
Miano: Juliusz Magnowiecki
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Karta Postaci: http://novrahi.pl/viewtopic.php?f=14&t=237
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak

śr sie 15, 2018 7:31 pm  

Narrator

  -Korzystna jak dla kogo. – Skwitował Hrabia, bowiem oboje zdawali sobie sprawę, że tylko Cesarstwo zyska na tej wymianie handlowej. Niestety byli przyparci do muru i trzeba było działać jak najprędzej. W dodatku ziemie wokół włości Władysława należały do jednych z najżyźniejszych w kraju. A cenną ziemię trzeba chronić, szczególnie taką, która pozwala zarówno wykarmić lud jak i zarobić nieco złota.
  -Dostaniesz oddział wojowników, który będzie ci przydzielony w porcie. Również na statku spotkasz się jednym z Żaków z Mirosil który opowie ci o podstawach Cesarskiej etykiety. Nasz ambasador przez zbyt ostry język został, jak by to delikatnie ująć, wycofany ze swojej pozycji. Przez to również, że negocjowane będą kwestie transportu przez twoje ziemie, uważamy że będzie waszmość świetnym kandydatem do tej wyprawy.– Hrabia przekazał kolejne dokumenty, które w świetle rozrośniętej Jaksarskiej biurokracji były różnymi glejtami, oświadczeniami i upoważnieniami, a zbiorczo pozwalały mu na dostanie się do portu, uzyskanie dostępu do sekcji wojskowej, przydział wojowniku jak i odbiór statku. Wszyscy mieli być i tak poinformowani o jego przybyciu przez gońca, zanim jeszcze Władysław wyruszy. Niestety specyfika dokumentów w Jaksarze słynie z tego że bywa skomplikowana.
  -Jeśli ma waszmość jakieś pytania to pozostaje tutaj do waszej dyspozycji. Do portu udamy się myślę wspólnie, no chyba, że nie jest to w waszym mniemaniu dobrym pomysłem, chociaż z mojej perspektywy wspólna podróż w obecnych warunkach jest bezpieczniejsza. – Hrabia dokończył wino w swoim kielichu, po czym wstał i skłonił się jak to jeden arystokrata do drugiego. -W razie kolejnych wątpliwość bądź pytań, będę w komnatach gościnnych.– Wolnym krokiem opuścił komnatę Władysława zostawiając go samego z dokumentacją oraz wiedzą którą mu przekazał.
Ilość słów: 324

Awatar użytkownika
Władysław
Egzarcha
Posty: 13
Lokalizacja: Warszawa
Miano: Władysław Wasilewski
Pochodzenie: Księstwo Jaksaru
Karta Postaci: http://novrahi.pl/viewtopic.php?f=14&t=219
Na sesji: Nie
Punkty Wytrzymałości: 15/15

wt wrz 11, 2018 9:51 am  

  Więc ciekawość Władysława została zaspokojona ze strony wysłanników. Trzeba będzie się przyłożyć do działania. Sięgnął po kielich i ubił duży łyk. Jego marzenia o zostaniu kimś powoli się spełniają, ale czuje się jakby taki wykorzystywany. Hrabia wyszedł, Władek niezwłocznie zawołał służbę i wydał polecenia, aby zajmowali się hrabią i spakowali go do podróży. Nie lubił mieć za dużo przeczy w czasie podróży. Przepych jego zdaniem nie był potrzebny. Pozbierał dokumenty i zaczął je studiować. Musi wiedzieć co zawiera się wewnątrz, bo nie ma zamiaru świecić oczami przed samym Cesarzem, a tym bardziej przed własnymi rodakami na kontynencie. Zebrał myśli i przystąpił do działania. Ręka dalej dawała się we znaki, cholernie bolało, musi się jeszcze odezwać do znachora po więcej mazideł na podróż i poprawić leczeniem z rękawic. Trzeba też wszystkim powiedzieć, co mają robić pod jego nieobecność, aby wszystko się nie rozpadło. Wstał i nakazał zawołać do siebie Zbigniewa, Mieczysława i swoją żonę. Przedstawił im jak wygląda sytuacja. Nie chce ich narażać na niebezpieczeństwo. Lecz nawet on sam nie wie, gdzie będzie bezpieczniej. Chcę aby zajęli się wszystkim pod jego nieobecność. Zadbanie o przyrost uchodźców, wybudowanie murów dla wszystkich. Tak jak do tej pory on to robił i jego żona. Ona jest odpowiednią osobą do tego zadania tak samo jak Ci dwaj. Powiedział, że spakuje się i wyruszy niezwłocznie. Musi uratować swój piękny kraj i zadbać o bezpieczeństwo jego rodaków, a przede wszystkim o rodzinę. Podziękował swoim przyjaciołom za to, że tak wiernie mu służą i ma nadzieje, że jak wróci to zobaczy miasto na miarę samego Mirosil, oczywiście nie mówił poważnie. Przeprosił Magdalenę za to, że nie może być przy dziecku i przy niej. Poczuł wewnętrzną potrzebę oddania się swej ojczyźnie ku lepszej przyszłości, obiecał, że wróci najszybciej jak tylko może. Udał się do hrabiego następnego dnia rano i oznajmił, że jest gotowy mogą wyruszać.
Ilość słów: 368

  •   Informacje
  • Kto jest online

    Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość