"Pierwsze dwa tygodnie wojny były ciche. Żadnych walk, żadnych przemarszów wojsk. Każdy siedział na swoim miejscu i liczył siły, sprawdzał stan wojsk, uzbrajał się w cierpliwość i miecze. [...]"
Przeczytaj o dalszych losach wojny domowej w Waldgrossen.

Faber est suae quisque fortunae – Rozdział II

Gdy tylko twoja Karta Postaci zostanie zaakceptowana – trafisz tutaj. Ten dział to miejsce, w którym toczą się wszystkie aktualne rozgrywki.
Awatar użytkownika
Rajner
Człowiek
Posty: 60
Miano: Rajner Rass
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: http://novrahi.pl/viewtopic.php?f=14&t=134
Narrator: Ren
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 15/15
Korony: 100

śr sie 08, 2018 2:11 pm  

Ostatni post na poprzedniej stronie:

  Dla Rajnera wydało się ciekawe, że nawet brat interesował się gladiatorstwem, w dodatku na tyle, że był właścicielem dwóch takowych. Przez głowę przeszła mu myśl, że może ich kiedyś spotkał? Jednak zamiast się nad tym zastanawiać oddał się analizie sytuacji politycznej przedstawionej przez Rajmunda. Orły, Bello Impracht, Schleicherowie. Republikanie i Arystokraci. Z tego wszystkiego wyciągnął tylko jeden wniosek – powinien zostać i przynajmniej na czas wojny robić wszystko zgodnie z planami nowej głowy rodziny. Jedyne o co się martwił, to o siostrę. Port Awos był daleko, a ona sama znajdowała się w bardzo niekorzystnej dla jedności rodziny sytuacji. Były gladiator wolałby, aby była tutaj, z nimi, ale na ten moment mógł niewiele zrobić.
  Przez moment miał ochotę palnąć, że wolałby pójść i za pomocą kilofa wspomóc biznes w kopalni zamiast podlizywać się jakiemuś oficerowi, w dodatku teściowi, ale ugryzł się w język. W końcu i tak już się na to zgodził, a że chciał pomóc jak tylko się dało, to musiał popłynąć z nurtem zdarzeń.
  Jestem pewien, że znajdziesz kogoś dobrego – odpowiedział krótko Rajner śmiejąc się w duchu z tego jak bardzo Rajmund przypomina w swoich "knowaniach" ojca – Wybacz bracie, ale czy po opatrzeniu przez medyka będę mógł na kilka godzin zająć jakieś łóżko? – spytał spokojnie – Muszę się przespać, poukładać sobie wszystko w głowie.
Ilość słów: 245

Awatar użytkownika
Ren
Narrator
Posty: 163
Miano: Adelruna Wasserberg
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: http://novrahi.pl/viewtopic.php?f=14&t=112
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 30/30

ndz sie 12, 2018 4:55 pm  

Narrator

  — Hmmm? Oczywiście, zorientuję się tylko w sytuacji i od razu będę pisał listy. I tak, twój stary pokój nadal jest wolny, jak tylko medyk skończy oględziny, możesz go ponownie zająć. Odpocznij, należy ci się to. Resztę zostaw mnie. Jeśli chcesz porozmawiać z ojcem, ma pokój na parterze, służba ci go wskaże. Prawdopodobnie będziesz się musiał także przyzwyczaić do dzieci, od samego rana hałasują. Ale wkrótce i ciebie to będzie czekać — Rajmund uśmiechnął się znacząco do swego brata.
  Niedługo potem przybył wezwany medyk, który pozszywał porządnie Rajnera oraz kazał mu smarować się codziennie bardzo śmierdzącym mazidłem, aby nie zostało blizny, przez najbliższe dwa tygodnie. Potem młody Rass poszedł się przespać i obudził się akurat na kolację. Tam poznał nową rodzinę Rajmunda. Hilda była miła i rzeczywiście – urody mocno przeciętnej. Ponadto bardzo uległa, nie odzywała się praktycznie w ogóle, chyba że ktoś ją o to poprosił. Idealny materiał na żonę, jeśli ktoś lubił tak bezbarwne kobiety przeznaczone wyłącznie do rozpłodu. Pięcioletni Albert przyczepił się do Rajnera i cały czas wypytywał się o to, jak to jest być gladiatorem, niemalże od razu przechodząc na mówienie doń wujek. Czteroletnia Helga była bardziej nieśmiała, chociaż w jej oczach czaiły się iskierki młodzieńczego buntu. Jeśli matka w imię obowiązku ich nie zdławi, może z niej jeszcze wyrośnie butne dziewczę pokroju Rajmundy, kto wie. I ojciec był przy posiłku, acz zachowywał się tak, jakby chciał trzymać Rajnera na odległość. Dopiero po kolacji udało im się porozmawiać poważnie i po małej kłótni finalnie pogodzić.
  Czas mijał, rana byłego gladiatora zrastała się, a on miał w końcu czas na odpoczynek. Nie pamiętał nawet, kiedy ostatnio spał w tak wygodnym łóżku, a służba podawała mu jedzenie pod nos. Zaczął nawet się rozleniwiać i przyzwyczajać do nowego trybu. Spędzał czas z bratankiem i bratanką, ojcem, bratem. W tym czasie w mieście zaczęło pojawiać się dużo więcej zbrojnych, którzy patrolowali Endenberg dniem i nocą. Nie pamiętał, żeby dawniej tyle ich było. Jednocześnie nic się nie działo, zwiadowcy nie zgłaszali niczego niepokojącego ze strony wrogów. Niemalże sielanka.
  Ponad miesiąc później Rajmund poprosił Rajnera o wizytę w jego gabinecie. Powitał go tam, mrucząc pod nosem przywitanie, pisząc jednocześnie jakiś list. Ukończywszy go, zalał lakiem i przybił rodową pieczątkę. Uśmiechnął się do Rajnera i wskazał miejsce.
  — Mam dobre wieści. Znalazłem dla ciebie żonę. Argus Schultz ma dwudziestoletnią córkę, gotową do wydania za mąż. Tym samym mógłbyś objąć stanowisko setnika, jak uzgodniliśmy. Jutro wieczorem odbędzie się u nas oficjalna kolacja, na której będzie cała ich rodzina. Poznasz wtedy swoją wybrankę i dowiesz się szczegółów swojego przyszłego stanowiska.
Ilość słów: 523

Awatar użytkownika
Rajner
Człowiek
Posty: 60
Miano: Rajner Rass
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: http://novrahi.pl/viewtopic.php?f=14&t=134
Narrator: Ren
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 15/15
Korony: 100

ndz sie 12, 2018 7:25 pm  

  Rozmowa z ojcem nie należała do najprzyjemniejszych, ale Rajner doskonale zdawał sobie sprawę z tego jak wielki cios dla rodziny zadał odchodząc od niej. Widząc swojego rodziciela w kiepskim stanie szybko zrezygnował z przedłużania kłótni i za wszystko przeprosił, nawet jeśli nie uważał, że gonienie za swoimi marzeniami było czymś, za co przepraszać powinien. Ważne, że się pogodzili.
  Nowi domownicy okazali się dla niego nadzwyczaj mili. Hilda, z którą ciężko było zamienić słowo pasowała do opisów jakimi posłużył się wcześniej Rajmund. Kobieta najwyraźniej już taka była, a młodszy Rass nie miał na celu na siłę sprawdzać się jako świetny szwagier. Znacznie bardziej przypadła mu do gustu rola wujka. Szybko znalazł z siostrzeńcem wspólne zabawy. Były gladiator mimo ran cały czas miał energię do spożytkowania, więc chętnie udzielał swojej osoby dzieciom. Berek, zabawy w chowanego, noszenie na barana i inne tego typu aktywności. Starał się oczywiście traktować podobnie Helgę, którą mimo jej nieśmiałości również polubił. Zabawiał dzieciaki opowiadaniami o walkach w koloseum (ograniczał się do wybujałych opisów broni i zmyślonych przyjaźni na arenie, które brzmiały jak niesamowite przygody, ignorował brutalne aspekty zawodu gladiatorstwa).
  Jednak poza zabawą wykorzystał też swój wolny czas na naukę. Wyszukał w zbiorach domowej biblioteczki wszystko o sztuce wojskowej, strategiach, hierarchiach i tym podobnych rzeczach. Skoro miał się wkrótce tym zajmować, chciał przygotować się do tego przynajmniej z teorii. Czytał więc co ciekawsze pozycje i kształcił się na tyle ile mógł. Gdy Rajmund w swoim gabinecie przedstawił mu najnowsze wieści, Rajner był już pewny, że przynajmniej część lektur mu się przyda.
  Schultz? – zapytał, ponieważ jego nazwisko musiało kiedyś obić mu się o uszy – Zostanie setnikiem to nie błaha sprawa. Dowodzenie taką ilością żyć to duże obciążenie, a ja wciąż jestem żółtodziobem. Myślisz, że będzie wyrozumiały? – westchnął – Zresztą, wiesz co robisz. On chyba też – uśmiechnął się – Czy jest coś szczególnego, czego powinienem się wystrzegać podczas kolacji? Nie chcę go urazić, ale nie mam też zamiaru siedzieć cicho nie wyrażając na żaden temat swojego zdania.
Ilość słów: 387

Awatar użytkownika
Ren
Narrator
Posty: 163
Miano: Adelruna Wasserberg
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: http://novrahi.pl/viewtopic.php?f=14&t=112
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 30/30

ndz sie 19, 2018 12:02 am  

Narrator

  Osobie nieobytej w wojennym świecie nazwisko Schultz niewiele mogło mówić. Osobą taką zdecydowanie był Rajner – chociaż wiele mian przelatywało przez jego uszy podczas kariery gladiatora, tego nigdy nie słyszał, bądź po prostu nie pamiętał. Poza tym było wiele ludzi, którzy obracali machiną wojenną i polityczną, więc tylko osoba kręcąca się wokół nich nieustannie mogła spamiętać ich wszystkich. Nie było w tym nic złego.
  — Schultz. Jeden z oficerów Heusingera, legata przychylnego sprawie Arystokratów legionu. Wysoko postawiony, więc miał możliwość ofiarowania ci takiej posady. Niezbyt wysokiej, aby nie szeptano zbyt wiele, ale i nie wciskając cię na pozycję mięsa armatniego — po tym, jak Rajner wyrzucił z siebie swoje obawy, przez chwilę Rajmund milczał, jakby coś go strofowało. Zaczął postukiwać palcami o blat stołu, wpatrując się w świeżo zalakowany list. — Wspólnie uznaliśmy, że twoja reputacja podziała motywująco na żołnierzy. Co prawda twoje doświadczenie w wojsku rzeczywiście jest zerowe, acz Schultz powie ci, jak się sprawy mają i co masz robić. Będziesz musiał się nauczyć przez praktykę. Oczywiście nie musisz się na to godzić, jeśli nie czujesz się na siłach. To jest po prostu szansa na wybicie się poza szary tłum czymś więcej niż tylko wzrostem oraz rzecz jasna doskonała okazja dla naszej rodziny do zwiększenia naszych wpływów.
  Starszy Rass odłożył na bok gotowy list i przyciągnął do siebie jakąś księgę. Po otwarciu okazała się być tylko częściowo zapisana, co oznaczało, że Rajmund uzupełniał ją na bieżąco. Przysunął także drugą, nieco mniejszą i zaczął ją kartkować, odpowiadając przy tym na ostatnie pytanie brata.
  — Staraj się mieć jakiekolwiek pojęcie o wojsku. Cóż, przynajmniej udawaj, że jakiekolwiek posiadasz poza tym, ze żołnierze walczą na wojnach. Nieco pojęcia o taktyce czy strategii także byłoby przydatne. Nie denerwuj go zbytnio po prostu i traktuj jego rodzinę z szacunkiem — uniósł wzrok znad ksiąg i otaksował Rajnera badawczym wzrokiem. — Wypadałoby także ściąć te włosy. Nie wiem jakim cudem nie przeszkadzały ci na arenie, ale kiedy dostaniesz swój mundur i tak będziesz musiał to zrobić, a tak przynajmniej pierwsze wrażenie będzie lepsze — znów skupił się na zapiskach, ale najwyraźniej coś jeszcze go tknęło, bo dodał: — Potrafisz walczyć czymś innym niż tymi kosami? Mam nadzieję, że prócz efektywności jest to także praktyczne?
Ilość słów: 435

Awatar użytkownika
Rajner
Człowiek
Posty: 60
Miano: Rajner Rass
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: http://novrahi.pl/viewtopic.php?f=14&t=134
Narrator: Ren
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 15/15
Korony: 100

ndz sie 26, 2018 11:47 am  

  Rajner westchnął po wysłuchaniu wszystkiego, co brat miał do powiedzenia. Nie mogło być tak łatwo, co? Przejechał palcami po swojej czuprynie i zerknął na niektóre kosmyki, którym zdarzyło się podyndać mu przed oczyma.
Póki co spróbuję je chociaż ułożyć – stwierdził, choć wiedział, że prędzej czy później będzie musiał je po prostu ściąć. Jakoś czuł się lepiej jako "dzikus" niż dobrze ułożony żołnierz, ale chęć wsparcia rodziny była silniejsza – A co do kos, to tak, da się nimi zabić, acz na arenie kazano mi się tego oduczyć. Nie wiem jak setnik z dziwną bronią wpłynie na morale armii, więc pewnie i tak przypomnę sobie jak używać innych broni.

  Z uśmiechem opuścił pokój, zanim brat mógł zacząć argumentację, że włosy należy ściąć już teraz. Założył, że informacja o kolacji była jedyną ważną, jaką miał mu Rajmund do przekazania. Najbliższe godziny miał zamiar spędzić w swoim pokoju na dalszym studiowaniu książek dotyczących wojska i wszystkiego co z nim związane. W międzyczasie porwał też na kilka chwil służkę, żeby przypomniała mu dokładnie zasady dobrego zachowania jakie panowały w Waldgrossen. Jak witać gości, jak zachowywać się przy stole. Nie sądził aby od jego nastoletnich lat wiele się zmieniło, ale życie w dziczy i niewoli mogło wypaczyć jego nawyki i doskonale zdawał sobie z tego sprawę. Poprosił też o zadbanie, aby miał dobry strój (jego stare ciuchy mogły nie pasować). Ufał służącej, więc powierzył jej także swoje włosy. Zależało mu na schludnym wyglądzie przy jednoczesnym zachowaniu swojego "charakteru". Liczył że dobrze ułożone, spięte włosy będą odebrane jako bardziej zadbane, niż gdyby po prostu pozbył się ich nadmiaru. Wszystko dla dobra rodziny, fakt, ale wciąż był Rajnerem ze swoimi fanaberiami!
Ilość słów: 332

Awatar użytkownika
Ren
Narrator
Posty: 163
Miano: Adelruna Wasserberg
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: http://novrahi.pl/viewtopic.php?f=14&t=112
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 30/30

pn sie 27, 2018 4:30 pm  

Narrator

  Rajmund prawdopodobnie nawet nie miał wiele więcej do powiedzenia, gdyż pozwolił Rajnerowi odejść w spokoju oraz poświęcić się własnym zajęciom. Resztę południa spędził on na czytaniu o strategiach oraz taktykach wojennych, dobrym dowodzeniu i ogólnie ujętej sztuce wojennej. Zapewne zdawał sobie sprawę, iż niewiele mu to pomoże, gdy przyjdzie sprawdzić swe umiejętności w praktyce, acz tak naprawdę nie nauczyłby się tego w żaden inny sposób. Jedynym, co odróżniało go od innych był fakt, iż nigdy nie służył w wojsku. Mimo wszystko praktykowanie takich zabiegów, jak obstawianie wyższych stanowisk swoją rodziną, nie było rzadkie w Waldgrossen. Często oficerami czy generałami zostawali synowie senatorów oraz bogatych Parchów, o stanowisku legata, które zawsze było nimi obstawiane już nie wspominając. Pozostało więc tylko dobrze wypaść, przyswoić wiedzę i mieć nadzieję, iż wszystko potoczy się zgodnie z myślą Rajnera.
  Pozostałą część czasu zajęło paniczowi Rassowi przypominanie sobie sztuki dobrego zachowania przy stole. Jak się kłaniać starszym i wyżej postawionym, jaką posturę przyjmować, co mówić i jak się zwracać do odpowiednich ludzi. Z tego też dowiedział się, aby ukłon nie był wpół, a jedynie delikatnym pochyleniem torsu wraz z głową, że do oficera Schultza należy zwracać się panie Schultz, o ile ten nie poprosi inaczej, że do jego żony najlepiej mówić po prostu pani, że córce należy zaproponować ramię podczas odprowadzania do jadalni. Oczywiście przedtem należało także zdjąć jej płaszcz, jeszcze przed tym ukłonić się przed nią i pocałować jej dłoń, przy stole odsunąć krzesło i przysunąć, gdy będzie siadała, że należy czekać, aż kobiety usiądą i dopiero wtedy można zasiąść. Żadnych łokci przy stole, z posiłkiem czekać, aż gospodarz, czyli ojciec Rajnera, a w razie gdyby ten niedomagał, jego brat, nie zaprosi do konsumpcji, rzecz jasna po toaście i że nie je się z pełnymi ustami oraz używa sztućców. Dolewać wina narzeczonej oraz nie wtrącać się w słowo oficerowi. Po skończonej kolacji pierwsze wstać i obsłużyć panienkę w sposób odwrotny do tego, gdy tutaj przychodziła. Najlepiej nie unosić głosu oraz się nie upijać. Zasad było wiele, a służąca z pasją je opowiadała, szkoląc nieco Rajnera, ucząc odpowiedniej postawy oraz zachowań.
  Następnego wieczora, gdy przystrojony w porządne, świeże szaty, z przyciętymi delikatnie, świeżo umytymi włosami związanymi w kitkę z tyłu głowy, Rajner był już gotowy do kolacji, akurat przyszła służąca obwieszczając przybycie Schultzów. Wyszedł nawet ojciec, który wspierając się o lasce, w towarzystwie swej synowej, stanął w holu, czekając na nich. Kiedy otworzono drzwi, do środka wszedł mężczyzna w średnim wieku, prosty jak struna, ubrany w odświętny wojskowy strój. Włosy brązowe, krótko przycięte z siwizną po bokach, podobnie do eleganckiej brody. Brązowe oczy skryte pod krzaczastymi brwiami pierwsze co zrobiły to zlustrowały Rajnera od góry do dołu. Po jego lewicy szła żona, również starsza, drobna kobieta o ostrym typie urody, we włosach ciasno związanych z tyłu. Po prawicy był syn, na oko siedemnastoletnia kopia ojca, zaś koło pani Schultzowej podążała przyszła żona Rajnera – dziewczę niezwykle drobne, na oko sięgające mu nieco ponad łokieć. Brązowe włosy związane miała w fikuśny sposób, chociaż opadały jej nadal na plecy. Twarzyczkę miała podobną do ojca i matki, co nadawało jej nieco zadziorności. Nie brakowało jej także kształtów – zaś cała była blada, a w jej sarnich oczach błysnęło przerażenie, gdy spojrzała na młodego Rassa. Cóż, widząc takiego kolosa na pewno przestraszyła się, a i nie wiadomo co mogła sobie wyobrazić w swojej czuprynie.
  Głos przejął ojciec Rajnera, wyjątkowo twardy pomimo kruchości swego ciała. Rajmund w tym czasie zerknął na Rajnera, czy aby ten zachowuje się dobrze. — Oficerze Schultz, miło mi gościć pana w naszych skromnych progach. — Argus tylko kiwnął głową, uśmiechając się do gospodarza. Jego syn wyglądał na znudzonego i siłą ściągniętego na tę kolację. Zaraz także wtrącił się Rajmund, przejmując szybko stery. — To zaszczyt móc przypieczętować nasz mały sojusz w taki sposób. Zapraszamy do jadalni, gdzie czeka już posiłek. — Argus odpowiedział również oficjalnie, chociaż czuć było lekko napiętą atmosferę, jakby formułki nikomu nie odpowiadały. Tymczasem panienka Iris, narzeczona Rajnera, stała jak wryta, gapiąc się na niego, chociaż omijając kontaktu wzrokowego. Należało ją także obsłużyć, zanim przysiądą do posiłku...
Ilość słów: 844

Awatar użytkownika
Rajner
Człowiek
Posty: 60
Miano: Rajner Rass
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: http://novrahi.pl/viewtopic.php?f=14&t=134
Narrator: Ren
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 15/15
Korony: 100

pn sie 27, 2018 7:47 pm  

  Spięty Rajner oczekiwał przybycia gości drepcząc tu i tam po mieszkaniu. Poczucie winy za opuszczenie rodziny doprowadziło go aż tutaj, do momentu, gdy zdecydował się być towarem. Kiedyś nie bał się działać wbrew woli ojca, teraz najzwyczajniej w świecie nie chciał przynieść nikomu wstydu. Zestresowany bardziej niż przed ostatnią walką na arenie brał w samotności głębokie oddechy i uspokajał się. Nikomu z rodziny, ani służby, nie pokazywał, że się denerwuje. Gdy nadszedł moment witania przybyłych, Rajner stał prawie na baczność, z dumnie wypiętą piersią.
Zanim jeszcze dane było mu się przywitać, został obejrzany przez przyszłego teścia od stóp do głów. Przenikliwy wzrok... Do tego całe szczęście były gladiator był przyzwyczajony. Może w jego oczach nie było chęci podjęcia walki, ale na pewno ten bystry człowiek zdążył już dokonać dogłębnej analizy młodego Rassa. Ten natomiast odpowiedział kontaktem wzrokowym. Wykonał prawie idealny ukłon, który wcześniej przećwiczył pod okiem służki (dzieciaki musiały się z tego śmiać). Rajner miał chwilę na przyjrzenie się reszcie ferajny. Pani Schultz była, cóż, typową żoną wysoko postawionej osoby. Jego przyszły szwagier natomiast przypominał mu trochę młodsze lata Rajnera, kiedy to nie przepadał za uczestnictwem w formalnych spotkaniach rodzinnych, w których i tak nie miał nic do powiedzenia.

  Największym problemem okazała się być narzeczona, niejaka Iris. Rosły, były "Kosiarz" ledwo dostrzegł jej małą osóbkę (mimo wyróżniającej ją urody). Początkowo otaczała ją aura pewności siebie, ale chłopak dostrzegł to, o czym wcześniej nie pomyślał. Cień strachu w oczach, nierzadko widywany też na arenie. O ile straszna postura tam mu pomagała, teraz wolałby biednej koleżanki nie przytłaczać. Szczególnie że w jego kwestii leżało teraz, aby poprowadzić ją do posiłku.
Powolnym krokiem, z wyuczoną postawą podszedł do niej starając się nie być zbyt nachalnym z kontaktem wzrokowym. Skupił się na zachowaniu kamiennej twarzy. Miał ochotę parsknąć nerwowym śmiechem, rozładować jakoś napięcie, szczególnie że po zebranych tutaj widać było, że nie tylko jemu ono przeszkadza.

  Ukłonił się, powoli wyciągając dłoń. Musiał liczyć, że Iris poda mu swoją, a on będzie mógł obębnić cmoknięcie. Jeśli jednak dziewczyna zwlekałaby ze swoim gestem, Rajner zmuszony będzie przerwać niezręczną pauzę i przejdzie bezpośrednio do kolejnego etapu.
  Czy mogę pomóc z odzieniem? – spytał dość wysuszonym głosem, a po jakimkolwiek geście potwierdzającym pomógłby z płaszczem. Kolejnym problemem była różnica wzrostu, przez którą ofiarowanie ramienia było dość ciężkie. Albo on musiałby się skulić, albo jej ręka musiałaby być uniesiona. Dlatego nie ofiarował książkowego podparcia, a nieco luźniejsze, bardziej przystępne.
Dalej powinno pójść gładko. Przynajmniej do rozmowy, miał nadzieję, że nie będzie mocno przepytywany.
Ilość słów: 511

Awatar użytkownika
Ren
Narrator
Posty: 163
Miano: Adelruna Wasserberg
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: http://novrahi.pl/viewtopic.php?f=14&t=112
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 30/30

ndz wrz 02, 2018 1:19 pm  

Narrator

  Atmosfera z początku była sztywna. Dziewczyna się bała, a różnica wzrostu między nią, a nim była na tyle duża, że utrudniała większość wyuczonych przez byłego gladiatora czynności. Na szczęście w pewien sposób udało się dopełnić formalności i po zaprowadzeniu przez Rajnera Iris do jadalni wszyscy przysiedli do stołu, aby skonsumować posiłek. Podczas zajadania potraw trwała cisza, przerywana czasami czyimś kaszlnięciem bądź uprzejmym pytaniem. Rozmawiali ze sobą najwięcej ojciec Rajnera oraz Argus, aczkolwiek to i tak nie była luźna konwersacja. Każdy na razie czuł się nieswój, do czasu, gdy główne danie zostało zjedzone.
  — Rajmund wspominał, że masz za sobą karierę gladiatora. Jak to się stało, że nim zostałeś? — Schultz nalewając sobie wina spojrzał prosto w oczy Rajnera, z pewną dozą nieufności oraz zainteresowania. Nie było pewnym, czy wiedział o tym, jak chłopak został tym gladiatorem i w ten sposób blefował, aby poznać jego reakcję, czy naprawdę nie znał szczegółów. W każdym razie oczekiwał jego odpowiedzi, a i Iris zerknęła z ciekawością w stronę swojego narzeczonego. Rajmund natomiast milczał, chociaż mina mu delikatnie zrzedła. Rzucił ostrzegawcze spojrzenie swemu bratu.
Ilość słów: 218

Awatar użytkownika
Rajner
Człowiek
Posty: 60
Miano: Rajner Rass
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: http://novrahi.pl/viewtopic.php?f=14&t=134
Narrator: Ren
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 15/15
Korony: 100

ndz wrz 02, 2018 8:30 pm  

  Rajner czuł się bardzo nieswojo. W porównaniu z gladiatorską stołówką były to dwa zupełnie różne od siebie światy. W dodatku udawanie, że wszystko jest w porządku i spędzanie czasu w napiętej atmosferze nie sprzyjało szybkiemu rozluźnieniu rozmowy. Młody Rass nie miał nawet pojęcia jak mógłby to zrobić. Nie przychodziły mu do głowy żadne stosowne żarty, ani nawet tematy. Zadawać pytań też nie wypada. Czekając na rozwój rozmowy skupiał się na posiłku. I doczekał się pytania, którego się spodziewał. Były gladiator westchnął cicho. Nie było to westchnięcie, które okazywało jego niechęć do odpowiedzi. Było to bardziej westchnięcie połączone z lekkim uśmiechem i minimalnym opuszczeniem wzroku. Jak gdyby mowa była o jakiejś błahostce. Nieco wstydliwej, ale wciąż błahostce. Miał w głowie przemyślane co chce powiedzieć, ale nie układał sobie tego wcześniej w konkretne zdania.
  Znalazłem się w niewłaściwym miejscu, w niewłaściwym czasie – odpowiedział, nawiązując z Schultzem kontakt wzrokowy – Jednym zdaniem, miałem bardzo dużo pecha. Trafiłem niesłusznie do niewoli, a tam takich jak ja prędko zamienia się w gladiatorów. Nie chciałem powoływać się na swoją rodzinę, by nie splamić jej honoru – w ten sposób Kosiarz chciał niby mimochodem wskazać swoją cechę, przez którą przełożył dobre imię rodziny ponad swoje zdrowie. Kto wie, może gdyby udało mu się skontaktować z Rajmundem, to życie na arenie trwałoby znacznie krócej? Fakt, że tam mu się podobało, wolał przemilczeć – Dopiero za wygraną na ostatnim festiwalu w Kinkengardzie odzyskałem w nagrodę wolność. Wróciłem do swojego nazwiska i do rodziny.
  Rajner obawiał się, że pan Schultz mógł mieć złe zdanie o motywacjach Rajnera. Kto wie, może według niego Rajner powinien wrócić do rodziny za wszelką cenę, nie ważne jak bardzo zhańbiłby rodzinę? Może idea odrzucenia samego siebie jako członka rodziny była uznana przez złą? Jeśli Schultz myślałby o wnukach, to mógłby się teraz zastanawiać, czy Rajner porzuciłby swoje dziecko, gdyby było w podobnej sytuacji, sytuacji "hańbiącej". Ale Kosiarz chciał kłamać jak najmniej. Pozostać sobą w jak największym stopniu. Koloryzować swoje wypowiedzi tylko tyle, aby nie zaszkodzić Rassom. Poza tym chciał być jak najbardziej naturalny.
Ilość słów: 420

Awatar użytkownika
Ren
Narrator
Posty: 163
Miano: Adelruna Wasserberg
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: http://novrahi.pl/viewtopic.php?f=14&t=112
Narrator: Vitav
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 30/30

czw wrz 13, 2018 11:02 am  

Narrator

  Ciężko było odgadnąć Rajnerowi, o czym myślał Schultz, słuchając opowieści o jego karierze gladiatorskiej. Wzrok miał nieprzenikniony, chociaż bystry i na pewno na swój sposób oceniał przyszłego zięcia. Wyraz twarzy był kamienny i stały od chwili przybycia do domu Rassów, jakby tak często przywdziewał maskę, iż została mu już na zawsze.
  Były gladiator widział, jak mężczyzna bierze delikatny wdech i otwiera usta, by wyrazić swoją opinię, gdy kolację przerwał służący właśnie wchodzący przez boczne drzwi do jadalni. Skłaniając się i mamrocząc przeprosiny za przerwanie ważnej kolacji, z małą, srebrną tacką podszedł do Rajmunda i z głębokim ukłonem podał mu to, co na niej leżało. Rajner widział jedynie list z czyjąś pieczęcią i nożyk do kopert. Tuż po tym sługa wymknął się tym samym przejściem, zaś starszy brat Rassa przeprosił uprzejmie Schultzów i otworzył list. Na jego licu malowała się konsternacja, szczególnie, gdy przyglądnął się uważniej lakowi, na którym wybito czyjś herb. Wczytał się w list, a jego twarz bladła z każdą chwilą, nie wspominając o zaskoczeniu i niepokoju wymieszanym ze sobą. Kiedy skończył czytać, podał list ojcu. Nie odzywał się, tylko sięgnął po wino i napił się, zaraz przecierając oczy i czoło. W przeciwieństwie do niego, kiedy najstarszy z rodziny Rassów odłożył kartkę papieru, miał na twarzy wymalowany gniew. Ojciec i syn spojrzeli po sobie, potem na Rajnera, a na końcu na Argusa Schultza, który cierpliwie czekał.
  — Przepraszam Argusie, że musiano nam przerwać kolację, ale wieści z listu nie mogły zaczekać — głos ojca Rajnera był jakby uniesiony, pełen negatywnych emocji.
— Co się stało? — Schultz był opanowany, jego syn chyba po raz pierwszy zainteresował się czymkolwiek poza swoim talerzem, a jego żona i córka wyglądały na lekko zaniepokojone tak dziwnym obrotem spraw, podobnie zresztą do rodziny Rajmunda.
— Moja córka, Ryksa, została pojmana przez Orły w Porcie i oskarżona o zdradę względem ich nowego króla. Wszystko przez to, że nasz ród jest tutaj, w Endenbergu i popiera Arystokratów. Jej mąż prosi o jakiekolwiek wsparcie, gdyż sam nie może nic zrobić — tutaj ojciec Rajnera prychnął z pogardą, zaś twarz Schultza pierwszy raz od przybycia zmieniła się w nieprzyjemny grymas.
— Przeklęte Orły. Co zamierzacie zrobić?
— Jeszcze nie wiem, będę musiał się zastanowić. Może kogoś wynajmę, żeby ją odbił. Na razie przepraszam, ale muszę was opuścić
— po tych słowach z pomocą swej synowej ruszył w stronę swojego pokoju, zostawiając resztę Rassów z Schultzami. Zapadła cisza, nikt bowiem nie wiedział, co powiedzieć. Rajmund jedynie stukał nerwowo palcami o kielich, co i rusz popijając z niego i sądząc po wyrazie twarzy – głęboko się nad czymś zastanawiając. Zerknął w pewnym momencie na Rajnera, jakby coś oceniając, a potem powrócił do gapienia się w pustą przestrzeń.
Ilość słów: 524

Awatar użytkownika
Rajner
Człowiek
Posty: 60
Miano: Rajner Rass
Pochodzenie: Królestwo Waldgrossen
Karta Postaci: http://novrahi.pl/viewtopic.php?f=14&t=134
Narrator: Ren
Na sesji: Tak
Punkty Wytrzymałości: 15/15
Korony: 100

czw wrz 13, 2018 12:47 pm  

  Rajner obserwował służącego z lekkim niepokojem. Przerwanie tak ważnej kolacji oznaczało, że sprawa zawarta w przyniesionym liście była jeszcze ważniejsza. Były gladiator przyglądał się reakcji swoich krewnych. Uważnie wysłuchał wszystkiego i poczuł, że wzbiera się w nim złość. Dopiero wrócił do rodziny, dopiero dowiedział się, że wszystko w porządku, a tu nagle los znowu zrzucił nieszczęście, tym razem na siostrę. Zaraz po wyjściu ojca z jadalni zapomniał o manierach i oparł się łokciami o stół, składając dłonie i ukrywając za nimi usta. Z pełnym wściekłości wzrokiem wpatrywał się w brata, czekając co ten powie. Niby to ojciec miał miał ostateczny głos, ale oczywistym było, że jako przyszła głowa rodziny Rajmund też powinien mieć wiele do powiedzenia. Dlatego Kosiarza drażnił fakt, że ten praktycznie zamilknął. Miał ochotę skrzyczeć starszego brata. Za kogo on ją wydał!? Jak jej mąż mógł doprowadzić do sytuacji, w której pozwolił na porwanie jej?
  Czego chcą? – rzucił pytanie do Rajmunda. Zacisnął palce na kieliszku z winem, ale zamiast się upijać, odsunął go. Zadawał pytania dalej. – Gdzie są? Ilu ich jest? Ilu możemy mieć ludzi? Co wiemy?
  Kompletnie zignorował obecność Schultzów. Teraz dbał tylko o bezpieczeństwo siostry. Kolacyjki i głupie mariaże mogły poczekać. Choćby miał znowu zniknąć z rodziny, ruszyłby na pomoc Ryksie. Przy okazji chciał dać w mordę jej mężowi, który pozwolił na taką sytuację.
Ilość słów: 260

  •   Informacje
  • Kto jest online

    Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość